RSS
środa, 15 lutego 2017

Mimo,że nie pracuję strasznie mi ciężko zmobilizować się do pisania,dodania zdjęć.Wiem jestem okropna,ale wpakowałam się w bagno porządków domowych i pomalutku idę do przodu.Nie pracuję od nowego roku ?Czemu nie chciałam dużej pracować? Byłam zmęczona tą wieczną bieganiną w domu bieg,w pracy bieg ileż można. Niestety efekt pomagania Młodym ,zaowocował brakami w moim portfelu,a tu remont ciągle trwa. Nic to,moment był najlepszy,żeby wreszcie odejść więc odeszłam. Co teraz robię?Siedzę w domu i chyba się nudzę tak naprawdę ale jeszcze nie czas na większą aktywność. Póki co ponudzę się jeszcze. W każdym bądź razie powiedziałam kierownikowi ,że na zastępstwa mogę przyjść (będzie odmiana od powolnego życia). Cenę krzyknęłam zaporową 18 zł za godzinę więc istnieje prawdopodobieństwo ,że mnie nie zawoła:) 

19:35, szszyszka
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 stycznia 2017

Nadeszła ta chwila kiedy w moim życiu nadeszły zmiany,ale o tym już za kilka dni.Muszę się zebrać w sobie i porobić kilka fotek,a do tego potrzebny jest spokój a póki weekend to go nie posiadam. Trzech facetów w domu jednak absorbuje,tak trzech gdyż Młodszy wrócił do domu.Ups,z jedną zmianą się wygadałam:).

 

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzę.

07:37, szszyszka
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 grudnia 2016

Niech te święta będą czasem,kiedy wszystkie nieporozumienia i kłótnie odchodzą w zapomnienie.         Niech w tych magicznych chwilach najważniejsza będzie miłość,wsparcie i wzajemne zrozumienie,a także radość z czasu spędzonego w gronie najbliższych.                                                               Niech to Boże Narodzenie będzie okazją do chwili zadumy i odpoczynku od codziennego pośpiechu i natłoku obowiązków.Życzę wszystkim jeszcze tu zaglądającym dobrego roku 2017. 

                                                                                                                 Szszyszka.

P.s. Do zobaczenie w Nowy Roku.

05:07, szszyszka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 listopada 2016

Milczę,jakoś ciężko mi się zmobilizować,czuję się przytłoczona. Od dwóch tygodni mam urlop,próbuję coś nadrobić na obejściu ale przy tym zimnie ciężko mi się ogarnąć. Nie żyję,wegetuję,nie znoszę zimna i pomału mam nie mam już siły do tego wszystkiego. Ogródek nie skopany,chyba trzeba zakasać rękawy i go samemu skopać,ech,ciężko będzie z tym obornikiem. Wstyd,naprawdę wstyd.Mam czasem wrażenie ,ze M.jest niewydolny życiowo.Kupiłam sobie pilarkę ,opalarkę i mam ochotę na inne sprzęty,w całej tej radości pocięłam drzewo tzn.obrzynki drzew. Drzewa mamy,węgla niestety jeszcze nie,Starszemu jakoś opornie zakup idzie.Trzymam go za słowo,gdyż sam wyszedł z propozycją kupna.Póki co palimy drzewem w końcu kilka kubików jest. 

Co jeszcze nowego u mnie.Tworzy się ganek,można powiedzieć ,że połowa za nami.Niestety poszła na ten wiatrołap masa oszczędności i wygląda na to ,że boazeria na ściany wewnątrz  musi poczekać bo mnie na nią po prostu nie będzie stać. Zostanę z ohydnym widokiem płyt OSB,gdyż wiatrołap będzie z płyt.Całe szczęście ,że chociaż na zewnątrz będzie otynkowany.A na górze dalej nie dokończona podłoga. Już mi ręce opadają,rzucę tego chłopa w diabły,znowu muszę kijem szturchać żeby skończył mały kawałek podłogi:(. Zapomniałam mamy wreszcie garaż,wreszcie mam gdzie schować rowery.

A na koniec coś o kozie. Wczoraj naszą Zuzkę wpakowaliśmy do kombika i zawieźliśmy do kawalera. Zuzka grzecznie sobie stała zafascynowana widok min kierowców bezcenny.Aż dziw,że nikt nie spowodował wypadku. Teraz czekamy trzy tygodnie czy się udało czy trzeba ,,przyjemność"powtórzyć. Zuzce jazda tak się spodobała,że dzisiaj już nie siedziała na wycieraczce tylko kombinowała przy samochodzie jak wejść do środka.

17:39, szszyszka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 10 października 2016

Było dobrze ,było,do czasu aż mój M. poparzył sobie ręce i nogę gorącym olejem. Czy faceci naprawdę nie mogą uważać na to co robią. Tyle razy pyszczę żeby pilnować garnków,nie przypalać.Po co.Wiecznie przypalony grill elektryczny,ciągle nie mieszane podgrzewane danie, za bardzo rozgrzany olej. Po co tego wszystkiego pilnować,no po co? Po to ,że jak będzie się wkładało frytki w koszyczku do tak rozgrzanego oleju,to ,żeby ten olej nagle gwałtownie nie poszedł w górę. Dwie i pół godziny trzymania dłoni w zimnej wodzie,noga dużo krócej. Efekt taki ,że poparzenia II stopnia na dłoniach,zwolnienie lekarskie.Ech,już czasami jestem tym zmęczona,znowu wszystko na mojej głowie. Ciekawa jestem jak długo utrzyma swoją pracę skoro wiecznie jakieś wypadki po nim chodzą. Jestem tym po prostu zmęczona.A ja z tym wszystkim na głowie znowu nie pójdę do lekarza,znowu odwołam fryzjera,znowu będę padać na twarz. Wybaczcie mam nerwy straszne, a kłócić się nie chce,żeby nie było ,że jestem wredna i nie czuła. Jestem po prostu wiecznymi chorobami i wypadkami M.zmęczona.

09:21, szszyszka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 października 2016

Taki oto wczoraj prezent dostałam od M. Prezent urodzinowy,co prawda wcześniej o miesiąc ,no ale kto by tam liczył:))

Jestem trochę skrępowana bo nie jestem przyzwyczajona do tak drogich prezentów. Prezenty w tej kwocie wolę dawać (o ile mnie stać)niż brać. M. kupił też odkurzacz ,pytał jaki a ja że chciałabym piorący i powiedział,,prosisz,masz" ,tak więc mam odkurzacz piorący i wagę kuchenną na baterie paluszki bo ta na płaskie mnie wykończy.Ciągle trzeba było kupować nową,bo przy moim ciągłym ważeniu,odmierzaniu non stop się wyładowywała.

06:01, szszyszka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 27 września 2016

Kierownik,jego prawa i lewa ręka ,ich trzech ja jedna. Jak to tak ,martwili się za co będę żyła. Nie mogli zrozumieć ,że idę na tzw swoje i będę kozy pasła:). Próbowali mnie wyliczyć co do zysków i strat. Próbowali przekonać,że to moje ,,hobby" to dużo cięższa praca .Tym mnie chcieli przekonać? Wytłumaczyłam,że nie rozmawiają z nowicjuszką ,że od ponad roku wszystko kalkuluję,że praca przy tym moim ,,hobby" jest dużo łatwiejsza ,spokojniejsza,dająca mi radość,że zdrowie mam tak zszarpane,że muszę odpocząć. Nie mogli pojąć tego bo przecież na ośrodku nie mamy trudno,że firma idzie nam na rękę ...tia ,w cudownej firmie pracuję a jakże :). 

Już po wszystkim,nie ma powrotu,a ja nareszcie czuję ,że jestem  szczęśliwa będąc można powiedzieć bezrobotna.Kurcze, leń ze mnie straszny. Już mam plany, już śmigam po stronach z narzędziami,opalarka szlifierka i pilarka coś malutkiego dla kobiety. Oleje,sodę kaustyczna już trzeba kupować. Różne kultury bakterii ,podpuszczka już zamówione. Będzie zabawa w drewnie z mydłami i gatunkami serów,poza tym krzątanina w kuchni,ciasta,potrawy och jakie mam plany:)

05:45, szszyszka
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 września 2016

Wczoraj przywieźli watę szklaną i profile.Dziś M.rozmawiał z panem od ociepleń,że materiał kupiony,czekamy:) Kiedy przyjdzie?Tego nie wiem ,gdyż sama z nim rozmawiałam ,że jak będzie miał wolne terminy. A ja bym chciała już ,natychmiast.Jutro przychodzi zobaczyć na przygotowane miejsce pod ganek,który też będzie robił:). 

Jutro też czeka mnie rozmowa z kierownikiem,dlaczego?Po co?A czemu? Nic mnie już nie przekona o zmianie zdania jednak boję się tej rozmowy. Mimo ,że chciałabym przepracować do końca umowy,w domu są naciski abym zrezygnowała wcześniej.Wiadomo,jesień,automatycznie większy bród,większe tempo pracy gdyż przychodnia standardowo do 18.00 musi być wysprzątana. W lecie doszło jeszcze dwóch lekarzy którzy przyjmują do godziny Zero. Czyli odbije się wszystko na moim zdrowiu,pośpiech,stres,ubieraniu kurtki na polu na spocone ciało bo pielęgniarki tupią nóżkami bo się spieszą,bo ich godziny pracy minęły. Z drugiej strony trzyma mnie tam jeszcze pieniądz, mały bo mały ale pieniądz.Więc liczę już nie miesiące do końca lecz tygodnie,ba nawet dni. Niecierpliwie czekam końca do kiedy wytrzymam.Trzymajcie kciuki jutro za mnie,za moją jutrzejszą rozmowę.

15:00, szszyszka
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 września 2016

Małymi kroczkami,pomalutku,szykuję się do odejścia z pracy.Poważnie,kierownik został już poinformowany o tym fakcie.Nie wiem czy się przejął ale w poniedziałek się widzimy. Nic mnie już nie przekona pracuję max do końca roku. Idę pracować na swoje tzn.kozy paść:). Nareszcie to zrobiłam podjęłam decyzję i jest mi z tym dobrze.Zero zawirowań ,nieprzemyślanych decyzji stoję twardo na ziemi i wiem,że będą okresy ,że będzie ciężko z pieniędzmi tym bardziej,że non stop coś nowego wymyślam jeżeli chodzi o remonty. Wiem,że damy radę. 

Wczoraj umyłam ostatnie okno na ten kwartał ale też ostatnie ze względu na to ,że w grudniu już chociażbym jeszcze pracowała okien nie będę myć. Koniec i na uczczenie tej decyzji miałam ochotę to ostatnie okienko stłuc (stare drewniane). Ot taki symboliczny gest jak szampan rozbijany na chrzest łodzi tak w moim wypadku byłoby okno symbol końca wyzysku.

W sobotę przywożą watę szklaną,profile i folię do ocieplenia dachu. Za dwa tygodnie będzie brakujący materiał na ganek,płyty OSB,okno,drzwi oraz blacha na dach. Gdy tylko panowie skończą ocieplać a prawdę mówiąc nie wiem kiedy zaczną jeszcze,wejdzie elektryk pociągnąć prąd. Kolejne prace to montaż płyt kartonowo-gipsowych które trzeba kupić oraz stawianie ścianek. Niestety na razie tyle,trzeba znowu dozbierać pieniądze. Z grubszych rzeczy zostanie zrobienie schodów oraz podłączyć centralne. Bułka z masłem ,prawda:(. 

Cieszę się zimną pogodą jak nigdy,przecież jedną nogą jestem już wolna.

08:02, szszyszka
Link Komentarze (2) »
środa, 31 sierpnia 2016

Ten miesiąc i kolejne trzy będą trudne pod względem finansowym. Została nas trójka w domu i żyjemy z tego co zarobie tak pokątnie ze sprzedaży mleka,sera ,jaj czy mięsa drobiowego. Na razie było z górki bo były zapasy ale one się skończyły. Właśnie wyciągnęłam ostatnią porcję mięsa na obiad,zostały same kury rosołowe. W portfelu co prawda 50 zł jednak mój M.w swojej genialności w padł na pomysł zakupów w L. za 100 zł ,żeby dostać talon za 20. Teraz nic nie kupuję,najwyżej minimum i próbuję ustukać tą drugą setkę ,żeby wykorzystać ten nieszczęsny bon. Proste,prawda? Guzik prawda ,kury się nie noszą i mam około 10 jaj dziennie. Czyli tak naprawdę trochę ponad minimum dla nas ,przecież na makaron,bułki,ciasta do kanapek  też potrzebne jajka.Więc jedni klienci cierpliwie czekają ,inni przychodzą z pretensjami ,no szlak jakby to ode mnie zależało. Dzisiaj na przykład mam kobiecie zawieźć jaja,ser i mleko no i mam problem,ser zrobiony,mleko jest lub będzie a jaj 6 ,a kobieta bierze ok 30 jaj tygodniowo. Znowu będę musiała dzielić i dostanie 10 ,a gdzie jeszcze kolejne pięć osób które chcą na sobotę:(. Czemu człowiek się tak katuje? A temu,że głupia ja zamówiłam robotników co prawda na listopad ale jeszcze nie mam materiałów,waty,drewna,blachy,płyt a między czasie musimy kupić garaż blaszak. Więc to wszystko musimy kupić z naszych wypłat i prac dodatkowych,więc jest jak jest. Ciśniemy i to ostro ale potrzebujemy zrobić te prace,żebym mogła zmienić coś ze swoją pracą,żebym mogła wreszcie rzucić to w cholerę skoro nie szanuje się pracownika ,to zostaną bez niego. A ja nie będę miała tej szarpanki,zwolnić się ,nie zwolnić. Teraz tylko zależy jak nam pójdzie zaciskanie pasa.

06:56, szszyszka
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53