RSS
wtorek, 30 stycznia 2018

Ekipa budowlano-remontowa skończyła. Uf całe szczęście,a żeby mi nie uciekli bez skończonej pracy w ruch poszły pieniądze które były na jedzenie. Tym oto sposobem mamy na trzech 100 zł do 10-go lutego. Zamrażalniki (aż trzy) i słoiki teraz rządzą tym co mamy na talerzu. Nie jest źle,byleby nic nie wyskoczyło nadprogramowo.W międzyczasie szlifowania,mycia znowu szlifowania i mycia powstają koszulki na jajeczka,jakoś muszę nadgonić budżet,gdyby coś..:(Koszulki są wiązane tasiemką na kokardkę,mogą posłużyć na dekorację jajeczka na kolejne lata. Jest też kilka serwetek i koszyczek wielkanocny ale one były robione w trakcie ,,wizyty"panów,jeszcze tylko usztywnić zostało. 

08:15, szszyszka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 stycznia 2018

Na górze totalna furia,ale wszystko nabiera kształtów.Pierwszy pokój i łazienka już praktycznie są. 

Praktycznie bo jeszcze brakuje drugiej warstwy płyt i waty szklanej pomiędzy nimi.Ale najważniejsze ,że idziemy naprawdę do przodu,nareszcie. Minus tego taki ,że pieniądze lecą strumieniami i zadajemy sobie pytanie,braknie,czy nie. Centralne ogrzewanie podłączymy później po sezonie grzewczym .Niestety na to akurat braknie kasy, ale i tak bałabym się teraz to wszystko ruszyć.

17:24, szszyszka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 04 stycznia 2018

Jutro wkracza pan od remontu,wreszcie,nareszcie. 

Zima,nie zima,a ja zabijam czas szydełkowaniem. Powstają serwetki dla koleżanek,sześć beżowych w komplecie ,dla drugiej turkusowe w tej samej liczbie.Jeszcze trzeba usztywnić,zblokować szpileczkami,ale to już na końcu ,kiedy wszystkie skończone. Serwetki małe ok 20 cm ale mają będą służyły jako podkładki ,owszem duże nieco ,jednak takie sobie zażyczyły takie dostaną.

Sobie też robię coś,co strasznie zawsze chciałam ,jednak nigdy odwagi mi nie starczało.Robię sobie duży obrus na szydełku taki 200 x 120 cm.

Na razie umordowane dwa paski,ale czasu przeznaczonego na inne obowiązki zabierać nie mogę.Są rzeczy ważne i ważniejsze;)

Na święta powstała miseczka z włoczki,niestety niestety nie bawełnianej więc kolor i kształt trochę spaczony. Młodzi okrzyknęli zgodnie chórem,że zamawiają taką na dzień babci zamiast bomboniery będą cukierachy. Jak zrobię to pokażę taką z bawełnianego sznurka ,miałam ale P.zabrała,a póki co tworzywo sztuczne pokazuję ze srebrną nitką.

Następnym razem pokażę trochę z deku,teraz akurat nie mam skrzyneczek ,ostatni zakup przedświąteczny to jakaś porażka była.Skrzynki się po prostu rozwalały,nie wiem czy to wina producenta czy firma kurierska potraktowała je brutalnie. Szarpanek pod tym względem mam już dość.

20:05, szszyszka
Link Komentarze (4) »
środa, 03 stycznia 2018

Witaj nowy roku ,wreszcie,nareszcie się doczekałam. Rok 2017 to była totalna porażka dla mnie i mojej rodziny. Wszystko nie szło tak jak trzeba,zacznę od remontu. Jak przyszli robotnicy w styczniu tamtego roku tak nie pokazali się do tej pory,podobno mają przyjść ok 10-15 stycznia. Czyli góra dalej stoi nie wykończona a my na dwóch pokojach nadal. Chce mnie trafić w momentach kiedy mam swoją robotę hobbystyczną ,szydełko ,mydła czy decoupage i zaczyna się problem typu ja przeszkadzam M. a on mnie. Może nie tak my sobie na wzajem jak bałagan który tworzę wokół siebie którego nie wolno tknąć ,poprzestawiać :)Planowałam remont zakończyć końcem czerwca niestety problem w tym ,że to ja planowałam a nie pan który mi remontuje.Przesunął się na październik ,później przed świętami a teraz na styczeń. Trafia mnie bo potrzebuję tych dodatkowych pomieszczeń jak ryba wody bo potrzebuję swojego ,,babskiego kącika" a M. ,,męskiej jaskini" każde z nas ma swoje pasje ,zainteresowania ,więc nie ukrywam,jest ciężko. To po raz,a po dwa ile można czekać na koniec,przecież trzeba dół odświeżyć,wymalować na spokojnie dobrać kolorystykę bo wcześniej było na łapu capu ,kolory przemyślane lecz nie do końca.Porażka nr dwa .zaczęło się od ptasiej grypy,co prawda nic nie padło bo zamknięte,jednak skutki były długo odczuwalne .Kury nie doszły do siebie po tak długim zamknięciu ,długo długo. Gdybym dawała pasze jak inni pewnie by nosiły ,jednak ja jestem uparta ,właziłam im w kufry i efekt taki ,że zatłuściłam przez co znowu nie niosą. Teraz są na diecie ale straty są bo sprzedaję 40% tego co było kiedyś. Co jeszcze zawaliłam z kurami? Kupiłam kury w nowym miejscu,bo w sprawdzonej fermie brakło,załapałam,się tylko na10. W nowym miejscu widziałam ,że owe osobniki mają dziwnie blade grzebienie ale kupiłam bo to było starsze państwo około siedemdziesiątki i głupio mi było odmówić. Kury które we wrześniu były kupione a było ich 25 powinny się nieść te starsze końcem września a młodsze max listopad nie niosą się. Te starsze zaczynają dopiero a te młodsze nie wiem czy na święta wielkanocne zaczną.Nigdy więcej.Teraz o królikach trochę ponarzekam,trochę bo był pomór i został mi jeden. A tak się jeszcze cieszyłam,że wreszcie zaczynam porządnie iść do przodu,królice ładnie gniazda robią,nie odrzucają młodych no i proszę nie ma praktycznie nic. Muszę przyznać,że to mnie dobiło,myślałam o znalezieniu pracy. Koziule chociaż odpukać w porządku.Co prawda Zuzka o litr mniej mleka dawała niż rok wcześniej,więc serów nie robiłam,jednak nie było tragedii. Na koniec w tym wszystkim bajzlu dobra wiadomość.Mała jest zakocona,udało się przy pierwszym podejściu ,myśleliśmy ,że będzie gorzej bo tak zatłuszczona ,że właściciel capa myślał,że zakoconą kozę tuż przed wykotem przywieźliśmy:) Była na diecie,weterynarz kazał ale Mała zawsze coś dopadła.Tak więc czekamy na kwietniowy wykot Zuzy i majowy Małej. Oby było wszystko dobrze,weterynarz źle wyrokuje wykot,że może być z komplikacjami u Małej.Weterynarz  jest dostępny całą dobę ale mam nadzieję,że będzie wszystko w porządku.

Czyli zamykam rok porażek totalnych.Nowy rok ,nowe możliwości. Wszystkim życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku 2018.

10:58, szszyszka
Link Komentarze (1) »