RSS
środa, 29 lutego 2012

Wlaśnie dzisiaj wyrok zapadł. Godziny moje w pracy zostały zmienione( nieoficjalne powiadomienie).Szkoda naprawdę chciałam tam wrócić,ciężko i uczciwie pracowałam.Byłam docaniana przez osoby postronne,tylko nie przez swoje kierownictwo.Przykro. Jakby tego bylo mało na jutro dostałam wezwanie na komisję do ZUSu. Fajnie jutro ósma rano już mam tam być,a ja mam trudności z kopią dokumentacji medycznej.Mam przyjść później do ośrodka może się uda pielęgniarce zrobić ksero.Z tego wszystkiego zaczynam ze strachu świrować.Choroby nie symuluje ani nie symulowałam a mimo to panicznie się boję.

14:29, szszyszka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 lutego 2012

Tak się czuję. Okazało się,że mojego lekarza nie będzie w wyznaczonym terminie,zostałam przesunięta tydzień później.Fajnie. Co teraz?Wrócić do pracy?Iść prywatnie? Miałam wrócić do pracy,a tu koleżanka dzwoni.Okazało się ,że chce mnie kierowniczka przenieść na inne godziny,aby innym ułatwić dojazd.Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt,że ja na te godziny nie mam dojazdu.Droga do i z pracy będzie trwać półtorej godziny a nie pietnaście minut. Nie mam pojęcia co robić.Miotam się z kąta w kąt,szukam sobie miejsca i zajęcia.Zastanawiam się jeszcze nad opcją uderzenia do innych zakładów pracy,szukać nowej pracy. Czy ta moja kierowniczka musi być taka wredna i złośliwa.Wiedziałam ,że odczuję na własne skórze tą moją chorobę i się nie myliłam.Pomału zaczyna się mścić.Mam już dość szarpanki z tą kobietą. Odpoczęłam psychicznie a tu wszystko zacznie się od nowa.Nie wytrzymam tego.Nie dość ,że ciężko jak diabli,praca w ,,biegu'',to dochodzi szarpanka o wszystko.Jednym słowem jednego zgnoić by innemu zrobić super. Najbardziej jednak boli to,że dziewczyna którą chce dać na moje miejsce ma dojazdy na którą kolwiek godzine by pracowała.Zapętiłam się,nie mam pojęcia ak z tego wyjść.

,,Afera z solą''zrobiła niezłego zamieszania u nas w domu.To jest potworne,co ludzie zrobią dla zysku.Jak pomyślę o tych wszystkich produktach naszprycowanych tym świństwem to  się nie chce cokolwiek kupować w sklepie. Człowiek się stara w miarę zdrowo żywić,a tu ZONK(mimo,że produkty mączne w naszym jadłospisie nie do końca o tym świadczą).Ja już prawdę powiedziawszy nie mogę słuchać tych wszystkich przekrętów kosztem zdrowia człowieka.

14:46, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2012

Jakoś ciężko wyrobić mi się w założonej przezemnie kwocie. Muszę zwiększyć pulę o dodatkową kwotę,nie martwię się tym zbytnio gdyż troszkę nas jest.A kwota owych dwudziestu złotych była eksperymentem-jak dlugo człowiek pociągnie. Podziwiam ludzi co się w niej mieszczą.

U nas ostatnio królują naleśniki pod różną postacią,lub placuszki z ciasta naleśnikowego. W czwartek placuszki z jabłkiem,w piątek krokiety z bialej kapusty na ostro,dzisiaj naleśniki z budyniem.Tak wiem niezdrowo,mącznie,tucząco i wiecznie praktycznie to samo.Ale co ja na to poradzę,że tak jakoś mnie do tych naleśników ciągnie.Rodzinę chyba też bo skoro ciągle jedzą i chcą jeszcze,to czemu nie.U nas tak jest zawsze,idzie fazami ,trwa kilka dni.Przeszliśmy już fazę pierogów,ciast drożdżowych,potraw na bazie sosu pomidorowego,owsianki,teraz ciasto naleśnikowe.Więc proszę nie myśleć,że nie umię rozplanować.Zrobię obiad a rodzina krzyczy np o naleśniki czy o leczo więc co mam robić jedzą na kolację,lub na następny dzień na obiad.

Fajnie się robi już na świecie,słoneczko wychodzi za chmur,coraz cieplej-oby zima nie wróciła.

 

15:34, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 lutego 2012

Oj tak i to w dodatku nad finansami.Robię jakieś nieprzemyślane zakupy spożywcze. Wyczyściłam szafki,zamrażalnik, teraz są tego efekty,pieniądze wypływają strumieniami.Trzeba zrobić do domu zapasy spożywcze,lecz to uczynię dopiero w marcu. Dobrze że Biedronka blisko,więc kupujemy na bieżąco. W sumie, cieszę się z pustego zamrażalnika,zanim wrócę do pracy,porobię sobie gotowców.Będzie mi łatwiej.

Wczoraj M.był u ortopedy,od grudnia mial coś z ręką.Cieżko mu było ruszać,bolała ale termin dostał jaki dostał.Zapalenie tzw mięśnia czy ściegna tenisisty,które zdążył przechodzić. Dostał tabletki na stan zapalny. Trochę mnie to wszystko śmieszy.Terminy do lekarzy są jakie są,zanim człowiek do specjalisty się dostanie to już po chorobie. Poźniej się kończy tak jak z nami. Państwo bardzo oszczędza na uczciwie pracujących robolach.Pracują chorzy,bo zanim się dostaną do lekarza to choroba minie.Na prywatne wizyty niestety nie stać takiego człowieka.Może to moje błędne myślenie,ale nie znam nikogo pracującego przy produkcji,mającego rodzine, którego stać na leczenie prywatne.A może to ja w nieodpowiednich kręgach się obracam ;)

10:17, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lutego 2012

Każdy żyje własnym życiem,są ferie dzieciaki chodzą na spotkania z przyjaciółmi,szanowny M.do pracy. Ja wyszukuję sobie zajęcia. Posprawdzałam ciuchy,posegregowałam na te eleganckie oraz do pracy, lub domowe. Muszę przyznać,że tych eleganckich niestety coraz mniej.  Trzeba będzie o siebie zadbać,kupić coś nowego,przejść się do fryzjera. Niestety odrosty ogromniaste,od września brak fryzjera.Stwierdziłam ,że na zime sobie odpuszczę,wzmocnie włosy. Za niedługo wiosna wiec trzeba doprowadzić się do porządku,czapki się już nie nosi. Kosmetyki też by się przydały,a jakże(młoda by się ucieszyła) kolorówka a raczej mój ulubiony kolor cieni wykończyła młoda.O matko! Właśnie zdałam sobie sprawę,że prawie rok byłam bez ,,malunku'' na twarzy. Strasznie zramolałam w tej pracy,ale jak człowiek przychodzi ledwo żywy do domu .Patrzy tylko aby coś tam porozmawiać z dziećmi (to na pierwszym miejscu) i położyć się do spania,to niestety idzie po najniższej lini oporu.Zawsze mam ambice,aby obiad(w sensie jednogarnkowym) gotować sobie wieczorami,ale to tylko szlachetne ambicje,które szybko ulatują po przekroczeniu progu domu. Takim oto sposobem gotuję zawsze rano,przed pracą.Codziennie wtedy mocne postanowienia,maluje się codziennie,fryzura elegancka,obiad wieczorami i wielki guzik.Marne te moje postanowienia.

Wracając do dnia dzisiejszego,dziś środa popielcowa, więc post. Dzisiaj obiadek skromny,pieczone ziemniaczki z maślanką.

Jakie mam postanowienie na okres postu? No cóż troszkę przewrotne.Cieszyć się tym co mam i przestać marudzić lub narzekać,w końcu mam się lepiej pomału czuję poprawe.Przecież zawsze może być gorzej.

07:52, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lutego 2012

Uwielbiam robić produkty z ciasta drożdżowego.Jest tyle możliwości,oraz oszczędności w portfelu.Ciasta,pączki,drożdżowki,pizze do wyboru,tylko dodatek odpowiedni. Z tymi dodatkami to tak ,ze nawet dżem,powidła czy budyń mogą być. Czasami wystarczy posypać cukrem pudrem.Innym razem kilka resztek z lodówki i jest posiłek lub przekąska na słono.Dzisiaj przyszła pora na faworki drożdżowe(tak je nazwałam).Zwykłe ciasto drożdżowe na słodko,wyrabiam,wałkuje,kroje,przeplatam i smażę jak faworki. To pączuje mojego dzieciństwa.Tata zawsze nam je robil,kiedy w domu było krucho z pieniędzmi,lub chciało nam się coś slodkiego. Później robiłam je moim dzieciom gdy były małe.Wtedy robiłam je częściej,teraz jakoś mniej. Ale w nocy tak sobie pomyślałam,że je zrobie i zrobiłam.

Oj będę gruba,oj będę,mało ruchu,dużo jedzenia. Muszę się ograniczać,bo każdy kilogram to obciążenie dla kręgosłupa który odczuję z nawiązką.

 

poniedziałek, 20 lutego 2012

Przestaję się martwić. Narazie cieszę się odpoczynkiem do końca zwolnienia lekarskieg. Głupia jestem.Co mi da umartwianie się. Dzisiaj weszłam znowu do kuchni poszaleć,ot tak na odprężenie,bo w końcu ile można.Wiecznie choroba,praca,choroba i praca. Mówię DOŚĆ.

Z racji,że wczoraj rosół był na porcji rosołowej(niespecjalnie lubię) więc mięsa znikoma ilość,ale zawsze coś da się stworzyć. Wyrobiłam ciasto drożdżowe takie jak na bułki. Rozwalkowałam na male pizzeki,nakładałam:kawałeczki kurczaka,kukurydze,ser żółty polałam ketchupem i do piekarnika. Śniadanie było pyszne. Na obiad dzisiaj troszkę skromniej więc tylko bigos.Oczywiście część bigosu po wystygnięciu pójdzie do zamrażalnika.Bardzo się przyda gdy wrócę do pracy.

W związku z faktem,że trzeba się liczyć z dobrymi stronami i ze złymi mojej choroby postanowilam również wydawać tylko 20 zł dziennie na zakupy. Dzisiaj mi się to udało zmieściłam się w kwocie.Jak bedzie jutro,za kilka dni? Ćzas pokaże.Dzisiaj kupiłam:duży chleb,mleko,drożdże,po kostce sera żółtego i białego,przecier pomidorowy. Zakupy w sklepie (jak to określił pewien pan,,dla biedakow''),koszt 17,60.Czyli jestem do przodu,zostawię na ,,zaś''.

 

16:43, szszyszka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 lutego 2012

Serfując po sieci,czytając blogi oraz różne fora zauważyłam,że coraz więcej ludzi ma pod górkę.Bezrobocia,liczenie każdej złotówki,długi,komornicy pukający do drzwi. To jest okropne,to mnie przeraża. W nocy nie mogłam spać,wszystko analizowałam.Czy poradzę sobie gdyby mnie zwolnili,albo czy gdybym przerwała zwolnienie i wróciła do pracy to czy dałabym radę wytrzymać tempo. Szczerze,to boję się podjąć jakąkolwiek decyzję. Co z myciem okien (około setki)na trzecim piętrze stojąc na parapecie,kiedy nogi przypominają o sobie gdy za długo jestem na ,,chodzie''? Co z rękami ?Też w nie najlepszej kondycji,a wiadra trzeba z wodą nosić(wózeczków nie mamy). Rany,ja się wykończę.

Na domiar wszystkiego mam na ,,głowie'' teściową. Niestety kobieta prawdopodobnie ma depresję,więc szykujemy jej jedzenie,które jej M.zanosi i pilnuje by zjadła. Wolałabym ją do nas na obiad zaprosić,lecz ona miałaby problem z wyjściem na górę po schodach. Dzieci jej robią zakupy,oraz sprzątają.Jakoś musimy sobie radzić.Najważniejsze aby lepsze zdrowie powróciło do naszego domu.

19:56, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 lutego 2012
Dzisiaj dzwoniła do mnie koleżanka,która w październiku rzuciła pracę.Dla mnie w dziwny sposób.Za długo chorowała i prezeska jej kazała złożyć wypowiedzenie,co zrobiła.Do tej pory nie znalazła nowej,mimo,że jest na grupie.Przeraża mnie to.Co będzie jak nie znajdę szybko nowej jeżeli ze względów zdrowotnych nie będę mogła pracować tam gdzie dotychczas. Wskakuje do pracy na moje miejsce,kazali jej przyjechać. Czyli co? Za długo będę chorować to będę się musiała zwolnić? Mam strasznego doła.Muszę szybko wyzdrowieć,bo mogę stracić pracę.
18:10, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 lutego 2012
Odkąd choruje,nigdzie nie wychodziłam.Dzisiaj postanowiłam trochę oderwać się z przytłaczających myśli.Wybrałam się do sklepu z tanią odzieżą.Muszę przyznać ,że dawno nie byłam.Co prawda,nie byłam długo,staram się jak namniej forsować. Jestem jednak bardzo zadowolona,kupiłam sobie piżame flanelową oraz jesienną kurteczkę. Co prawda muszę wyczyścić oraz wyskubać ale za 12,50 było warto. Podobało mi się jeszcze kilka rzeczy ale sobie odpuściłam. Jakiś umiar trzeba miec. Czekam na wymianę towaru,jak mi powiedziała pani sprzedawczyni sezon wiosna-lato będzie od kwietnia.Trzeba wtedy znowu sklep odwiedzić. Mam nadzieję,że znajdę wtedy też coś dla siebie,gdyż coraz trudniej cokolwiek fanego znaleźć.Ciuchy przychodzą jakościowo coraz gorsze.
16:11, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2