RSS
poniedziałek, 24 lutego 2014

Kiedy kupowaliśmy ten dom nastawialiśmy się na własny ogródek i zwierzynę. Ogród miał być duży,oraz zwierząt dużo. Przez zimę trochę planowaliśmy i stwierdziliśmy,że nie ma co robić za bardzo dużego ogródka,lepiej zwiększyć wybieg dla kur i kaczek. Udało mi się przekonać M. do większej ilości drzew i krzewów owocowych. Niestety jakoś nam z tą zwierzyną nie idzie,tzn.idzie tylko ja z mojej ilości jestem niezadowolona,dla mnie jest za mało. Kaczek z 18 zostały 4 ale z tego 2 zamówione dla klienta. Czekam na jajka aby zaczęły nosić bym mogła dochować się własnych kaczuszek a nie kupnych.Tylko jakoś kaczki nie chcą się zacząć nosić i tu moja cierpliwość jest nastawiona na ciężką próbę. Kur mam 13 co dla mnie jest o wiele za mało,potrzebuję dwa razy tyle. W tamtym tygodniu dokupiłam 6 kokoszek czteromiesięcznych,jednak zanim zaczną się nosić minie ze dwa miesiące. Nie daję gotowych pasz więc proces niesienia zacznie się troszkę później. Kokoszki były dość drogie bo 25 zł za sztukę. M.na mnie zły,z resztą ja na siebie też. Po pierwsze za drogo bo gdzie indziej mają sprzedawać za połowę ceny lecz dopiero w połowie marca, po drugie ,,towarówek" nie lubię. Jednak przezwyciężył fakt,że na już potrzebuję młode kury ,żeby już nosiły się na święta wielkanocne. Ogólnie wszystko pod względem hodowli idzie w dobrym kierunku,co prawda wolno jeżeli chodzi o zwierzynę,jednak potencjalnych  klientów mam od zatrzęsienia.Muszę przyznać,że cierpliwie czekają. Czego mi najbardziej żal,to faktu,że na mojej wsi wszyscy hodują drób i króliki a nikt krowy czy świni. Tym faktem jestem niepocieszona.

07:21, szszyszka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 13 lutego 2014

Siedzę w domu do poniedziałku a w pracy afera.Po pierwsze jak śmiałam rozliczać finansowo kierownika,po drugie jakim prawem jestem na zwolnieniu lekarskim skoro mam tylko grypę jelitową. Zacznę od pierwszego punktu,z mojego punktu widzenia.

Firma ma cztery ośrodki do sprzątania,jeden z nich jest cało dobowy który trzeba sprzątać codziennie.Wiadome ,nie jest to jakiś duży teren zabiegówka,gabinet,hol i toalety,pracy tak na półtorej godzinki w weekendy.Problem polega na tym,że tylko z dwóch ośrodków chodzimy a z dwóch dziewczyny nie. Firma nie liczy nam godzin,było ok więc chodziłam sumiennie na te dyżury,zawsze wyszło się wcześniej w tygodniu z pracy.Firma w zamian za dyżury weekendowe do których ,,podobno''nie może nas przymuszać,nie płaciła co wydawało mi się uczciwe.Problem zaczął się w grudniu kiedy u u nas na przychodni zaczęły się remonty w styczniu uczciwie pracowałam po osiem godzin,do tego doszła nam jeszcze piwnica częściej do sprzątania. Chciałam zrezygnować z dyżurów i usłyszałam,że nie ma takiej możliwości. Więc powiedziałam kierownikowi,że uczciwie pracuję po osiem godzin gdyż nam doszło obowiązków i chce zrezygnować z dyżurów. Do tego mam okres wzmożonego bólu pleców i naprawdę w weekendy chcę odpocząć,gdyż pracuję na mocnych środkach przeciwbólowych. Usłyszałam,że nie ma takiej możliwości. Dosłownie kiedy zaczęłam błagać go o 2 miesiące odpoczynku a on dalej nie więc nie wytrzymałam i grzecznie powiedziałam,że:

-myłam okna w kwietniu i czerwcu za które firma mi nie zapłaciła a miała(łącznie 90 okien),

-jak potrzebował kogoś na zastępstwo to zawsze mu się zgodziłam (fakt za to płacił,mało bo 30 zł ale płacił,

-na dyżury chodziłam uczciwie i nawet w święta nie było ze mną problemu,

-jakby dyżury były płatne w sytuacji kiedy pracujemy po osiem godzin to ktoś inny by za mnie wskoczył kiedy źle się czuję,oraz ,że nie traktuje pracowników zajmujących to samo stanowisko równo(pojechałam z kodeksu pracy i tu się wściekł)

Owszem cel osiągnęłam luty-marzec mam wolne. Za to będę sprawdzana czy pracuję co do minuty no i okazało się,że nagle mam na stanowisku syf i mam się zabrać do uczciwej pracy.Jak to zostało określone ktoś pracując za 500 zł będzie miał czyściej,a ja dostałam 80 zł podwyżki.Szkoda tylko ,że właśnie w poprzednim tygodniu przeszłam sanepid bez żadnego problemu,a podwyżka była ustawowa co bezczelnie ale grzecznie powiedziałam.

Druga sprawa to moje zwolnienie lekarskie,oj tu już totalna wpadka. Jak śmiałam na takie coś brać zwolnienie. Fakt nie musiałabym aż tyle dni bo całe 6,lecz lekarz mi zalecił,ze względu na właśnie mój kręgosłup. Jak stwierdził,że kilka dni mnie poszarpie to niech trochę kręgosłup odpocznie gdyż jest stan zapalny. Podpadłam na całego ale nie przejmuję się tym bo już mnie życie nauczyło,że dla pracodawcy jestem nikim. W kwietniu pomniejszają na mnie dotację z PFERON-u więc już mi zapowiedziano,że dojdzie mi obowiązków.

Najbardziej szkoda mi tego,że nie wywalczyłyśmy(na drugim ośrodku też rozmawiały)płatnych dyżurów ani tego,że z kolejnych dwóch nie będą nadal chodziły.

07:54, szszyszka
Link Komentarze (2) »
środa, 12 lutego 2014

Wiele się czyta i mówi,że młode pokolenie ma problemy ze znalezieniem pracy.Przyznam szczerze nie wierzyłam,póki nie spotkało to mojego dziecka. Starszy wreszcie znalazł pracę na kasie w hipermarkecie co prawda  umowa zlecenie i to jeszcze dwa miesiące ale zawsze coś. Trochę się uspokoiłam,gdyż tak naprawdę dość miałam jego dorywczych prac,wiecznego szukania, on się denerwował i ja. Skończył szkołę, zapisał się na bezrobocie oczywiście bez prawa o zasiłku ponieważ nie ma przepracowanego roku. Dobra rozumiem,tylko gdzie może zdobyć chociaż rok pracy na umowę . Przeszedł wszystko zaczynając od koszenia trawy za 3 grosze za metr kwadratowy,mycie lam,pomoc na tartaku,wszystko co udało mu się dorywczo dorobić. Teraz ,,panisko" gdyż ma pracę,tylko szkoda ,że za 5,60 na godzinę na kasie.Efekt tego taki,że za 29 godzin w tygodniu weźmie 160 z grosikami. To ,że mało to jeszcze nic,umowa na dwa miesiące i wiemy ,że usłyszy ,że wymiana zespołu. Do tego nie zgłoszenie się do pracy w odpowiednim stroju 15 zł kary od dnia. Dają niby koszulkę z agencji ale ona kosztuje 30 zl,którą pobiorą mu z wypłaty.Za nie wstawienie się do pracy kara 200 zł. Najlepsze jest jednak to,że jeżeli będzie chciał zrezygnować (bo trafi się umowa o pracę)to musi być do dyspozycji agencji 48 godzin inaczej kara 150 zł,oraz to ,że przysługuje mu premia 50 groszy na godzine za szybkie kasowanie klientów . Lista kar jest wyszczególniona na umowie i tego jest kartka A4,jakaś paranoja.Doszliśmy ze Starszym do wniosku,że na kasie ma się nie spieszyć chociażby klienci by się denerwowali. Ma mieć w nosie premię i pracować spokojnie póki się nie wdroży aby nie narobić sobie manka, a gdy trafi mu się umowa o pracę to ma olać karę i uciekać .

Ludzie wybaczcie ja wiem,że z pracą ciężko ale 5,60 na godzinę przy obrotach w tysiącach na jednej kasie. Łaskawa premia 50 groszy za  szybkie kasowanie nie pamiętam ale nie wolno spaść poniżej 24 artykułów na minutę przy normalnym temie.To jakiś debilizm.

13:09, szszyszka
Link Komentarze (5) »
piątek, 07 lutego 2014

Po długiej przerwie wracam do pisania. Czemu nie pisałam? Sama nie wiem. Brak chęci,czy skupienia się na problemach,a może chciałam sama sobie wszystko poukładać w samotności.Odciąć się od wszystkiego. Czy poukładałam? Wydaje mi się ,że tak chociaż boję się,że to jest wszystko złudne. 

 Zhardziałam. Nie było łatwo ale musiałam. Jestem w trakcie terapii rodzinnej.Uf nie jest łatwo. Myślałam ,że u nas wszystko w porządku,że są problemy ale w normie. Niestety teraz widzę inny obraz naszej rodziny. Czasami to co słyszymy na terapii nie zawsze nam się podoba,jednak idziemy do przodu. 

05:52, szszyszka
Link Komentarze (2) »