RSS
wtorek, 29 listopada 2011

Jako,że w niedziele mieliśmy gościa,zrobiłam sałatke do obiadów z buraczków.Wszyscy ją uwielbiają,proszą o przepis,a tu zong..nasz gość buraczków nie lubi.

Podaje jednak przepis,może komuś się przyda.

4 buraki ugotowane

2 ogórki kiszone

1 cebula

2 jablka

oliwa z oliwekja dalam olej)

sól,pieprz,czosnek

Ogórki pokroić w kostke,jabłka i buraki potrzeć na grubej tarce,cebule posiekać.Wszystko wymieszać,dodać 3-4 łyżki oliwy,przyprawić solą,pieprzem i posiekanym czosnkiem.

Prawda,że łatwa.Szkoda jednak,że gość nie spróbował.Następnym razem będę pamiętać,aby nie serwować buraczków dla tej osoby.

środa, 23 listopada 2011

Niestety fala zwolnień już dopada,z coraz większymi rozmachem.Dzisiaj wypowiedzenie z pracy dostaly dwie osoby.Na zaloge dwunastoosobową to jednak dużo.Przez co pracy jest więcej,ale nikt nie ma odwagi cokolwiek powiedzieć.

Ja dzisiaj padam na twarz,ale to jest złośliwość losu.Wczoraj wody nie było,kobiety kazały się nie przejmować tylko wyrzucić śmieci.No to wyrzuciłam i osiem godzin ściemniałam,za to dzisiaj odpokutowałam wczorajsze obijanie się.

 

22:00, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 listopada 2011

Niestety sezon grypowy zaczął się u mnie w domu.Dwie osoby wyłożone,ledwo dycha.ja latam jak "wściekła" między nimi z herbatką,ze śniadankiem,z tabletką.O matko!Bylebym ja nie zachorowała,przecież nie mam już urlopu,a w mojej sytuacji brać zwolnienie lekarskie nie zabardzo. Dobrze,że troche zaskórniaków trzymałam w skarbonce,by kupić lekarstwa,owoce i soki.

Podobno kapusta kiszona ma dużo witaminy "C" więc obiad dwudniowy-kapuśniak:).

10:07, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 listopada 2011

No niestety w sobote trzeba było uzupełnić zapasy w zamrażalniku.Zaciągnęłam moje dzieciki do robienia pierogów.Tak powstała góra pierogów z różnym farszem:z jabłkiem, z wiśniami,ruskie,z pasztetem zapiekanym.Powstały także z ziemniakami,dla zainteresowanych farsz: ziemniaki surowe potarłam na tarce o małych wiórkach.Podsmażyłam na ttuszczu na patelni przyprawiłam solą i dużą ilością pieprzu.Pycha. Jakby tego było mało zrobiliśmy też uszka na wigilie.Może później nie być czasu(zakupy,sprzatanie,praca też zrobi swoje) więc już mam. Dzisiaj jeszcze tylko makaron zrobie na łazanki,oraz rosół i zasusze. Będzie jak znalazł.

Niestety każdą złotówkę obracam w palcach dziesiątki razy.W pracy u męża i u mnie niewesoło.Szykują się niestety zwolnienia.Staram się z tego powodu nie przekraczać kwoty trzydziestu zlotych dziennie. Jeżeli wydaje mniej to odkladam,gdy wyskoczy jakaś wycieczka,czy np. jakiś zakup by mieć z kwoty odlożonej.Dobrze,że o zwolnieniach wiemy już wcześniej,bynajmniej ja napewno(przełożona powiedział kobietom w biurze).Wiem też ,że wszystkie kobiety w biurach stoją za mną murem i mają interweniować do prezesa.Czas pokarze,zobaczymy. Jednak ja jakoś opadłam z sił by walczyć.Dla mnie straciło to sens.Ktoś powie walcz do końca.Być może ale to nie na tym polega ,że mimo,że zostane to będę miała dokładanej pracy by mnie zniszczyć. Dobrze,że mam jakieś oszczędności,skromne ale lepsze niż zerowe.

08:13, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 listopada 2011

Najpierw głupi ser Gorgonzola-u nas w naszej mieścinie nie idzie tego kupić.Potrzebowałam do spagetti,brrr...nerw.Jechać do wiekszego miasta po ser,przecież to śmieszne.

Później spotkanie z nauczycielką córki.Szczerze,to szłam z duszą na ramieniu,wydawałoby się ,że po cyrografie jaki podpisłam:) strach dowiadywać się o opini własnego dziecka. Ku mojemu zaskoczeniu,rozmowa z wychowawczynią byla bardzo miła,córka zrobiła pozytywne wrażenie,a oceny nie najgorsze. Łobuziara jedna.

 

17:13, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 listopada 2011

Moje dziecko oddawało mi przelewem pieniądze.Dzisiaj dostałam wyciąg z konta i aż mnie zamurowało.Oto treść przelewu

KOCHAM CIE MAMENKO! ALE CIĘŻKO MI ODDAĆ TO ... ZŁ, ZROBIŁ BYM SOBIE OGROMNEGO BATONA Z 40 CZEKOLAD I TRZECH PACZEK WAFLI ^^

Córka też podsunęła mi karteczke,którą musiałam podpisać.

''JA (tu imie i nazwisko)ZDROWA NA UMYŚLE I CIELE OBIECUJE,ŻE NIE BĘDĘ KRZYCZAŁA NA MOJE DZIECKO(tu imie i nazwisko)PO ROZMOWIE Z WYCHOWAWCZYNIĄ O OCENACH.

Ja przy tych moich dzieciach wysiadam:).A tak poważnie,to bardzo się ciesze,że mimo ciężkich czasów nie opuszcza ich poczucie humoru.

 

06:23, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 listopada 2011

Marzenia które pewnie nigdy nie zrealizuje (w najlepszym przypadku muszę długo poczekać),z prostego powodu-są dla mnie za drogie:własny dom,lustrzanka,maszynka do makaronu,robota kuchennego. Uzbierałam na maszynke do makaronu,już miałam kupić...a tu mąż taki numer z zadłużeniem mieszkania wykręcil.Szlak.Rok zbierania poszedł na marne.Zaczynam od tego miesiąca od nowa.A teraz tak się zastanawiam ile można mieć "skarbonek","skarpetek","kopert","kont oszczędnościowych".Nie zarabiam kokosów,a tu wypada zbierać na:wakacje,wycieczki,książki do szkoły,ubrania,święta,"w razie sytuacji awaryjnej",marzenia,na przyszłą emeryturę.Tym sposobem wyszło mi osiem "skarbonek".Dajmy na to ,że do każdej włoże miesięcznie stówe to praktycznie mam po wypłacie.Trzeba się rozglądnąć za pracą dodatkową.Chociaż zdarzają mi się dodatkowe wpływy.Mimo,że minimalne to zawsze coś,już jest na"fundusze nie do ruszenia"lub inne kategorie oszczędzania.Od nowego roku wypadałoby poszukać pracy dodatkowej,M już pracuje po dwanaście godzin póki może.W sumie to dobrze,przecież święta za pasem.

06:11, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 listopada 2011

za to z pełnym zamrażalnikiem.Uf moja cudowna rodzina zesmażyła sobie szynke na śniadaniena kanapki,szynki pół kg kupionej za ostatnie pieniądze.Więc by by nie ruszać kasy"nie do ruszenia" w sobote powstało kilka pospoliciaków, między innymi:ryż gotowany na mleku z cynamonem i cukrem,fasolka jaś ugotowana i podsmażona na masełku na ostro(sol pieprz,majeranek,papryczka chili) i kawałkami kiełbasy.Bułki hot-dogi(z parówką byłyby lepsze,ale cóż parówke mrozić-raczej nie),oraz zwykłe bułki,a nawet byla ryba po grecku. Wszystko wchłonęli a ja zwątpiłam.W niedziele nie wytrzymałam,pobrałam pieniądze z puli"nie do ruszenia"i pomaszerowałam do sklepu.Brrr,ale jestem zła.Takim oto sposobem mam dług w swojej tajnej puli.

Dzisiaj w poniedzialek,jednak zakupów nie robię,no może oprócz chleba.No ale chleb to konieczność,a nie zakup.Niestety po szaleństwach kuchennych w sobote,kiedy wszystko poszło w żołądki rodzinki z lekka mój zapał kulinarny minął. Tym oto sposobem moja rodzina ma na obiad zupe pomidorową(z resztek niedzielnego rosołu)z makaronem oraz naleśniki z dżemem. A jutro dzień wypłaty,czy poszaleje?Absolutnie!Wszystko notowane i kalkulowane dziesiątki razy.

14:12, szszyszka
Link Komentarze (1) »
piątek, 04 listopada 2011

Ze względu na prace,ciężko mi było w tym roku zrobić zapasy na zime.Czego mi brakuje,no niestety miodu,ale oczywiście takiego "swojskiego",nie mam brzoskwiń w zalewie cynamonowo goździkowej,jagód mrożonych(dobrze ,że zostały z tamtego roku dżemy),nie mam też dżemu truskawkowego.Jestem tym faktem niepocieszona.Najważniejsza sprawa,zawsze o tej porze roku mialam w zamrażalniku pół świniaka.W tym roku kicha,rzeźnie zlikwidowali,namiarów na rolnika sprzedającego bezpieczny ubój niestety brak.

Jako ,że jestem w domu to sobie dogadzam.Piekę racuchy,naleśniki,placki ziemniaczane,skoro się nie jada obiadów,to takie jedzenie to dla mnie uczta.Jako ,że do wypłaty jeszcze kilka dni,a w portfelu widać dno,a pod "ściane płaczu" lepiej nie chodzić bo nie ma zabardzo po co więc była improwizacja.Dzisiaj wymyśliłam,że na obiad zrobie placki ziemniaczane. Pospolite danie,zwykłe placki.Co prawda dzisiaj piątek a my pościmy więc nie za bardzo zrobić placki po węgiersku.Więc do tych placków zrobilam sos paprykowo-śmietanowy.Może ktoś już takie robił ale ja w swoim domu pierwszy raz więc zrobiłam furrorę.

Jak zrobiłam sos?Bardzo prosto.Wyciągnęłąm z zamrażalnika zmieloną papryke w słoiczku(mam tych sloiczków po musztardzie chyba z 40).Rozmrozilam dolałam troche wody,przyprawiłam solą,pieprzem i papryczką chili.jak się chwilke pogotowało zagęściłam śmietaną wymieszaną z wodą i mąką.Kurcze takie"nic"a takie dobre. Tak się zastanawiam czy po wypłacie nie zainwestuje w papryke tak ze 2 kg(chociaż już droższa) i nie dorobie słoiczków.Przecież taki sosik robiłam do mięsa już w tamtym roku,ale można go użyć nie tylko do placków ziemniaczanych.Mysle,że można polać nim kopytka,makaron,czy wysmarować ciasto na pizze przed nałożeniem innych skladników.Bardzo lubię w tak prosty sposób eksperymentować.Najważniejsze to zrobić coś pysznego z niczego.

16:20, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 listopada 2011

Otóż,będąc na wakacjach w Warszawie(dziękuję koleżance za zaproszenie),jadłam przepyszny chlebek.Był ciemny to fakt,ale z zawartością takich smakołyków jak:orzechy włoskie,śliwki suszone,rodzynki,pestki dyni i słonecznika.Przepyszny był ten chlebuś,powiem szczerze jadłam go bardzo mało bo jednak 16 zl za półtora kilogramowy bochenek to nie na moją kieszeń.Z tego powodu,tak się właśnie zastanawiam,czy do mojego chleba z mąki krupczatki nie dodać podobnych składników.Orzechy włoskie swoje mam(szkoda,że tak mało),co prawda rodzinka nie trawi śliwek,rodzynek,moreli,żurawiny w ciastach w chlebie ale może warto wypróbować inne dodatki. Musze przyznać ,że bardzo zaniedbałam pieczenie chleba,ale jakoś czasu wiecznie brakuje,ale wróce jednak do tego.Ostatnimi czasy chleb poszedł znowu w góre z resztą jak wszysko.Niby niedużo jakieś groszowe sprawy ale tu grosz tam grosz i wychodzi,że o złoty,dwa wynoszą mnie więcej codziennie zakupy.Kiedy te grosiki zsumuje w skali miesiąca okazuje się że ok 50 zł mogę śmiało odłożyć.A co przyda się na czas bezrobocia,które może od stycznia do mnie zapukać.

18:05, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2