RSS
sobota, 29 listopada 2014

W ramach akcji ,,porządków przedświątecznych" zostałam obdarowana następująco: czterema torebkami skórzanymi,jedną wełnianą ,jedną z eko skóry jednak nówką nie śmiganą,garniturem dla Młodszego,swetrami dla M,ekspresem przelewowym do kawy,maszyną do szycia walizkową,brytfanką do tatry,brytfanną do pieczenia mięs, ogromną ramką na trzy zdjęcia,rzeźbami drewnianymi,pojemnikami na przechowywanie żywności,koszami wiklinowymi,doniczkami wraz z podstawkami ,mikserem,niemieckimi emaliowanymi garnkami,kurtką zimową.Uf to byłoby na tyle z robionych porządków. Oprócz tego dostałam od mojej Warszawianki ręczników sztuk kilka w tym część na szmaty,garnki emaliowane,talerze które w ramach sprzedaży mieszkania miała wyrzucić a mi się przydadzą. Oprócz tego piękne trzy nowe komplety pościeli. Kurcze chyba sroka jestem bo co dają ja biorę.Jednak jak widzę wszystko prawie jak nowe,lub nowe co miałoby iść na śmietnik to żal,a ja to wszystko wykorzystam. Ekspres przelewowy ,pojemniki na żywność,brytfanny,kosze wiklinowe,doniczki miałam sobie kupić. Talerze codziennego użytku zawsze się jakiś zbije a na co dzień nie trzeba eleganckich zestawów.Garnki no cóż gotuje hurtem,a po powrocie do pracy jednak ciężko będzie z gotowaniem garnków nigdy dość.Ramka nówka tak samo płaskorzeźby żal nie wziąć skoro Młodszy chciał do wystroju pokoju. Maszyna do szycia ja niestety nie z tych szyjących ale Młodzież coś o nauce szycia nieśmiało wspomina,przyda się.O torebkach skórzanych nawet nie wspomnę bo po co,taka moja słabość wróciła do mnie.

17:48, szszyszka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 listopada 2014

Krążę między czterema osobami a to pomyć okna ,tu znowu dodatkowo piwnicę gdzie indziej przyjść poprasować w osobny dzień czy pomyć szkliwa. Jestem lekko na plusie więc jak lekko to trzeba sobie coś kupić. Niby nie powinnam ale do prac jeżdżę rowerem więc to co zaoszczędziłam na drogę to stwierdziłam ,że kupię sobie książkę. Niedawno wyszła więc w bibliotece jej nie będzie a wolałabym jednak wypożyczyć.Mimo wszystko nie żałuję kupna przecież mi się takie chwile ,,chcę i już" też należą. W następnym tygodniu szykuje mi się mycie piwnicy ,niestety tam pełno sadzy,gdyż wybuch piec. Próbowałam wcisnąć Młodszego ale stwierdzone zostało,że piwnica ma 10 metrów kwadratowych więc spokojnie mogę zrobić to sama. Owszem zrobię jednak nie chcę widzieć w jakim stanie z niej wyjdę,chyba wtedy będę potrzebowała podwózki do domu. Ogólnie jest coraz lepiej w ciągu tego urlopu dostałam jedno zlecenie sprzątania raz na miesiąc,jedno raz na dwa tygodnie w tym mycie okien w osobny dzień. Wróciła na stare śmieci ale tylko do końca grudnia ale wynegocjowałam mycie okien w osobne dni,nie wszystko naraz. Jednak jestem za miękka i żal mi się zrobiło kobiety,obiecałam ,że do końca roku będę jednak jak nikogo nie znajdzie to w maju cały ostatni tydzień będę do niej przychodzić i posprzątam gdyż ma komunię. Zapomniałabym mają jeszcze do mnie dzwonić z jeszcze jednym sprzątaniem więc chyba nie jest tak źle.Tylko czy ja tak naprawdę odpocznę przez ten urlop? Podobno głupiego praca lubi.

06:17, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 listopada 2014

Na środę kolejne zlecenie na które czekałam z czego jestem zadowolona. Sprzątanie domu,więc trochę czasu zajmie ale też się zarobi(mam taką nadzieję).Mało tego w secie dostałam też do sprzątania mieszkanie,mają dzwonić. Matko jak ja się cieszę.Mam tylko nadzieję ,że nie są to zlecenia kwartalne bo wtedy mam problem. Wtedy człowiek zajechany,że się wszystkiego odechciewa.Póki co te kolejne zlecenia są jak najbardziej pożądane.Czyli finansowo jest dobrze,gorzej z wypoczynkiem.Na dodatek koleżanka z pracy zaczyna mi wysyłać wiadomości abym była w pracy na bieżąco. Więc pytam się po co mi to ja mam wypocząć także psychicznie.Niestety do innych to nie dociera.Ogólnie dobrze,więc oby było tak jak najdłużej. Swoją drogą chyba jestem zmęczona życia na takiej huśtawce wzlotów i upadków. Kilka miesięcy bez takiej huśtawki może jest szansy odrobinka,byłoby super.

19:08, szszyszka
Link Komentarze (4) »
niedziela, 23 listopada 2014

Jest ciężko,ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Pomału tak klaruje się sytuacja,że nadganiamy finanse,czyli grudzień powinien być uratowany. Młodszy we wtorek jedzie ze mną do pracy,kobieta chciała aby uprzątnął jej piwnicę.Ja w sumie będę potrzebna do towarzystwa i do przeglądnięcia rzeczy które trzeba wyrzucić. Podobno jest tam maszyna do szycia którą mogę sobie zabrać.Sprawę maszyny muszę przemyśleć brać czy wyrzucić,bo tylko są dwie możliwości,a szyć nienawidzę i nie umiem. Udało nam się sprzedać dwa małe króliki ,niestety nie mamy ich za wiele jednak będąc w potrzasku trzeba było.Na grudzień są zamówione dwie kaczki i królik,czyli znowu coś wpadnie,byleby nic nie wypadło nadprogramowo. Najważniejsza rzecz,wróciliśmy do robienia wędlin w szynkowarze,z czego się cieszę,wychodzi taniej bo nasze mięso praktycznie i zdrowiej. W najbliższym czasie muszę zapłacić za dwa worki ziemniaków które kolega M.przywiózł,koszt 70 złotych oraz bilet miesięczny Młodszego tyle samo. Poza tym wykupić leki dla Młodszego i zorganizować pieniądze na wyjazd do lekarza czyli kolejne 70 złotych. No tak zapomniałam euro jeszcze trzeba dla Młodszego.Na tą chwilę z pracy zapewnię opłaty za leki i lekarza,ziemniaki i bilet miesięczny. Z euro gorzej,jednak jak więcej prac nie wpadnie poratuję się urodzinowymi funtami,trochę mi szkoda więc mam nadzieję ,że jakaś praca jeszcze wpadnie.

19:03, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 listopada 2014

Z M.nici, jeżeli chodzi o pomoc przez jakiś czas. Co prawda od czasu do czasu jakiś obiad ugotuje lub ziemniaki obierze. jednak zero wysiłku,szarpania,leżenia na boku,a tym bardziej schylania głowy w dół,czy dźwigania. Jak to dobrze,że Młodzi już są dorośli bo odwalają kawał dobrej roboty karczują i tną drzewa,noszą worki ze zbożem. Pilnują abym ja za ciężkiego nie nosiła jak i ojciec,kochane mam dzieci. Moda obiad ugotuje czy zakupy za swoje zrobi jak matka w pracy.Starszy dostał wczoraj wypłatę i od razu chciał mi przelać pieniądze.Przystopowałam kazałam mu przelać 1/3 tego co miał zamiar,nie mam sumienia od niego w tym miesiącu brać bo nie zarobił dużo,a na razie nie ma takiej potrzeby.Młodszy łazi i szuka chętnych na zwierza ,żeby sprzedać bo jeszcze troszkę zostało.A ja no cóż robię to co zawsze dorabiam ile mogę bo trzeba myśleć o świętach,końcu umowy. Wreszcie od wypadku M.przespałam całą noc, już myślałam,że pójdę do lekarza po jakieś środki nasenne. Jeszcze wiele spraw usuwa mi sen z powiek jak podejrzenia ,że coś jest z M.nie tak,obserwuję u niego zaniki pamięci co mnie martwi. Jednak za wcześnie na strach bo może to wynik upadku i wszystko wróci do normy,mimo wszystko trzeba o tym fakcie powiedzieć lekarce.Ze Starszym coś drgnęło w sprawie pracy,agencja wreszcie się odezwała i dzisiaj idzie na nockę. Szkoda tylko,że bilet miesięczny za 160 złotych przepadł a przejeździł może na nim z 5-6 razy.Czyli pchamy całą rodziną ten bajzel,mamy ciepło,pełne brzuchy i to jest najważniejsze.

17:04, szszyszka
Link Komentarze (1) »
środa, 19 listopada 2014

Ten tydzień ogólnie jest do niczego,wszystko nie tak jak trzeba. M.dalej choruje i będzie jeszcze długo chorował.Nie wolno mu schylać głowy a w pracy musi,laryngolog wybiła mu powrót do pracy z głowy. Z tego akurat się cieszę mimo zmartwień finansowych to dobrze,że się wykuruje.Tylko,że w pracy się niecierpliwią i aluzje zastraszające słyszymy. Starszy tu jakaś porażka bo mimo umowy zlecenia jeszcze ani razu nie był w pracy. Agencja do zwolnienia,chodzi i zostawia CV po różnych firmach,jednak to taki okres ,że pracy jak na lekarstwo. Ja szukam dodatkowych zleceń by łatać pomału grudzień i święta ale jednak ciężko.Ludzie pieniędzy nie mają a jak mają to ludzi do sprzątania też. Czekam na jedna panią co się ma odezwać. Młody robił u kogoś,tylko ten ktoś nie ma możliwości albo zamiaru mu zapłacić(kobieta podobno po uszy zadłużona). Dostał zaliczkę ale to tak naprawdę 1/5 sumy jaką zarobił,a czeka już miesiąc.Przynajmniej miałby na swoje wydatki. Na dodatek kran się zepsuł trzeba było kupić nowy,najtańszy,trudno.Jakby tego było mało kury coś ostatnio strajkują i jajek tyle co nic,więc sprzedaż znikoma a nawet żadna w tym tygodniu. A na sam koniec dodam kulejącego indyka ,który wdał się w bójkę z kaczorem.Oczywiście kaczor wygrał,trzeba indyka bić,szkoda tylko ,że nie jest większy. Trochę mnie to wszystko przytłoczyło niestety,jednak za dużo na jedne barki zmartwień.W domu robię dobrą minę bo nie ma wyjścia,a ja sobie zdaję sprawę,że może być gorzej tylko nie chcę wykrakać.

17:31, szszyszka
Link Komentarze (3) »
piątek, 14 listopada 2014

Restauracja była? Była a jakże,standardowo każdy zamawiał co chciał,były pizze,naleśniki z kurczakiem,pierogi,desery owocowe,napoje i drinki. Koszt niezły jak na nasz budżet 238 złotych z napiwkiem dla kelnera.Raz w roku to ja stawiam,niczego nie żałuję,każdy bierze to na co ma ochotę. Ja za to nie muszę piec,szykować,zmywać jestem gościówa.

Kwiaty były?Pewnie ,że były od mojego M. własnoręcznie zrobione przez Młodą w pracy.Lilii niestety nie było ale co tam bukiet piękny.

Prezenty były? Niestety nie ale jest w drodze,nie dotarł,jednak wiem co to będzie od Młodych. Krem ze śluzem ślimaka,oż ciekawy będzie ten prezent. Chociaż z jadem żmii dla żmii też ciekawy.

Moje trofeum doszło?Pewnie w sam raz na taki dzień.Piękna nowa skórzana torebka,pachnąca wygarbowaną skórą,cudny zapach.

A co oprócz tego? A oprócz tego pieniądze w złotówkach i funtach. Wiele życzeń od osób które pamiętały.

Zamykam ten dzień objedzona,opita,uśmiechnięta i szczęśliwa jak rzadko,bo tyle dobrych rzeczy i chwil w jednym dniu.

17:13, szszyszka
Link Komentarze (5) »
czwartek, 13 listopada 2014

Młoda na punkcie kosmetyków ma świra,mam nadzieję,że to minie w co wątpię bo poszła dalej do szkoły w tym kierunku.Czyta składy, kupuje kosmetyki które mnie przyprawiają o zawrót głowy np mleczko i lotion do twarzy zamówione z Korei,bo dobry skład ,mają bez silikonów,parabenów.Zbliżają się moje urodziny mordowała mnie pytaniami co chcę i nie rozumie faktu ,że ja nic nie chcę. Pyta,o dołożenie do perfum,kupno kremu,kolejnych filiżanek.Myślę i nie chcę kolejnych filiżanek. Na perfumy już mam kwotę tylko nie wiem czy na tą chwilę je chcę,znowu analizuję bo w końcu jeszcze mam wodę toaletową aż pół butelki więc po co mi druga sorry ja już tak mam (gem_ma od razu się tłumaczę;)),no i akurat nie ma wody perfumowanej tylko woda toaletowa więc może też temu to niezdecydowanie. Wybieram prezent stwierdzam,że Młoda niech mi kupi krem na dzień,niech widzi,że doceniam jej wybory gdyż dużo kosmetyków jej próbuję i są naprawdę dobre.Tylko ,że młoda przesadziła,o mało dzisiaj z krzesła nie spadłam jak mi powiedziała ,że kupi mi krem 60+. Myślałam,że Młodej coś odbiło więc wdałam się w dyskusję ,że jak ona mi taki krem kupi(no przegięcie jakieś) to ja jej pampersa. Nic nie pomogło,usłyszałam,że my Polki jesteśmy dziwne,że sztywno trzymamy się 30+,40+ itd a tu chodzi o składniki które powinny nam odpowiadać.Podobno na świecie nigdzie nie ma takich kryteriów wiekowych w składach kremów tylko w Polsce. Kompletnie nie moje klimaty,nie czuję ich,nie mam takiej potrzeby analizowania kremów,past,masek,wolę stare babcine metody,może oprócz kremu Nivea jakoś mi nie leży i wolę jak mi na kremie pisze 40+ a skład no cóż różnie bywa. Ja stosuję metodę prób i błędów.No nie moje dziecko bo jak może być moje skoro kosmetyki białe czy kolorowe w jej życiu to podstawa a boi się kur,moich kur,nie do uwierzenia.Nie raz i nie dwa zastanawiałam się jak my w ogóle się dogadujemy.

09:45, szszyszka
Link Komentarze (4) »
środa, 12 listopada 2014

M.przespał całą noc ,jednak rano wstał z opuchniętą głową.Pojechał do laryngolog,zamiast dostać reprymendę stwierdziła,że coś jest nie tak.Podejrzewa jakiegoś ropniaka w miejscu gdzie był krwiak. Przepisała kolejny antybiotyk,przedłużyła zwolnienie lekarskie o tydzień.Po raz kolejny nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Teraz to się cieszę ,że ciął to drzewo. Jutro czeka go wizyta u ortopedy. 

17:03, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 listopada 2014

Dorosły człowiek a trzeba go pilnować jak małego dziecka.Czemu go nie zostawili w szpitalu,no czemu. To,że się rana na czole wygoiła i czeka na ściągnięcie szwów to nie znaczy ,że się dobrze czuje. Mój niepoważny M.poszedł pociąć drzewo. Wczoraj sąsiad wytargał z korzeniami,które ze Starszym pocięliśmy na większe kawałki a gdy poszłam do pracy syn zwiózł na posesję. Ale mój ślubny nie wytrzymał i stwierdził,że potnie i pociął. Kilka klocków a później dosłownie był nie do życia,teraz śpi.Nie mogę zrozumieć dlaczego faceci myślą mięśniami a nie rozumem. Kilka klocków a facet nie do użytku,a ja mam nie przespaną noc,gdzieś w pobliżu trzeba czuwać. Starszy mnie zastąpi do północy, a mnie już czeka do rana,Młodej nie ma z resztą jutro do pracy na kasę ,Młody jutro do szkoły.Byleby nic się nie działo i nie trzeba było wzywać karetki,a jutro wizyta kontrolna u laryngolog,jednak nich nie marzy o powrocie do pracy. Wypadałoby dużo zleceń załapać. Starszy kolejny już piąty tydzień nie pracuje,dzwoniłam do agencji pracy ale niestety nie ma zapotrzebowania na dodatkowych pracowników to nie przychodzą pracownicy pod agencją. Przepisała na inny zakład ale tam też na razie cisza.To po co z ludźmi podpisują umowy na trzy miesiące.Z jednej strony się cieszę bo obowiązków dużo z drugiej finanse,chłopak mało zarobił ,a nie wiadomo też czy zarobi,a żyć przecież trzeba. Młodszy dorabia u kogoś ale ten ktoś nie ma jak mu zapłacić,ech a chłopak tak się cieszył.W domu też niektóre rzeczy i to dość ciężkie spadły na jego odpowiedzialność np.jutro mają ze Starszym wykarczować jeszcze trzy drzewa u sąsiada. Na dodatek zapisałam Młodszego na wycieczkę do Wiednia jednodniową jedzie jako prezent za pomoc czasem ponad siły. Na tą chwilę nie za bardzo mnie na nią stać jednak muszę mu dać te 180 złotych(zapisał się jakiś czas temu).Psycholog stwierdził,że Młodszy bierze na siebie za dużo odpowiedzialności jak na tak młodego człowieka a to jest niebezpieczne. Niech jedzie może ja w ten sposób zagłuszę wyrzuty sumienia które gdzieś tam są mimo dumy jaką czuję.Jesteśmy rodziną z przejściami i podejrzewam,że w najbliższym czasie czeka nas dużo gorszy okres.Dzisiaj mieliśmy przedsmak co może się stać po 10 minutach pracy. Cała nadzieja w pracy Starszego i Młodej wiem okropnie to brzmi,jednak chłopak zawsze coś dołożył a i sobie coś kupił i odłożył.Młoda przed wypłatą też chciała zakupy robić mimo,że sobie szkołę opłaca sama. Nadzieje też mam w ludziach,że będą zbyt leniwi na sprzątanie na święta i będę miała okazję uczciwie zarobić.Rozpiera mnie duma jak patrzę na te moje dzieci,stanęły na wysokości zadania,mimo,że im ciężko dają radę,tylko,żeby Młodszy szkoły nie zaniedbał przez pracę bo był się chyba załamała psychicznie. Niech ten mój M.lepiej sobie leży i tyje niż ma mi takie numery wywijać jak nikogo nie ma w domu. 

18:29, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2