RSS
piątek, 27 listopada 2015

Babcia bardzo prosiła,a ja się zgodziłam się, grosz się przyda.Poszła a za chwilę telefon,,witam,jutro przyjeżdżamy z oknami".  Efekt taki,że faceci zostają w domu i marzną, ja na służbę a Młodej oczywiście nie ma,jak zwykle znowu ma fuksa,pracuje. Czyli jutro totalna demolka,a znając pana A. podejrzewam ,że już 6.00-7.00 rano postawi facetów na nogi bo to śpiochy hihi. Oj uraziłabym M. on pewnie spać nie będzie bo po nocy. 

Dzisiaj ze Starszym rozbiliśmy 16 palet,tzn.on rozbijał,matka te gorsze dechy cięła.Lepsze w wolnej chwili się schowa,na poddasze w budynku gospodarczym.Młodszy ma jutro rozbijać kolejne i zostawić mi do pocięcia znowu te gorsze. Znając Młodszego dechy połamie,matce robić nie pozwoli i dobrze,matka jutro inne zajęcie będzie mieć po służbie. Dzisiaj nacięłam tego trochę,będzie na dwa dni palenia,co prawda oszczędnego ale zawsze coś.Bardzo się cieszę z tych palet,nadganiamy póki jeszcze brak mrozów i palimy drzewem.W tym roku węgla mało ,tylko jedna tona,dokupi się,niema bata,ale na razie korzystamy z tego co mamy.

17:42, szszyszka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 listopada 2015

Wczoraj byłam u kogoś myć okna,podłogi,niestety to była praca na czas bo okazało się ,że babuszka ma mieć gości. Efekt tego taki,że dzisiaj ledwo chodzę,nie dla mnie praca w biegu. Nie ukrywam,że zaczynam rozpaczać nad powrotem,nie dam rady tak pracować. Szybko byleby zdążyć,po chwili przerwa i przebieranie nogami bo stoję z pracą konkretną aby później znowu w biegu kończyć,ubierać się ,załatwić,spakować i wybiec,bo przecież czeka ktoś by zamknąć. Nie jestem leniwa,nie boję się pracy ale boję się pracy w biegu.Kończy się urlop ostatni tydzień został a ja zaczynam się bać ,tam już nie ma dla mnie miejsca.Tam już nie ma miejsca dla żadnej osoby czy to zdrowej czy z niepełnosprawnością.Z resztą nie tylko nam ale także najemcom i ich pacjentom których muszą przyjmować szybko i opuszczać gabinety w biegu. Taki właśnie los zgotował nam doktor(dyrektor placówek) oraz pielęgniarki. I na zakończenie trochę ironicznie ,,niech nam żyje służba zdrowia"

A żeby nie było,że przeforsowałam się w trakcie urlopu to powiem tak.Mimo tego wszystkiego co zrobiłam na urlopie nie zdarzyło się abym była tak obolała jak w tej chwili. Robiłam pomału spokojnie ,według własnego czasu,sił i możliwości. Przy moich problemach ze zdrowiem najważniejsze jest nie,że ciężko tylko czas,jaki na to mam.

09:28, szszyszka
Link Komentarze (3) »
wtorek, 24 listopada 2015

Kolejny tydzień urlopu za mną,czas leci nie ubłagalnie.Wypoczywam aktywnie,a jakże. Jeszcze kilka zaległych spraw mi zostało ale też inne nowe sobie wymyśliłam. Idę do przodu jak burza,zamykam pomału sprawy nagłe, a także te tzw. na wiosnę będzie z głowy. Jedna rzecz zaległa ,która nie daje mi spokoju,ciągle mam kaczki,ciągle nie możemy się z M. zgrać aby unicestwić. Ono zabija i patroszy a ja skubię,może najwyższa pora się usamodzielnić i w tym przypadku. Nie, to zły pomysł ,bardzo zły nie pokazuje się facetowi ,że wszystko można samemu.W końcu do tych kaczek ,,człowieki'' się zmobilizują,jedna dziennie i po sprawie. Góra czeka,bo M. chce skończyć wędzarnie,a mnie chce trafić bo ciepło ucieka ,a wędzarnia się tworzy od bodajże kwietnia. Trudno,zaciskam zęby i delikatnie cisnę,góra,góra najważniejsza. Ten tydzień miał być relaksujący,krawcowe trzeba zaliczyć,zasłonki uszyć,spodnie Młodszemu skrócić.Niestety krawcowej nie zastałam,spróbujemy dzisiaj.Farbkę na włosy Młoda matce nałożyła jeszcze przed wczorajszą wizytą u fryzjera.Czyli głowa z głowy. Lekarz jeszcze miał być,miał,bo lekarza nie ma ,urlopuje się .Czyli lekarz przesuwa się do następnego tygodnia ,aż wróci z urlopu.Dobrze,że wraca szybciej niż mi urlop się kończy. Z zaległych prac to tyczek trzeba jeszcze zorganizować i drzwi wyszlifować,pomalować. Na dzisiaj było w planach rozbijanie palet,które przywieźliśmy w tamtym tygodniu.Niestety śnieg z lekka pokrzyżował mi plany,chociaż może się skuszę,zobaczymy. M.myślał,że palety pójdą do palenia,niestety mój ślubny się myli,one będą na ganek,którego projekt już się rodzi w mojej głowie. Zdaję sobie sprawę,że od projektu do realizacji jeszcze długa droga,ale cóż skoro nie zrobię własnymi łapkami to muszę uzbroić się w cierpliwość.Tylko mnie wnerw bierze jak ten brud do domu wiecznie się wnosi,cierpliwości sobie życzę.Pomalutku a jednak do przodu.

08:27, szszyszka
Link Komentarze (6) »
czwartek, 19 listopada 2015

Domowego pasztetu w życiu jeść nie będę.

Twoje pieczywo jakie pieczesz kojarzy mi się z biedą,nie są takie ładne i równe jak inni pieką.

Kaczki nie jadam.

Królika nie jadam.

Pieczone mięso na kanapki już nam się znudziło.

Ta kiełbasa z szynkowaru nie wygląda zachęcająco.

Koziego mleka w życiu się nie napiję,od krowy też nie chcę.

To nasze pomidory? Nie chcę kupne są smaczniejsze.

Jajek nie jadam.

Nie będę jadł bo nie mam ochoty,w lodówce nie ma nic konkretnego.

Ciasto ci się nie udało.

To twój ser żółty ,nie ma sklepowego?

Co jest w tej sałatce? Nie chcę.

Nie możesz kupić żelu pod prysznic,nie chcę się myć TWOIM mydłem.

 

To by było na tyle,takie teksty coraz częściej słyszę od Młodych.Jest mi cholernie przykro,całe życie człowiek się stara by zdrowo się odżywiały ,jak najmniej chemii a że wygląd odbiega od wyglądów sklepowych to taki wielki problem.Po co w ogóle jako matka się starałam,staram,po co. Nie warto skoro dla nich to obraz biedy. Też tak macie,mieliście? Podnieście mnie na duchu bo mam mega doła.Jest mi przykro,że mam ochotę rzucić tym w cholerę iść do sklepu i tylko kupować,bo po co się starać.

06:28, szszyszka
Link Komentarze (10) »
wtorek, 17 listopada 2015

Ojciec po resekcji jelita,po wylewie z lekkim niedowładem lewej ręki,ma drugą grupę. Wiecznie przesuwają mu emeryturę,miał mieć w listopadzie okazało się,że dopiero w maju przyszłego roku.Czy na pewno? Był w opiece,dostał paczkę żywnościową z Caritas .Niestety pieniędzy nie ,gdyż przyznał się ,że czasem coś dorobi np poukłada drzewo ,skosił w lecie trawnik za 20-50 zł. Czyli wszystko podsumowali i wyszło ,że z mamy emeryturą mają za dużo. Dobrze,że mama dorabia na sprzątaniu,pomaga finansowo siostra z Anglii i ja zawiozę swojskie mięso,jaja,miód czy warzywa. Ojciec nie mając wyjścia poszedł do pracy za 3,00/h stróżując na parkingu.Miesięcznie przerabia minimum 200 godzin ,a w zimie dojdzie jeszcze odśnieżanie. Pomyślałam sobie,że pogadam z moim kierownikiem o pracy dla ojca gdyż filia naszej firmy jest w miejscowości rodziców. I tu mam problem,ja kierownika o coś poproszę i będę mu winna wieczne bezpłatne lub płatne z dużym opóźnieniem przysługi. Mam nie zapłacone za dwa miesiące sprzątania terenów zewnętrznych oraz część za mycie okien we wrześniu.Ileż można czekać na pieniądze,co rok ta sama szarpanka,jak nie co miesiąc. Jest jeszcze druga sprawa , naprawdę myślę o zwolnieniu się kiedy moje zdrowie pogorszy się jeszcze bardziej.Co wtedy, podejrzewam,że będzie mi głupio się zwolnić, ze względu na ojca.Co zrobić  ,żeby był wilk syty i owca cała.

06:31, szszyszka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 15 listopada 2015

Nawet połowy nie zrobiłam tego co zaplanowałam. Owszem odpoczęłam nie powiem ,tylko jakiś niedosyt mam. Czytałam,filmy oglądałam,pieniądze traciłam, czas zmarnowałam. W tym tygodniu biorę się ostro do pracy,skoro mam wrócić i jeszcze pracować trzeba nadgonić aby na wiosnę było łatwiej. Dziś posadzę te moje nieszczęsne truskawki ,które Młody z ziemi wygrzebał,kilka krzaczków ale dobre i to a także posypię ogród wapnem lub zlecę to Młodym. Prace ogródkowe będą z głowy,na dziś wystarczy w końcu niedziela dzień odpoczynku :)

05:51, szszyszka
Link Komentarze (5) »
sobota, 14 listopada 2015

Na swoim blogu staram się nie wchodzić w politykę ani w wydarzenia w kraju i na świecie.Teraz jest inaczej wczoraj mogłam być w Paryżu z moim M. ,Paryż miał być prezentem urodzinowym od niego.Dwa tygodnie temu dostałam taką propozycję z naciskiem,że muszę się zgodzić. Były szarpanki słowne i moje łzy,że nie chcę,nie pojadę ,nie lubię zgiełku ulic,chce cieszyć się domem. Wybrałam opcję dużo dużo tańszą,sama wybrałam prezent taki jaki mnie ucieszył bardzo. Nie koniecznie bylibyśmy gdzieś w pobliżu,ale jednak strach by był.A co wybrałam zamiast Paryża na którego i tak mojego ślubnego nie byłoby stać,wybrałam....maszynkę do makaronu. Jestem dziwna,wiem,ale wolę swój mały, wiejski,stary domek od Londynu do którego od sześciu lat zaprasza mnie siostra, od Paryża którego od dnia ślubu chce mnie wziąć mój M. Jestem tu gdzie jest moje miejsce i niech tak zostanie.

08:40, szszyszka
Link Komentarze (6) »

Powiedzcie mi czy młodzi ludzie totalnie nie myślą czy tylko mój Młodszy taki jest. Za zadanie miał skopanie ogródka,skopał oczywiście i chwała mu za to,tylko ,że po raz kolejny skopał mi truskawki. W tym roku po raz trzeci sadziłam sadzonki.Trzeci bo oczywiście poprzednie lata też skopał. W tym roku sprowadziłam sadzonki aż z miejscowości gdzie mieszkała babcia,były dla mnie szczególnie sentymentalne. Całe lato podlewałam pielęgnowałam podczas suszy,tak się cieszyłam,że za rok już truskawek będzie więcej. Nawet nie obcięłam liści ,żeby widział gdzie są,mimo,że kilka dni temu jak zaczynał kopać mu pokazywałam. Czy ci młodzi muszą zakładać słuchawki na uszy i robić bezmyślnie,już w pracy była młoda dziewczyna która pracowała z słuchawkami.Efekt,nie pracuje,na sprzątaniu też trzeba się skupić.Młody skopał ogródek,nawiózł obornikiem,cieszę się z tego bo teraz wiem,że już mam z głowy,teraz tylko posypie wapnem.Tylko tak strasznie mi truskawek żal,za rok znowu muszę kupić.

07:17, szszyszka
Link Komentarze (5) »
piątek, 13 listopada 2015

Profil podłogi zrobiony,wreszcie,dwa i pół miesiąca to trwało,a miało być w miesiąc.Niestety M.wiecznie pracuje po 12 godzin.

Płyty OSB przygotowane i miała być jutro kładziona wata szklana na ocieplenie pod płyty.Niestety,co będzie robił M.pracował,niby dobrze bo zarobi ale z drugiej strony nam to opóźnia prace domowe. Wymyśliłam,że może jutro sama z Młodymi watę szklaną rozłożymy. 

Idzie nam to wszystko powoli,bardzo powoli,a zależy mi na tym,żeby ocieplić strop zanim mrozy i śnieg przyjdą. 

Okna zamówione,znajomy pan dał nam taki rabat,że stwierdziłam,że szalona bym była,gdybym nie wzięła. Niestety pieniądze pójdą z puli która była przeznaczona na górę,Młodym nawet tego nie mówiłam co by się mniej stresowali ,że więcej braknie. Jak dobrze pójdzie to okna będą wprawione jeszcze w tym miesiącu,błagałam praktycznie na klęczkach ,żebym jeszcze mogła sobie posprzątać zanim wrócę do pracy.Czyli znalazłam sobie dziwny sposób motywacji na powrót po urlopie do pracy,zbierać dalej,nadgonić ,,straty".Nie ważne ,że dziwny ważne by był skuteczny.

17:49, szszyszka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 listopada 2015

Wczoraj miałam natchnienie i zadzwoniłam do znajomego pana o wycenę okien.Jednak te trzy okna rażą mnie po oczach,porysowane szyby,odpadający lakier. M.od razu po przeprowadzce chciał je pomalować ,ja oczywiście zostaw,szkoda ładować pieniędzy po próżnicy skoro i tak będą wymieniane.Głupia ja w tedy byłam,teraz jak zrobiłam porządek pod domem to mi psują widok. Przyjedzie,wyceni a później zdecydujemy na ile nas stać,potrzebujemy wszystkie trzy ale chociaż dwa do pokoi bym chciała. Boję się,że zakosztują,okna duże i do tego zachciało mi się brązowych (góra już ma brązowe więc musi wszystko współgrać ze sobą). 

Pamiętacie moją skarbonkę -butelkę do której wrzucałam dziesięciozłotówki. Nie przetrwała do końca roku,w butelce uzbierało się 580 zł za co kupiłam trzy nowe kołdry,dwie nowe poduszki,najwyższa pora było wymienić. Kupiłam firanki do trzech okien i może temu te okna tak mnie rażą. Trudno nie samą pracą i oszczędzaniem żyje człowiek, w końcu jakaś przyjemność też mi się należy. Tylko Młoda znowu na mnie warczy ,,mama może wreszcie coś dla siebie byś sobie kupiła,nowa kurtka,buty,cokolwiek"Nie matka nic nie potrzebuje ,matka jest eko.

Rany jak ja śmierdzę capem,nie mogę zmyć tego smrodu z siebie co już lepiej to koza albo się o mnie wytrze albo ja ją pogłaszczę bo się zapomnę.Przestroga na przyszłość CAP NIEZIEMSKO ŚMIERDZI i wszystko co go dotknęło.

09:14, szszyszka
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2