RSS
czwartek, 10 listopada 2016

Milczę,jakoś ciężko mi się zmobilizować,czuję się przytłoczona. Od dwóch tygodni mam urlop,próbuję coś nadrobić na obejściu ale przy tym zimnie ciężko mi się ogarnąć. Nie żyję,wegetuję,nie znoszę zimna i pomału mam nie mam już siły do tego wszystkiego. Ogródek nie skopany,chyba trzeba zakasać rękawy i go samemu skopać,ech,ciężko będzie z tym obornikiem. Wstyd,naprawdę wstyd.Mam czasem wrażenie ,ze M.jest niewydolny życiowo.Kupiłam sobie pilarkę ,opalarkę i mam ochotę na inne sprzęty,w całej tej radości pocięłam drzewo tzn.obrzynki drzew. Drzewa mamy,węgla niestety jeszcze nie,Starszemu jakoś opornie zakup idzie.Trzymam go za słowo,gdyż sam wyszedł z propozycją kupna.Póki co palimy drzewem w końcu kilka kubików jest. 

Co jeszcze nowego u mnie.Tworzy się ganek,można powiedzieć ,że połowa za nami.Niestety poszła na ten wiatrołap masa oszczędności i wygląda na to ,że boazeria na ściany wewnątrz  musi poczekać bo mnie na nią po prostu nie będzie stać. Zostanę z ohydnym widokiem płyt OSB,gdyż wiatrołap będzie z płyt.Całe szczęście ,że chociaż na zewnątrz będzie otynkowany.A na górze dalej nie dokończona podłoga. Już mi ręce opadają,rzucę tego chłopa w diabły,znowu muszę kijem szturchać żeby skończył mały kawałek podłogi:(. Zapomniałam mamy wreszcie garaż,wreszcie mam gdzie schować rowery.

A na koniec coś o kozie. Wczoraj naszą Zuzkę wpakowaliśmy do kombika i zawieźliśmy do kawalera. Zuzka grzecznie sobie stała zafascynowana widok min kierowców bezcenny.Aż dziw,że nikt nie spowodował wypadku. Teraz czekamy trzy tygodnie czy się udało czy trzeba ,,przyjemność"powtórzyć. Zuzce jazda tak się spodobała,że dzisiaj już nie siedziała na wycieraczce tylko kombinowała przy samochodzie jak wejść do środka.

17:39, szszyszka
Link Komentarze (5) »