RSS
czwartek, 04 grudnia 2014

Ostatni miesiąc był takim moim prywatnym eksperymentem. Chodziło o sprawdzenie czy da się wyżyć za pieniądze które dorobię za prywatne zlecenia oraz za zwierzynę i jajka. Niestety nie ,wypłata jak była nieruszana,odłożona na kupkę tak została ruszona w ostatnim tygodniu przed wypłatą. Z jednej strony strasznie szkoda,że się nie udało,z drugiej mimo wszystko jestem do przodu finansowo na święta.W tym tygodniu biorę się za kupno prezentów pod choinkę. Wiem,że trochę późno ,byłam jednak zmuszona do przesunięcia zakupów przez sytuację z moim M.Plany,co komu kupię są więc reszta powinna być już łatwa w końcu tylko trzeba kliknąć i kupić. Dzięki temu co osiągnęłam przez ostatni miesiąc wiem,że gdybym nie dostała umowy muszę szukać pracy i to bardzo szybko.

05:32, szszyszka
Link Komentarze (4) »
środa, 03 grudnia 2014

W przyrodzie jednak nic nie ginie,to co uda mi się zarobić ostatnio w mega tempie tracę. Jeszcze kilka dni temu było trochę naskładane jednak busy i autobusy nie kursuję i trzeba wszystkich podwozić. Gdyby było ciepło byłoby łatwiej,niestety zimno trochę dokucza zwłaszcza rano. Więc się kursuje zawieźć i przywieźć Młodą z pracy,Młodszego do przystanku po szkole już wraca te trzy kilometry.Do tego dochodzi jazda M.do lekarza i podwózka oczywiście mnie też na przystanek. Niestety nie da się wszystkiego zsynchronizować aby wykorzystać koszt paliwa do minimum.Więc trochę pieniędzy zeszło,Młodzi jakieś groszowe sprawy się dokładają i chwała im za to zawsze to 2-3 litry paliwa więcej. Niestety M.nadal puchnie,był u okulistki i z okiem wszystko w porządku. Wyszliśmy z najgorszego,odklejenie siatkówki grozi jeszcze co prawda przez rok ale nie w 50% jak do tej pory ale w marnych 5%,to dobra wiadomość. Więc brnęliśmy dalej w lekarzy bo jednak coś jest nie tak.Laryngolog wysłała nas na SOR i z nakazem siedzenia nawet siedmiu godzin jednak bez tomografu nie wychodzić. Przesiedzieliśmy trzy i wyszliśmy z tomografem ,nowymi antybiotykami oraz z kolejnymi zaleceniami. Coś się dzieje,jednak nie wiedzą co jest przyczyną opuchnięć,ropa nigdzie się nie zbiera i to jest powód do radości. Tak więc ostatnie pieniądze wydam dzisiaj na leki,całe szczęście,że jutro idę do pracy. Coś przyniosę,jednak to coś to trochę za mało aby kupić zboże i jeszcze jechać w poniedziałek z Młodszym do lekarza.Mam nadzieję ,że coś się dodatkowo trafi w piątek lub w sobotę albo chociaż sprzedam królika.

Efektem łapania przeze mnie każdej pracy jest to,że cały tydzień przed wigilią,jeszcze idę odświeżać domy i mieszkania. Byłoby spoko gdyby nie fakt,że tydzień przed wigilią wracam do swojej  pracy.Wygląda na to,że nie będzie mnie w domu całymi dniami w najbardziej pracowitych momentach. Nie mam wyjścia,barszczyk ukisić trzeba wcześniej, makaron na łazanki zasuszyć,krokiety,uszka,pierogi zamrozić,śledziki i inne rybki zrobić wcześniej.Reszta czyli z półproduktów zrobić produkty oraz usmażyć rybę to już tylko praca Młodych oraz M.Nie pierwszy i nie ostatni raz człowiek ułatwia sobie życie. Chwała dla Brata za propozycję przywiezienia ciasta z piekarni w której pracuje,bo z ciastem mógłby być problem. Skończę na sklepowym cieście jednak cóż zrobić,dziękować a nie wybrzydzać trzeba. Upiekę na Sylwestra i też będzie.Tak więc balansujemy na krawędzi upadku albo wzlotu i mam nadzieję,że to drugie.

05:45, szszyszka
Link Dodaj komentarz »