RSS
poniedziałek, 30 marca 2015

Zaczynamy szykowanie do świąt.Menu wiadomo jakie,zawsze takie samo,więc tu nie problem. Ciasta jednak chodzą za mną nowe,inne,tak aby zaskoczyć rodzinę ale,żeby też nie były pracochłonne. Niestety kiedy się pracuje tylko popołudniami czas płynie nieubłaganie.  Gorzej w pracy mam ostatni tydzień na mycie tych okropnych okien,zostało trzynaście i z czystym sumieniem będę mogła wysłać sms ,,Panie M. okna umyte,liczę na zapłatę" i będę czekać ,uda się czy nie uda.Mam nadzieję,że tak skoro tamta nawet jednego nie ruszyła.Ech trochę mnie to irytuje,takie dopominanie się.

09:06, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 marca 2015

Stało się podjęłam ,,męską"decyzję i zrezygnowałam z kilku zleceń. Zostało jedno które mam raz w miesiącu i dwa które mam raz w roku. Wystarczy życia w biegu,teraz mimo zbierania nadal funduszy na remont,chciałabym żyć spokojniej. Już miałam dość życia w biegu,pracy ponad siły,nieprzespanych nocy a co za tym idzie to obawa o moją psychikę. Zaczynałam zapominać ważne rzeczy,powtarzałam w koło to samo aż się najbliżsi denerwowali. Teraz pomalutku,odgrzebuję w kuchni stare przepisy,wyszukuję nowych,cieszę się każdą chwilą czasu wolnego i pomału się wyciszam emocjonalnie. M.zaczyna ,,projekt wędzarnia" Na razie jest uzbrojona dziura ale już coś zaczyna iść w dobrym kierunku. Młodszy w tym tygodniu ma mi skopać ogródek ,po świętach będę siać a Starszy rozłupuje klocki drzewa na mniejsze,niech się suszą,do jesieni.Nawet nie myślałam ,że takie zabieganie może obciążać aż tak psychikę,zawsze myślałam,że jakoś dam radę,twardziel przecież jestem.Teraz jest cudnie i błogo a przecież u nas na podwórku pracy nie brakuje.

09:51, szszyszka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 marca 2015

Przyszła kobieta czy chcemy siano zeszłoroczne,gdyż mąż chce spalić a jej szkoda. Wzięliśmy w ciemno,gdyż myślałam,że tego będzie trochę a okazało się ,że wyjdzie nam pełny stryszek naszego 35 metrowego budynku w którym hodujemy zwierzęta. Pomału zaczynamy z M.zwozić,przed pracą to jednak trudne. Czas goni nieubłaganie,a w następne dni ma lać więc ile zwieziemy to nasze..

09:15, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 marca 2015

Powrót jak powrót czyli czas niespodzianek. Stary personel pielęgniarek się wykruszył,doszedł nowy,do tego prywatne gabinety zostały otwarte. Najbardziej nienawidzę swojej pracy za to,że wiecznie nie ma środków czystości. Wczoraj przyszłam i zastałam płyn do wc i mleczko ,,Mors" niestety to są środki beznadziejnie słabe i mydło w płynie. Ośrodek został umyty owym mydłem. Czy jest czysto śmiem wątpić,a czy jest odkażone,no cóż chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie. Nienawidzę telefonów czy smsów z prośbą o towar,nienawidzę skarżyć się przełożonej ,że nie mamy środków aby ona zainterweniowała. Nienawidzę ,kiedy kierownik dzwoni z pytaniem co ma zamówić a i tak zamówi po swojemu,abo kiedy dzwoni z pretensjami ,że się skarżymy. Czego jeszcze nienawidzę ano tego,że od września nie możemy się doprosić o rękawiczki.Nienawidzę tego,to jest bardzo zniechęcające. A w pracy zleciało,nie było tak źle jak myślałam,a nawet było dobrze.Tylko ja taka jakaś nieogarnięta i ledwo się wyrobiłam ,bo zachciało mi się myć lamperię.Jednak już połowę mam z głowy a dzisiaj okna mnie czekają,pogoda jest więc trzeba to wykorzystać. Skoro obiecałam ,że do świąt będą pomyte to słowa trzeba dotrzymać.Zostało 25 okien,jak tylko pogoda dopisze dam radę.

06:40, szszyszka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 marca 2015

Dzisiaj powrót do pracy,a ja nigdy nie miałam jeszcze takiego wrażenia ,że popełniam błąd. Nie śpię od kilku dni tzn.śpię ale źle. Spodobało mi się na urlopie,moje wiejskie życie i nie chcę innego.Ktoś powie głupia,nie docenia tego co ma czyli naprawdę dobrą pracę,ciężką ale dobrą. Tylko,że ja mam inny sposób patrzenia na życie,inaczej chciałam i chce żyć.Jestem tak blisko a jednak daleko.

06:09, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 marca 2015

Wydaje mi się,że dorosłam do pieczenia chleba na zakwasie. Wczoraj szukałam przepisu na zakwas i znalazłam fajnego bloga.Dwie młode dziewczyny piekące różnego rodzaju chleby. Skończyło się na tym,że zakwasu nie zrobiłam,mimo że mąkę żytnią mam. Zrobiłam chleby ziemniaczane,ot tak na próbę.Wyszły mimo zamiany drożdży z suszonych na świeże,tzn. jeden chleb wyszedł z suszonymi,dwa ze świeżymi. Do chleba idzie naprawdę mało ziemniaków a skoro zostało z obiadu ,żal nie wykorzystać.

Tak wyglądają chleby po upieczeniu z 1,60 dkg mąki i 60 dkg gotowanych ziemniaków,wyszło prawie trzy kilo chleba.Jeden wsunęliśmy jeszcze na prawie gorąco.Środkowy chleb jest z suszonych drożdży,widać różnicę,ciekawe czy w smaku też.

Dla zainteresowanych podaję nazwę blogu ,,smakowitychleb.pl",chlebek pod nazwą chleb ziemniaczany z wędzoną papryką(ja papryki nie dałam)

07:40, szszyszka
Link Komentarze (7) »
piątek, 20 marca 2015

Młodszy się jeszcze uczy,mimo to poszukuje pracy takiej dorywczej.Kilka dni temu kiedy Młody gwiazdorzył, M.był u jednego starszego gospodarza u nas na wsi.Miał nawieść ziemi i kompostu do szklarni. Ot tak po dwadzieścia taczek. To starsi państwo,po osiemdziesiątce,córki chorują,zięcie pracują a wnukom najzwyklej się nie chce. M.zarobił 12,50 zł na godzinę,nie jest źle,mogło być gorzej(ostatnia wypłata za męskie zajęcie była 7,00/h). Przed wczoraj przyszła do nas babcia o jeszcze jedną taką robotę tylko dla córki. Po konsultacjach z Młodzym podjęliśmy decyzję,że on przejmie tą robotę,gdyż będą pewnie wołać co jakiś czas.Poszedł,zrobił krzyknął 10,00 za godzinę i dostał więcej,dużo więcej. Dlaczego? Płaciła córka ,która ma syna rówieśnika Młodszego,doceniła trud mojego dziecka,że mu się chciało,że się nie brzydził(gnój to gnój jednak). M.trochę łypnął z zazdrości ,jednak to takie miłe i czynności które wykonują w domu na bieżąco bo mają taki obowiązek ,doceniają inni .A w poniedziałek Młody dla równowagi psychicznej ;)sobie znowu pogwiazdorzy.Wygląda na to że Młody to facet pracujący który żadnej pracy się nie boi.

08:27, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 marca 2015

Urlop nie ubłagalnie chyli się ku końcowi,a mi się najbardziej na świecie,nie chce wracać do pracy. Nie pracowałam po ludziach praktycznie wcale ,oprócz trzech dni,nie robiłam dużych zakupów,żyję w błogiej nieświadomości co i za ile. Jak ja bym chciała ,żeby tak zostało. Młodszy wrócił z miasta,czy zadowolony? No cóż,podobno reżyserzy tracili do niego cierpliwość,ze stresu zapominał rolę,no cóż w końcu jest amatorem,a państwo reżyserzy powinni być przygotowani na takie niespodzianki nowicjusza. Zachwycił go tzw szwedzki stół,jak określił tyle jedzenia i każdy sobie wybierał co chciał. Tym z telewizji to jednak się żyje:). W poniedziałek ostatnie sceny i uff przygoda telewizyjna za nami tzn.za Młodszym.Teraz grzecznie acz z niecierpliwością czekamy na emisję.

19:27, szszyszka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 marca 2015

Przechodziłam kilka etapów oszczędzania odkąd prowadzę bloga.

-Zbierałam dwu i pięcio złotówki.System dwuzłotówek się sprawdził,piątka odkładana za każdym razem kiedy została mi w sklepie wydana już nie.Przy niskim budżecie za duże obciążenie.Za uzbierane dwuzłotówki pojechaliśmy do parku linowego całą rodziną plus dwie dodatkowe osoby.

-Pewną sumę po wypłacie odkładałam na konto oszczędnościowe,system działa do dzisiaj.

-Swego czasu zapłatę za prace dodatkowe wymieniałam na walutę obcą.Niestety mimo,że uważam to jako dobry sposób u nas ta forma oszczędzania upadła(ostatni rok inwestowałam w sprzęt) a zasoby zostały ruszone.Życie

-Świetnie działa u mnie końcówka z konta przelewana na konto oszczędnościowe na które nie mam dostępu chyba,że pofatyguję się do banku.Nie ważne czy przeleje 0,10 gr czy 9,99 zł przelewam zawsze,tak aby na koncie głównym były pełne dziesiątki. Dla mnie sprawa idealna,takiej drobnicy nie odczuwam a kwota która się uzbiera nas czasem ratuje(jak po wypadku M.kiedy to wypłaty były naprawdę niskie i ledwo domykaliśmy budżet a święta za pasem).

-Były też próby oszczędzania w inny sposób np.nie robienia zakupów żywieniowych a jedzenia tylko tego co samemu się wyprodukuje. Jakoś mimo mojego zapału kilka prób i kilka nieudanych. Fajnie szło przez tydzień dwa,później trzeba było nadrobić pustki.Jednak za mało jesteśmy samowystarczalni.Za mało pola,zwierza i sił.Jednak nie ukrywam ,że takie próby będę jeszcze nie raz podejmowała,mimo że żyjemy w erze konsumpcji.

-Ostatni mój pomysł to tzw.system butelkowy.Wygląda to tak,że z każdej wypłaty (czy to z naszej pracy głównej,czy dodatkowej) odkładamy po 10 zł do butelki.Nieważne czy to praca dodatkowa czy zarobek,ważne jest to,że się zbiera.Nie ma tego dużo,ale kiedyś będzie w końcu dopiero zaczynamy.A tej dziesiątki w ogóle się nie odczuwa,chyba ,że zarobi się dwa razy tyle co się ma wrzucić.  

A tak swoją drogą to dla mnie fajny sposób na prezent dla nowożeńców i zastanawiałam się nad prezentem na np. parapetówkę( kiedyś dzieci się wyprowadzą,więc coś by wypadało wsunąć na dobry start. Może butelkę wina :))?

08:50, szszyszka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 marca 2015

Całe szczęście nie uważam go za karierowicza,traktuję to jak jego przygodę. Z nudów zgłosił się na casting,przeszedł także rozmowę z reżyserem i ma rolę w filmie niskobudżetowym. W poniedziałek ma się wstawić do hotelu a od wtorku przez dwa dni kręcą. Bardzo żałował,że się zgłosił i chciał zrezygnować,wystraszył się .Jednak po przeczytaniu scenariusza kiedy mieliśmy ubaw po pachy stwierdziliśmy,że warto to potraktować jak przygodę. Dzisiaj będę analizowała jego kontrakt,póki co nic więcej nie mogę powiedzieć klauzura poufności.

06:35, szszyszka
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2