RSS
środa, 30 kwietnia 2014

Majowy weekend zapowiada się u mnie dość nudnawo,pieniędzy jakby brakuje,czasu tym bardziej.Wreszcie mam kupioną i założoną siatkę na wydzielony ogródek tak aby kury i kaczki mi tam nie wchodziły. Trochę późno ale ja jakoś zawsze o tej porze sieję i sadzę,zawsze urośnie i nie muszę dosadzać gdyż nasiona wymarzły. Z resztą Młoda zdaje maturę więc myśli pełne stresu jej i nasze biegną w tym kierunku,mimo opinii ,że matura to bzdura. Za tydzień czeka nas wyjazd na komunię więc nadrobimy straty weekendu majowego. Finansowo się nadwyrężymy ale za to wyjedziemy w moje ulubione okolice,gdzie jest zielono i górzysto. Odpocznę,od problemów,stresów nacieszę widok wiejskimi zwierzętami i pooddycham świeżym wiejskim powietrzem z dala od ulic.

06:10, szszyszka
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 kwietnia 2014

Czuję się zniszczona. Poprosiłam o podwyżkę i dostałam a jakże. Jak miałam płacone za 6 godzin 60 złotych czyli 10 na godzinę tak teraz mam płacone 12 złotych za 5 godzin. Wydawało by się,że super.No i tu nie do końca. Bo została mi dołożona godzina czyli pracuję 7 godzin z czego dwie mam po 5 złotych ,za prasowanie. Jak zostało to określone płaci za mój czas w pełni wykorzystany.Czyli co?Ja tam siedzę? Aż po rozmowie naszej niania pokręciła głową stwierdziła,że nie ma człowiek czasu zjeść czy się napić.Widzi ,że pracuję cały czas.Po drugie panią domu nie stać żeby dać mi więcej skoro jej koleżanki płacą 10 złotych na godzinę a ona mi daje 12 złotych. Za prasowanie znajome dają 5 złotych za godzinę. Uśredniając czyli nadal pracuję za 10 złotych na godzinę tylko ,że godzinę dłużej. Czy ona sobie zdaje sprawę,że nie jestem teraz w stanie myć piwnicy,okien czy szorować dywanów. Chyba nie skoro twierdzi ,ze sprzątanie domu zajmuje jej cztery godziny.Owszem tyle zajmuje ale nawet człowiek nie ma czasu spojrzeć czy np.kafelki są czyste a co dopiero o umyciu ich.Kurze,podłogi,schody,lustra trzy łazienki i to wszystko. A dzisiaj jakby na przekór nie dość ,że miałam umyć podłogę z drewnianych paneli to jeszcze ją wypolerować. Nie zrobiłam tego,nie byłam wstanie. Byłam godzinę dłużej i tak nie wyprasowałam wszystkiego.Pranie z całego tygodnia z czwórki dzieci, koszule i spodnie męża i jej bluzki i sukienki. Nie jestem w stanie tego zrobić w siedem godzin. Szłam do pracy,po drodze jadłam chleb,bo w pracy trzeba się brać od razu za pracę,żeby zdążyć a łzy mi same z oczów leciały. Wszyscy w domu proszą ,żebym rzuciła tą pracę i znalazła nową,niestety to nie jest takie łatwe,a te dodatkowe pieniądze naprawdę się przydają. Człowiek człowieka potrafi czasem upodlić.

21:08, szszyszka
Link Komentarze (5) »

Ile warta jest moja praca? Dom prawie 200 metrów.Sprzątanie standardowe,kurze,odkurzanie,posprzątanie po dzieciach.Wytarcie blatów w kuchni od czasu do czasu mycie kafelek w łazienkach,przemycie drzwi. Miało być jeszcze prasowanie lecz babcia to wykonuje,ja sporadycznie.Doszło mycie okien,a miało być osobno płatne,zażyczyłam sobie 120 złotych.Okien jest 6 na dole ,8 na górze plus 6 dachowych,niestety jest to w ramach mojej pracy.Ostatnio się zdarzyło ,że okna w salonie całe 6 drzwiowych myłam po trzech tygodniach drugi raz gdyż pani domu miała imprezę.Mycie okien w piwnicy i garażu bo malutkie. Doszło mycie piwnicy pod całym domem i garażem na dwa samochody. Ostatnio jakieś dwa tygodnie temu doszło wyczyszczenie jednego dywanu takiego 2x1,5 metra,tydzień temu był kolejny.Kiedyś te dywany szły do czyszczenia teraz po co pani sprzątająca zrobi gratis. Czy mi się zdaje tylko czy mi pracy przybywa,coraz cięższej. Pracuję 6 godzin,czasem wyrobię się trochę wcześniej.Pracuję biegiem,czasem bez odpoczynku aby zdążyć się wyrobić bo w końcu muszę lecieć do swojej pracy. Dostaję za to 60 złotych,czy mi się wydaje bo to jest naprawdę mało.Umawiałam się na zwykłą pracę i dlatego taką sumę krzyknęłam tylko tak jak piszę zakres obowiązków się powiększa.Wczoraj poprosiłam sms o podwyżkę,niestety taką formą gdyż pani jest zapracowana do późna w pracy,rano też wyjeżdża więc widuję się tylko z nianią.Przypuszczalnie jak mi się uda dostanę 10 złotych podwyżki. Czasami mam dość i rzucić tym ale z drugiej strony jednak co tydzień wpadnie to 60 zł,które oszczędzam na chudsze lata,bynajmniej się staram oszczędzić co nieco.Czemu nikt pracy sprzątacze nie szanuje,jednak naprawdę trzeba się nagimnastykować.

05:42, szszyszka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 kwietnia 2014

Święta były skromne, przeżywaliśmy te święta wyjątkowo w sercu a nie w kościele,był gość trudny gość. Jednak było wesoło,radośnie i przyjemnie. Nie ważne było ,że M.spędził ze starszym kilka dni na naprawie prali skoro pralka naprawiona i powinna jeszcze pochodzić.Nie ważne było,że spędziłam kilka dni na sprzątaniu u ludzi i padałam na twarz. Nic nie było ważne ważne jest to ,że było wyjątkowo. Dużo pomogli mi najbliżsi ba nawet mój brat nie pomagający z reguły nikomu pomógł .Brat pracuje w piekarni,przywiózł mi baranka,ciasta i chleby,to dużo dla mnie i dla kogoś kto całe życie stara się brać a nie dawać.

06:24, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 kwietnia 2014

W zabieganiu, po kolejnej serii awarii święta uratowane,handel wymienny u nas w domu kwitł. Ja ci jajeczka ty mi miodu. Ja tobie dam migdałów a ty przyniesiesz mi orzechów włoskich itd..Dziwnie to brzmi ale jakoś się udało domknąć wszystko na styk.

 

Z okazji Świąt Wielkanocnych

miłości,która jest ważniejsza od wszelkich dóbr,

zdrowia,które pozwala przetrwać najgorsze.

Pracy która pomaga żyć.

Uśmiechów bliskich i nieznajomych,

które pozwalają lżej oddychać,

i szczęścia które niejednokrotnie ocala nam życie.


                                                  Wesołych Świąt.

05:53, szszyszka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 17 kwietnia 2014

Święta tuż tuż więc podam nasze ulubione mięso jakie serwuję do kanapek.

kg schabu bez kości(może być łopatka,szynka,lub filet z indyka,karczek),u mnie jest schab,najlepiej smakuje Młodym.

Zalewa

1 litr zimnej wody 

1/5 szklanki soli

3-4 ząbki posiekanego czosnku

1 łyżka majonezu

przyprawy ja akurat daję pieprz ziołowy i pieprz.

Wszystkie składniki roztrzepać w wodzie,tak aby majonez miał konsystencję drobnych kuleczek,zagotować i ostudzić.Do ostudzonej zalewy wkładamy mięso i zagotowujemy,mięso ma pyrkać pod przykryciem 4-5 min. Znowu studzimy,mięsa nie wyciągamy,kiedy całkowicie wystygnie obracamy mięsko w zalewie i czynność gotowania powtarzamy. Mięso można wyciągnąć z zalewy kiedy będzie całkowicie zimne. Przekładamy na talerzyk i kroimy w plasterki na kanapki.Smacznego.

wtorek, 08 kwietnia 2014

Wczoraj w pracy ścięło mnie po wiadomości jaką usłyszałam. Na ośrodku sprzątałyśmy we trzy.Ja i koleżanka pod firmą w której pracuję,trzecia to Jasia która sprzątała w prywatnej protezowni.Mamy wspólny kantorek,w którym trzymamy swoje rzeczy,więc często rozmawiałyśmy,doradzałyśmy sobie a nawet czasem kłóciłyśmy się o niepalenie w owym kantorku.Niestety Jasia nie żyje.Kobieta schorowana tak ,że chodząc włóczyła nogami,jednak pracowała, gdyż miała syna chorego na schizofrenię,który od dwóch lat był w ośrodku gdyż był niebezpieczny dla otoczenia. Miała 1000 zł emerytury po mężu a mimo to opieka społeczna kazała dawać jej 100 zł miesięcznie na potrzeby syna.Ciągle rzucała tą pracę ale ciągle jej brakowało więc rzucić nie mogła.Marne 300 zł,przy jej chorobie tyle dostawała co miesiąc w zamian za noszenie tych ciężkich worków z gipsem do śmietnika,sprzątanie,drapanie wosku.Co poniedziałek mój Młodszy wyrzucał jej śmieci gdy wracał z terapii. Jednak to było tylko w poniedziałki a resztę dni w tygodniu dźwigała sama śmieci 15-20 kg. Młodszy jest w szoku,tak naprawdę jako już rozumny młody człowiek spotkał się ze śmiercią osoby której pomagał,bo znał to za dużo powiedziane.Co teraz jej syn zrobi,czy córka zajmie się bratem? Jasia zawsze się martwiła,co będzie jak jej braknie.Jak poradzi sobie córka,gdyż dla niej to będzie wielkie obciążenie. Jasiu co teraz? Mam nadzieję ,że czuwasz nad swoimi dziećmi. Jasia miała 56 lat i gdyby nie zlekceważyła nakazu pójścia do szpitala przed moim urlopem,pewnie by żyła.

06:42, szszyszka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 07 kwietnia 2014

W weekend podsumowałam cały miesiąc marzec.Miesiąc jak dla mnie bardzo udany,na jedzenie wydałam tylko 880 zł,inne dodatki typu chemia,leki,wyjazdy tylko 390 zł. To był udany miesiąc. Pralka póki co jeszcze chodzi więc naprawa poczeka,M. coś tam pogrzebał,odkręcił,postukał, jednym słowem zaczarował i działa.Niestety w każdej chwili może siąść, z tym się liczę i może być problem. W ramach zaoszczędzonych pieniędzy kupiłam szafę do pokoju Młodej.Teraz z jednej strony się cieszę z drugiej żałuję. M.dostał 300 zł na święta z pracy,ja ucieszona,zacieram ręce bo może z tego jeszcze 100 odłożę i kupię komodę na początku przyszłego miesiąca. Jednak nie tak fajnie wyszło jak miało wyjść, Czeka nas naprawa samochodu. Dziki zwierz czyli kuna przegryzła kable,koszt 105 zł,dobra,zacisnęłam pięści przeklinając w duchu zwierza ale ok. O nie nie ma tak lekko,ten kawałek co ruszyliśmy całe 3 km zanim doszliśmy co jest nie tak bo auto nie ma mocy a jakoś dojechać musimy,że spod maski dymi,zdążyło świece zalać,czyli do wymiany.Na razie,ale czy to tylko świece? Póki co samochód stoi czeka na wymianę,świece zamówimy i sam M będzie musiał wymienić.Mam nadzieję,że już nic więcej bo mechanik jednak kosztuje. Wczoraj siedzieliśmy nad kartką i planowaliśmy święta i cały miesiąc jak rozciągnąć nasz budżet który nie jest przecież z gumy. 

06:08, szszyszka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 kwietnia 2014

Wczoraj to była jakaś masakra. Pierwszy raz pojechałam do pracy rowerem,było w porządku,nie narzekam.W pracy z racji ,że byłam wcześniej wypiłam kawę i zjadłam(zawsze jem,gdyż później nie ma kiedy). Zaczynam sprzątać i zostaję bardzo miło potraktowana,wszyscy się ucieszyli na mój widok. Nawet pani asystentka dentystki stwierdziła ,że póki ona tu pracuje,to ja też będę.Nie biorę tych słów poważnie ale jest miło takie słowa usłyszeć. Okazało się co było na rzeczy. Otóż zastępowały mnie dwie panie i żadna nie sprzątała dobrze ,nawet wczoraj jak przyjechałam z wózeczkiem to sama dentystka wzięła się za porządki.Były spanikowane,dzisiaj mają sanepid,więc ok wzięłam się do pracy i posprzątałam. Przychodzi koleżanka i okazuje się ,że na ośrodku będzie drugi sanepid z innego miasta. Czemu tak? Dentystki mają gabinety prywatne a ośrodek z racji faktu,że przyjmuje u nas lekarz prywatnie pracujący w sanepidzie(co prawda od czasu do czasu ale jednak) jest konflikt interesów. Więc przyjeżdża sanepid z innego miasta powiatowego. No i się zaczęło,pucowanie ,szorowanie a i tak opuściłam co nie co,nie byłam wstanie wszystkiego od sprzątać. Niestety. Cały plus w tym,że syn przyszedł po pracy do mnie i on wrócił rowerem. Może i bym miała silę wrócić,pomalutku nie spiesząc się ale jednak stwierdziłam,że na tą chwilę chociaż trochę odsapnę w autobusie. W końcu w domu też trzeba coś jeszcze zrobić.Jak nie przejdę tego sanepidu,to zobaczymy co się stanie,czy poniosę jakieś konsekwencje,czy nie.W końcu nie było mnie w pracy dwa tygodnie.

05:56, szszyszka
Link Komentarze (4) »
środa, 02 kwietnia 2014

Od jakiegoś czasu mieszkamy już na wsi, mieszka nam się super,a na pewno mi. Nie wróciłabym już do bloku,w życiu. Mam przestrzeń jakiej potrzebuję,chociaż ta wieś jest i tak tłoczna,a nasz dom nie jest na uboczu jak nam się marzyło. Śmiejemy się,że za 20 lat kupimy sobie następny w szczerym polu i z dużą ilością pola,oczywiście to żart. Jednak czasami jak tak siedzimy to dochodzimy do wniosku,że jednak jesteśmy mimo ponad dwudziestoletniego stażu małżeńskiego znowu na dorobku. Brakuje nam mebli,które usilnie staram się kupować, jednak jest ciężko,dobrze,że teraz można w sklepach kupować pojedyncze sztuki,pomału kompletujemy. Stwierdziliśmy,że trochę sobie damy oddechu finansowego i kupimy jakieś używane do salonu jednak ciężko znaleźć odpowiednie.Ogólnie nie jest fajnie finansowo,ciągle brakuje,ciągle coś się psuje. Wczoraj pralka odmówiła posłuszeństwa,zepsuty laptop na którego naprawę nie mam,Młodszy ma od nowego roku zepsutą komórkę, gdzie tylko funkcjonuje opcja sms,a naprawić się nie da.Kontakt z Młodszym muszę mieć z wiadomych powodów,tylko znowu co wybrać naprawa pralki czy komórka . Dla mnie koszmar finansowy,a oszczędności ZERO,wszystko idzie na bieżąco.Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że brakuje mi tego komfortu psychicznego,że coś mam w razie awarii.Nie lubię takiej sytuacji,oby jak najszybciej wyjść z tego dołka.

06:05, szszyszka
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2