RSS
czwartek, 31 maja 2012
Jestem dumna z mojego Młodszego.Pokazał kobiecie jak bardzo się myli co do niego.Udowodnił,że się uczy.Ja mówiłam prawdę,a nie tylko go broniłam jako,że jestem Młodszego matką.Był zawzięty i co tydzień chodził na dodatkowe zajęcia z fizyki. Chodził nie po to aby się czegoś nauczyć,ale po to aby pokazać co umie. Mimo,że czasami był pytany na lekcji,to dodatkowo szedł na kółka,aby być znowu spytany z innego działu. Nawet ja bym na to nie wpadła,żeby tak załatwić nauczycielkę. Załatwił ją,jak nic.Już po mału przymierzają się do wystawiania ocen,a Mlodszy i ja jesteśmy spokojni ponieważ jakieś widzimisie nauczycielki nie mogą nam zaszkodzić. Jeszcze jedno tak jak mi powiedziała tak zrobiła.W klasie Młodszego poinformowała sześciu uczniów,że mają jedynki na koniec,nawet dodatkowe zajęcia nawet im nie pomogą. Było pod górkę ale już jest dobrze.
18:29, szszyszka
Link Komentarze (11) »
środa, 30 maja 2012
Udało mi się dostać znowu kolejne zlecenie sprzatania. Domek jednorodzinny,a tam mnie czeka mycie okien,oraz pomoc przy sprzątaniu starszej pani. Właśnie wróciłam ze spotkania z właścicielką tego domu.Jesteśmy dogadane co do ceny,czasu,środków czystości oraz możliwości.Bardzo sympatyczna kobieta mieszkająca z rodzicami. Muszę przyznać,że pochlebił mi fakt,że zostałam polecona,przez małżeństwo u którego teraz sprzątam.Czyli nie zginę,w razie czego,poradzę sobie.Bardzo podbudowana jestem psychicznie.Jednak docenienie przez innych podniosło mnie w moich własnych oczach. Już od dawna nie czułam się tak dobrze.
18:54, szszyszka
Link Komentarze (9) »
Pomyślałam sobie,że fajnie byłoby stworzyć swoją własną herbatkę owocową.Postanowiłam poeksperymentować.Rano zerwałam płatki dzikiej róży,które,teraz suszą się w suszarce do grzybów. Wysuszone zamknę w szczelnym słoiczku a później stopniowo będę dodawała suszone leśne owoce i nie tylko.Mam nadzieję,że wyjdzie mi z tego coś smacznego na chłodne zimowe wieczory.Prawdę powiedziawszy to zastanawiam się czy taką herbatkę da się samemu stworzyć. Czas pokaże.
11:01, szszyszka
Link Komentarze (7) »
wtorek, 29 maja 2012

Przemyślałam pewne sprawy finansowe. Nie jest dobrze,muszę z powrotem wrócić do robienia listy zakupów. Co najważniejsze,to muszę trzymać się tej listy jak ostatnie deski ratunku. Zaczynają mnie kusić oszczędności,a to zły znak. Moje przemyślenie spowodował fakt ,że za dużo wycieka z portfela,a to jest niebezpieczne.Oszczędności muszę zostawić na okres kiedy będę bez pracy,ponieważ,gdy nie pracuję nie starcza nam na życie.

Młoda ostatnio była w pracy w hipermarkecie przy wykładaniu towaru.Przyjechała zawiedziona i to bardzo.Powód? Zarobek przez osiem godzin taki jak przez pięć w kwiaciarni. Stwierdziła,że się nie opłaca i więcej nie pojedzie. A ja jako rodzic sobie myślę,że cieszę się ,że tak wyszło. Moja Młoda poczuła jak ciężko czasami jest zarobić cokolwiek.Z drugiej strony strasznie mi jej żal,napracowała się uczciwie,a zarobiła grosze. Witaj w dorosłym życiu córeczko.

14:35, szszyszka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 28 maja 2012
Byłam na wizyce u pychologa,myślałam,że wygadam się do woli,a ona doradzi mi coś mądrego.Chyba się przeliczyłam.Owszem wszystko ze mnie zeszło,ale niestety nie tego oczekiwałam po wizycie.Czuję rozczarowanie.Jak mądra pani doktor zasugerowała,że powinnam się zwolnić z pracy,ponieważ z autopsji wie,że nic się nie zmieni,a ja pójdę z powrotem się leczyć.Czy czuję rozczarowanie wizytą ? Tak i nie.Myślałam że będzie mnie mobilizowała do tego bym wzięła się wgarść.Abym na przekór wszystkiemu spróbowała. No cóż w sumie nie powiedziała mi nic nowego,a do podobnych wniosków doszłam sama.Przynajmniej mam czyste sumienie,że próbowałam.
17:54, szszyszka
Link Komentarze (2) »

Dzisiaj jestem szczęśliwą posiadaczką zwrotu podatkowego.Całe szczęście bo zaczynało mi brakować.Podatek ze względu odliczenia ulgi na Młodych był jak dla mnie spory. Został podzielony na cztery części.Pierwsza to książki do szkoły,druga na naprawę auta,trzecia na remont pokoju Młodej a czwarta najmniejsza na bieżące wydatki.Czyli potrzymałam w ręce,nacieszyłam się widokiem i już...Teraz czekam na zasiłek chorobowy,co myślę,że prędko nie nastąpi przez mojego prezesa.

12:02, szszyszka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 maja 2012

Po kolejnym zawiadomieniu mojej przełożonej,że mam kolejne zwolnienie lekarskie ,dostałam telefon.Ciężko mi było uwierzyć,że moja przełożona dzwoniła do mnie z pytaniem kiedy wrócę do pracy. Stchórzyłam,nie przyznałam się ,że nie wracam.To mnie najbardziej z tego wszystkiego boli.W jakimś stopniu myślę ,ze krzywdzę te dziewczyny.Fakt zostałam poinformowana o fakcie,że moje stanowisko się rozsypało ale w pracy jest młyn. Wiem też ,że dziewczyny z pierwszej zmiany pozabierały moje stanowisko. Więc jak dobrze się domyślam,w pracy jest nerwowo z innego powodu,są wieczne awantury. Te awantury  są najgorsze,gdyż efektem ich jest to ,że wtedy osobie krzyczącej odbiera się stanowisko i dokłada tzw ,,dobrej duszy''. Niestety ,mi brakuje asertywności,nie potrafię odmówić więc pewnie z dobroci serca dostałabym więcej,ba a nawet bym prosiła o dodanie ,że dam radę.Tak wiem to chore,teraz to wiem.Później byłoby tak,że nawet jak bym nie chciała to dostałabym więcej. Znalazłam wreszcie gdzie tkwi problem,a życie ułatwia mi go rozwiązać.

Dostałam znowu propozycję pracy,nie jest to szczyt marzeń dla innych,ponieważ chodzi o sprzątanie u kogoś w domu. Jednak ja sobie chwalę to zajęcie. Pracuję w swoim własnym tempie,nikt mnie nie pogania,ani nie dokłada nie wiadomo ile,a jak dokłada to zwiększą mi się wtedy godziny pracy,a za tym idzie większe zarobki.Jednak najważniejsza rzecz,to fakt ,że dobrze mi robi na plecy,pracują różne partie ciała.Oczywiście najgorsze są początki,ale później leci i do tego jeszcze zarobie. Myślę,że to jest dla mnie barzdzo korzystne rozwiązanie ze względów fizycznych jak i psychicznych.Ma to co prawda swoje minusy,ponieważ praca na zasadzie jak coś znajdę to będzie zarobek ale o to się nie martwię.Mam pogląd,że mimo dużego bezrobocia,choroby czy jakiejś innej katastrofy losowej, ktoś kto chce pracować to pracę zawsze znajdzie.

 

11:41, szszyszka
Link Komentarze (5) »
środa, 23 maja 2012

Dostałam zwolnienie lekarskie,na kolejne dwa tygodnie. Jak mnie poinformował lekarz,leki zostają te same ,jednak jeszcze co najmniej miesiąc będę na zwolnieniu.  Jednak mój problem polega na tym,że od czerwca lekarz nie będzie przyjmował. Muszę albo szukać innego psychiatry albo jak określił chodzić do rodzinnego po zwolnienie lub leki. Jakoś mi się nie wydaje ,żeby dobrym rozwiązaniem było wypisywanie ,,tych''leków przez lekarza rodzinnego. Jak ufam swojemu lekarzowi rodzinnemu tak w tym przypadku jest odwrotnie. W tamtym roku u swojego lekarza rodzinnego leczyła się antydepresantami moja dobra koleżanka.  Pamiętam jak wyglądała,jak mówiła i jak się zachowywała.Miałam wrażenie ,że leki miała za mocne. Może u mnie będzie inaczej?Sama nie wiem,w końcu chodzi tylko o przepisywanie wybranych przez specjaliste leków.  Jest jeszcze nadzieja,że na miejsce lekarza przyjdzie inny doktor tej specjalizacji,jednak to dopiero okaże się w czerwcu.Mam nadzieję,że jakiś specjalista w tej dziedzinie do nas trafi i będę pod dobrą opieką.

 

 

16:50, szszyszka
Link Komentarze (1) »
Dobrze,że dzisiaj popatrzyłam na termin następnej wizyty u lekarza.O mały włos przegapiłabym termin. Byłam święcie przekonana ,że wizyte mam jutro,a tu okazuje się ,że dzisiaj.Prawie podbiję jedno zwolnienie u lekarza,niestety jutro znowu będę musiala pofatygować się do ośrodka zdrowia i dopiero na pocztę. Tak swoją drogą ciekawa jestem tej wizyty.Co mi lekarz powie? Czy wymieni leki? Czy mimo ostatnich nerwów a nawet powiedziałabym agresji zostawi te które już mam? Muszę przyznać ,że trochę boję się tej wizyty i sama nie wiem dlaczego.
09:05, szszyszka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 22 maja 2012

Doznałam szoku,coraz częstsze przypadki odbierania dzieci rodzicom.Niestety metoda drastyczna lecz chyba słuszna,ze względu na dobro dziecka. 

Drobna ,dziewczynka Weronika ma 10 lat.Dziecko ulicy,błąkające się do późna lub pod skrzydłami ,,dobrej duszy''która nakarmi,ubierze,umyje.Kradła w sklepie aby przeżyć.A matka?Matka to stara alkoholiczka,nie zajmująca się kompletnie córką.Dziecko zabrali,przyszło otrzeźwienie ale tylko na chwilę,bo pieniądze zabrali,za co będzie żyć.Pije dalej,córki nie odwiedza.Ojciec nieznany.

Chłopak Maciek już ma 17 lat,najmłodszy z trójki rodzeństwa. Tylko jemu się nie udało,najbardziej wrażliwy.Najstarszy brat już ożeniony ma dziecko,żona pracuje w MOPSie,nie wzieli go do siebie.Drugi brat już też pełnoletni,sprzedany klubowi piłkarskiemu na Śląsk.dla Maćka też nie było u niego miejsca. A Maciek czemu znalazł się w sierocińcu? Ma babcie,która niestety znalazła się na wózku i nie mogła już zajmować się wnukiem.(myślę że dzięki babci poprzedniej dwójce się udało).Ma rodziców, którzy wolą pić niż zajmować się synem.Maciek trafił do sierocińca ze względu na fakt nie chodzenia do szkoły i niedopilnowania go przez rodziców.Chłopak bardzo grzeczny jak na nastolatka a za matką w ogień by skoczył.Szkoda,że nie odwrotnie. Trzy lata w jednej klasie a i tak nie przeszedł czwarty rok. Szkoła wystosowala pismo do kuratorium,ruszyła machina biurokracji,brak wsparcia najbliższych i skończyło się jak się skończyło.

Rodzeństwo,czwórka chłopaków a wśród nich najmłodszy Arek ,dzisiaj już lat 15.Cała czwórka trafiła do Domu Dziecka.Powód? Zaniedbanie. Matka chłopców na wojażach we Włoszech.Chłopcy sami z ojcem.Matka pieniędzy nie wysyła,ojciec pracuje całymi dniami za najniższą krajową,w domu bieda z nędzą. Pomagają obcy ludzie ile mogą,Caritas też się stara z darami,jednak rodzina rozkrada to co chłopcy dostają.Efekt tego taki,że Arek i bracia mimo otrzymania nowych ciuchów w listopadzie chodzą w szmacianych halówkach do szkoły.Ojciec nie daje sobie rady z gromadką,dochodzą wagary,zaniedbywanie nauki,rózne dziecięce ,,psoty''. Pięć lat walki o Arka i braci.Na darmo.Skończyli w sierocińcu.

Jest jeszcze więcej podobnych przypadków w naszym miasteczku,lecz te trzy są mi bliskie,ponieważ miałam kontakt z tymi dziećmi.Arek był najbliższy mojemu sercu. Nie rozumiem tego.Ojciec jak to ojciec,różnie bywa,ale matka...ech,brak słów.

13:15, szszyszka
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4