RSS
sobota, 16 maja 2015

Ostatnio często narzekałam na moją firmę,jak człowiek pracuje.Jednak zrobiwszy zestawienie z inną firmą,co prawda jedną nie wychodzimy jeszcze źle. A więc zaczynamy porównanie dwóch ośrodków zdrowia o podobnym metrażu. My pracujemy we dwie ,za to na pełen etat one na 1/2  bądź 3/4 etatu w czwórkę po południu i piąta na rano.U mnie zarobek na umowę o pracę najniższa krajowa u nich też adekwatnie do wielkości etatu. Dziewczyny pracujące na umowę zlecenie w mojej firmie przedział 600-800 zł(wiem mało)w firmie konkurencyjnej 300-400 zł (tu dla mnie szok totalny). Mycie okien w ramach pracy jeśli chodzi o konkurencje,u mnie czasem płaci,czasem nie,a czasem kogoś podeślą do mycia.Sprzątanie wokół obiektu, tu też wychodzimy korzystniej tam panie sprzątające teren zewnętrzny mają w ramach sprzątania ośrodka(oprócz koszenia trawy i odśnieżania),nam kierownik płaci fakt,burzymy się ,że mało jednak nie dostać nic a 80 zł to jednak już coś.Póki co mamy pana który ogarnia teren i niech tak zostanie.Zastępstwa za kogoś nieobecność,nam kierownik płaci ,grosze to prawda,tam robią bo muszą zastąpić. Jednak z drugiej strony jest ich na tyle,że nawet tego nie odczują,u nas jeżeli któraś zostanie sama to różnica jest ogromna. Zamykanie przychodni tu niestety nasza porażka,ale inny ośrodek ma lepiej wszystko z organizowane. Tam pielęgniarka zamyka przychodnie o 19.00 a panie muszą się w tym czasie wyrobić z pracami. Wygląda na to,że tam pielęgniarkom nie wolno zostawić niedokończonej pracy na następny dzień.U nas mają na to zlewkę i pracę do skończenia zostawia sobie pielęgniarka na rano.Tu moja złośliwa natura się odezwie. Później się pacjenci denerwują ,że nie mogą się dodzwonić aby się zarejestrować.No jak się dodzwonią skoro są trzy panie w rejestracji ,w tym jedna kończy z poprzedniego dnia papierkologię. Podsumowując mogłam trafić gorzej,więc wracam na poprzednie tory myślenia,cieszę się,że mam pracę i kierownictwo w miarę w porządku. 

 

A dzisiaj impreza i mam zamiar dobrze się bawić mimo braku ku mojej rozpatrzy Młodej (wyjazd do szkoły,więc wybaczone) ,kto mnie uczesze,wymaluje.Tak sama? A w domu rośnie mi kosmetolog.

06:21, szszyszka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 maja 2015

Stało się. Kierownik ciągnął koleżankę z urlopu,chociaż zostało jej jeszcze trzy tygodnie. Z jednej strony dobrze,bo nie urobię się ale kiedy wejdzie się głębiej w temat to bardzo źle. Źle ponieważ,kiedy zrobił to raz to zrobi to znowu.Wszystko można by było kontrolować gdyby nie fakt,że pracuję z osobą taką a nie inną.Chorą to fakt,ale potrafi dać w cztery litery,wiecznym zwolnieniem lekarskim,wiecznym straszeniem,że nie przyjdzie do pracy,a teraz będzie mogła mnie ,,szantażować",że pójdzie na zwolnienie gdy będę na urlopie. Wierzcie lub nie, zrobi to. Tak sobie myślę,że gdyby firma płaciła więcej  niż 150-200 zł za tydzień pracy,chętnych by było więcej a nie na poziomie zerowym.

Mam wrażenie ,że obrzydzam sobie tą pracę coraz bardziej. Szukam pretekstu do zwolnienia się i gdyby nie fakt,że zachciało mi się kupienia samochodu to pewnie już bym pisała wypowiedzenie. Więc usilnie trzymam się myśli ,że pracować muszę i chcę,aby nadrobić straty finansowe,nie ma co świetna motywacja. Najgorszą rzecz jaką można sobie zrobić to właśnie obrzydzić pracę.

Jedna z pań dzwoniła umówić się na termin w sprawie sprzątania,łącznie z myciem okien. Chciała w tym tygodniu,jednak przesunęłam ją na przyszły tydzień. Muszę odpocząć, to raz ,a dwa to przecież nie pojadę połamana na spotkanie klasowe:). Młoda robi mi prezent na dzień mamy wcześniejszy.Mam sobie coś kupić eleganckiego,lub zabieg kosmetyczny na twarz dało mi dziecko analizę.

05:58, szszyszka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 maja 2015

Na wczoraj tyle było zaplanowane i co ,wszystko poszło nie tak jak trzeba. Miałam posprzątać w kurach,po plewić,nagotować w zapasie obiadów,zerwać mlecze,posprzątać,zrobić zakupy na cały tydzień te sypkie i nabiałowe. Wyszło jak wyszło, zdążyłam posprzątać,trzy prania i zrobić jakieś nieokreślone zakupy głownie nabiał(z tym nabiałem przeholowałam).Wygląda na to,że jestem do tyłu z pracami,może dzisiaj pójdę plewić. Tak wiem niedziela , Dzień Pański jak mawiają moi rodzice. Z resztą sąsiedzi będą dziwnie patrzeć,a starsze panie z dezaprobatą głowami kręcić.Jednak co ja mam zrobić skoro nie wiadomo czy jutro kierownik nie zadzwoni ,że mam znowu sprzątać całość,gdyż nikogo nie znalazł.Wiem Młodzi też mogą pomóc ,jednak sprzątanie obornika mnie odpręża ,naprawdę taki relaks dla mnie .Nie myślę o problemach,mózg mi się resetuje jak to mawiam,przychodzą nowe pomysły jednym słowem potrzebuję tego.Plewienie,to wolę robić sama,gdyż roślinki za małe i za młode a  Młodzi to cierpliwości nie mają i lecą jak popadnie,a szkoda przecież.Obiadu wczoraj nawet nie gotowałam,jak nigdy kupiłam gotowca.Pyzy z mięsem były w promocji więc skorzystałam mimo,że z racji oszczędnego wydawania pieniędzy gotowcom mówię nie. Teraz tylko niech ktoś przyjdzie do pracy wtedy jest nadzieja,że nadgonię z pracami i byleby nikt nie zadzwonił,że potrzebuje sprzątania. Nie lubię takich zaległości.

06:21, szszyszka
Link Komentarze (2) »
sobota, 09 maja 2015

Mój M.mnie wkurza,jeździ na to koszenie dla tej kobiety,jakby tego było mało ze swoją kosą. A ja mam na podwórku kilka robót zaczętych ,takich męskich i mnie to denerwuje. Są prace które musi zrobić na wczoraj,a on dzisiaj znowu jedzie.Tydzień przeżyłam,ledwo zipię,wszystko boli a dzisiaj czeka mnie plewienie,ogródek tak zarósł,że aż wstyd. Co najważniejsze muszę dosadzić jeszcze trochę warzyw.

Najbardziej się boję tego,że kierownik nie dzwonił,że od poniedziałku ktoś przyjdzie do pracy.Czyli co? Nie ma nikogo na zastępstwo? Znowu sama? Nie dam rady. Jedyny plus takiej orki to fakt ,że będę szczuplutka,bo zagoniona i zagłodzona przed imprezom klasową (odezwała się kobieca strona) . Minus to to,że będę wyglądała jak śmierć z poszarzałą cerą, z worami pod oczami,stękająca,że wszystko boli czyli ogólnie jestem na minusie. Bylebym tylko do fryzjera dotarła,końcówki podciąć i jakiś kolorek na odrosty by się przydało wreszcie zrobić. Czy ja zawsze muszę mieć takie szczęście ,że jakakolwiek poważna impreza to ja mam zaryp w pracy i później wyglądam jak wyglądam. 

04:44, szszyszka
Link Komentarze (2) »
środa, 06 maja 2015

Pada deszcz i ja padam. Jeszcze tylko dwa dni.

18:55, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 maja 2015

Nic się nie zmieni,pielęgniarki nie zgodziły się na to aby jedna zostawała do 19-tej.Zostaje jak było,wszyscy do 18-tej muszą się wyrobić.Wspólnie z M. podjęliśmy decyzję ,że pracuję do jesieni,chyba,że coś się zmieni.Mój stwierdził,że nie może patrzyć na mnie jak wracam z pracy,a ja uczciwie mówiąc ledwo teraz daję radę. Brakuje mi czasu ,10-20 min a o zimie nie chcę mówić,godzina to dużo.Dzisiaj jadę wcześniej,ale nie wiem czy jest sens,wszystko zajęte ale może mi się uda umyć korytarz na moim piętrze,pościerać parapety i coś co tylko się da.Młodszy dołączy do mnie na 14-tą ,wcześniej nie ma sensu. Nie wiem jak się wyrobimy nawet we dwójkę skoro dużo gabinetów na dole czynnych do 16-tej a o 17-tej muszę biegać już po górze.Wszystko nierealne ,tylko nadzieja,że kierownik kogoś znajdzie na zastępstwo,chociaż już zapowiedział,że ten tydzień prawdopodobnie muszę poradzić sobie sama.

A z miłych wiadomości to taka,że 16-go maja mam spotkanie klasowe ludziskami z podstawówki. Z jednej strony chciałabym jechać z drugiej wolałabym zostać w swoim grajdołku. Jednak postanowiłam,że jadę 27 lat to szmat czasu.Z resztą muszę podziękować za pomoc finansową jaką moja klasa mi udzieliła kiedy moja Młoda miała operację.Czyli w połowie maja imprezujemy!!!!!

08:35, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 maja 2015

Padamy jak kaczki pomału. Koleżanka z innego obiektu miała zawał. Ja w weekend kurowałam nogi aby dzisiaj gonić po obiekcie.Zostałam sama gdyż koleżanka musiała przejść na ośrodek gdzie chora pracowała. Szukają zastępstwa jednak w tym tygodniu podejrzewam,że muszę sobie poradzić sama,dobrze,że Młodszy obiecał pomóc przez dwa dni. Nie czuję rąk,nóg,bolą stawy i kręgosłup lędźwiowy oraz szyjny. Oby szybko kogoś znaleźli,bo obawiam się ,że nie dam rady,tylko kogo oni znajdą za 30,00 zł dziennie.

19:44, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 maja 2015

Wrzuciłam wczoraj wpis jednak za dużo w nim frustracji ,skasowałam. Jednak dalej tkwię przy swoim. Mimo ,że lubię pomagać to jednak niektórym osobom się nie opłaca i to nie w sensie czekania na rewanż. Niektórym nie opłaca się pomagać gdyż takie osoby pociągną nas na dno razem ze sobą. Kiedy moja rodzina byłaby tak zadłużona,że nie stać by mnie było na drzewo do kominka w zimie,zepsuty piecyk do grzania wody i C.O. zapłacenia wszelakich rachunków typu gaz,prąd internet,a nade mną wisiałoby widmo windykacji to nieźle musiałabym się uwijać. Z resztą nie tylko ja ale wszyscy. Niestety znam osobę która jest w podobnej sytuacji jaką opisałam.Mało tego,jest na wypowiedzeniu więc za niedługo zarejestruje się na bezrobociu,została z trzema córkami,mąż wyjechał do pracy za granicę aby polepszyć ich sytuację. Wszystko to normalne,żyjemy w Polsce i każdy wie ,że życie w naszym kraju to walka o przetrwanie.Jednak gdy podwójnie walczę o przetrwanie by mi bank wisi nad głową robię wszystko co mogę. Znam wiele osób w realu i za pośrednictwem internetu którzy łapią każdą okazję.Jednak są ludzie którzy lecą na dno z wielkim hukiem ciągnąc innych dzieci,znajomych,rodzinę i do nich zaliczam właśnie pewną panią.Dlaczego? Ma piękny dom z dużym ogrodem więc gdzie jest ogródek,ogródka brak. Nie mówię o hodowli chociaż uważam ,jednak kury jak najbardziej by się jej przydały chociaż pięć,a ma warunki budynek i teren jest.Zdaję sobie sprawę,że narzucam takie rzeczy ,jednak naprawdę to dużo pomaga. Kiedy ma znajomych którzy chcą jej pomóc w prowadzeniu podupadłej firmy,między innymi koszenie trawy,grabienie to zakasuję rękawy i jadę z nimi na pracę i pomagam chociażby grabieniem.Sama robię z przesadzaniem kwiatów,sama robię porządek tam gdzie narobiłam syfu,kiedy facet z dobrego serca przychodzi porąbać mi drzewo,idę i układam to drzewo,tyle przecież mogę pomóc skoro ktoś fatyguje się mi pomóc mimo,że ma pełno swoich obowiązków i zmartwień.Nie wołam młodego chłopaka po to tylko aby posegregował butelki i pochował do worków i wystawił bo mają jeździć po odpady selektywne.Robię to razem z dziećmi ,nawet z najmłodszym dziesięcioletnim dzieckiem,to nic trudnego.Co najważniejsze,gotuję sama obiady a nie kupuję gotowce a tym bardziej przy przypływie gotówki nie zamawiam pizzy.A teraz co robi osoba będąca w sytuacji kiedy nie wie czy za niedługo będzie miała dach nad głową? Pije kawę na tarasie,urządza spotkania towarzyskie,siedzi u mamy i tylko ma pretensje do obcych ludzi ,że to i to nie zrobione.Mimo,że nam się nie przelewa i aby zaoszczędzić wiele pracy nas to wszystko kosztuje chcieliśmy tej rodzinie pomóc.Naprawdę ,bezinteresownie ,szczerze pomóc.Jednak stwierdziliśmy,że ta rodzinie się nie opłaca,ta rodzina nie potrzebuje wędki ale ryby i do tego już podanej na talerzu.W środę mój M.z Młodszym idą do pracy dla tej rodziny ,fakt zarobią może po 15-20 złotych więc to wcale nie jest takie bezinteresowne do końca. Jednak gdy oni będą pracować ,M.przed pracą,Młodszy wolne bo matury ona będzie piła kawusie ze znajomymi i skasuje 30% wartości usługi czyli 60 złotych.Zastanawiamy się czy nie zaproponować kobiecie jazdy na środową pracę. Zobaczy,pomoże i wreszcie może weźmie się w garść. Jeżeli nie będzie chciała jechać i odmówi,niestety wydaje mi się ,że pora zakończyć współpracę.

07:44, szszyszka
Link Komentarze (1) »
piątek, 01 maja 2015

Się pochwalę zakupami z poniedziałku. Dwie gąski tzn.parka, dwie kaczo-gęsi czyli mulardy.

Kupione zostało także sześć królików,cztery małe i dwa trochę większe,fot futrzaków nie mam by nie zapeszyć. Wreszcie mój M.się zmobilizował do posprzątania jednego kąta w budynku kiedyś gospodarczym a teraz stajni.To co zobaczyliśmy nieźle nas zdenerwowało a zarazem przeraziło.Myszy w murze zrobiły sobie korytarze,może temu tak królice odrzucały mioty. W miejscu gdzie był rozpierdzielnik stanie chlewik i zagroda dla kozy tak na przyszłość a nóż się przyda. Jednak pozostał problem korytarzy i podgryzanego muru,zastanawialiśmy się co z tym fantem zrobić. Na pewno trzeba wytynkować ale pod tynk planowaliśmy założyć siatkę,jednak trafiła się okazja i dostaliśmy trochę płytek a trochę się dokupi gdyż stwierdziliśmy,że ta opcja będzie najlepsza. A póki co Alfons nasz kocurek dzielnie myszy łowi,tylko czasem przecież musi wypocząć.

21:08, szszyszka
Link Komentarze (1) »