RSS
sobota, 30 czerwca 2012

Podobno na tablicach ogłoszeń wisiała informacja,że w dniu dzisiejszym nie będzie wody. Tylko ja o czymś takim nic nie wiedziałam.Tak to już jest jak się nie krąży po tablicach ogłoszeń. Starszy wczoraj wieczorem widział,jak szedł do dziewczyny,tylko,że nic nie powiedział. Myślał,że wiemy,to źle myślał.Tak więc zostałam w domu bez kropli wody,rano trzeba było iść do sklepu.Co najgorsze,nawet do spłukiwania  toalety musiałam kupić.Porażka.Co prawda krążyły beczkowozy ale kolejka straszna. Całe szczęście popołudniu odkręcili wodę.

19:21, szszyszka
Link Komentarze (2) »

Prezes jednak wczoraj zadzwonił z datą wypowiedzenia.Wypowiedzenie mam napisać na połowę sierpnia. Tyle urlopu mi się nazbierało .Zapłaci mi za ten dodatkowy bieżący i za tamten rok.Bez nerwów,bez szarpanki,odejdę bardzo spokojnie.Teraz widzę jak moja przełożona nieumiejętne rozdziela pracę. Nigdy nie chciała dać urlopu jak człowiek prosił,wiecznie nie i nie. Pamiętam jak chciałam dwutygodniowy urlop to już dwa miesiące wcześniej musiałam posunąć się do kłamstwa,że mam zabiegi. Później to dwa miesiące nic tylko się prosiłam i prosiłam,aż w końcu wyprosiłam. I po co to wszystko,żeby później zostać z  taką ilością urlopu? W tej chwili dla mnie dobrze,ale gdyby było mniej tak napiętych sytuacji to może inaczej by się to wszystko potoczyło. Stres o pracę,stanowisko,godziny pracy,urlopy,od sprzątanie za kogoś.To wszystko się na siebie nakłada. Powinno być tak,że człowiek potrzebuje urlopu i go dostaje.Nie mówię ,że zawsze,bo są takie chwile,że naprawdę nie da się iść na urlop. Tylko takie chwile ciągną się cały rok,a to chore. Mimo wszystko uroniłam łezkę ,jakiegoś niezrozumiałego powodu jest mi żal tej pracy.Dwie skrajności przez przełożoną było tragicznie ale dzięki ludziom w biurach cudownie.

06:24, szszyszka
Link Komentarze (4) »
piątek, 29 czerwca 2012

Dzisiaj nareszcie koniec roku szkolnego. Uf,odpocznę. Mimo,że Młodzi to już nastolatki to jednak trzeba mieć oko na wszystko. Wczoraj starszy przyniósł nagrodę książkową za udział w konkursie ,,Krok w przedsiębiorczość''. Dzisiaj Młodszemu sam burmistrz ma wręczyć nagrodę za zajęcie trzeciego miejsca w gminnym konkursie informatycznym.Młodszy stwierdził,że to obciach wyjść na apelu przy całej szkole. Śmiałam się ,że pójdę i porobię zdjęcia.Spanikował strasznie,Młodszego nieźle wystraszyłam.

Dzisiaj też miałam rozmowę z moim już byłym prezesem. Mam tyle urlopu niewykorzystanego,że wypowiedzenie jest nieaktualne i mam napisać nowe z inną datą.Datę mi poda w następnym tygodniu prawdopodobnie będzie to data sierpniowa. Bez problemu zapłaci mi za dodatkowy urlop za tamten rok oraz ten,czyli niepotrzebnie się martwiłam i nakręcałam nerwy. Czyli wszystko pomyślnie się układa.Czyli jeszcze we wrześniu będę miała jakąś symboliczną wypłatę.

09:37, szszyszka
Link Komentarze (3) »
środa, 27 czerwca 2012

W ostatnim czasie udało mi się kupić w antykwariacie prawie wszystkie podręczniki dla dwójki Młodych.Chciałabym zamknąć jak najwięcej spraw przed wyjazdem.Niestety nie wszystko się udaje tak jak bym sobie tego życzyła.W pralce filtr przeczyszczony,myślę,że to było to gdyż pralka cicho chodzi. Niestety z komputerem nie pójdzie tak fajnie. Musimy dać do naprawy. Młodzi się z lekka burzą,bo pech chciał,że znowu na wakacje będzie popsuty.Trudno,a może się uda aby został naprawiony pod naszą nieobecność,jestem pełna nadziei.Jednak podsumowując to wszystko co się koło mnie ostatnio dzieje,to odnoszę wrażenie,że nie wyrabiam na zakrętach. Muszę jeszcze zrobić z wiśniami, pozbyć się kur i kaczek,tak aby po powrocie zakupić młode kokoszki.Jest to niestety niezbędne aby mieć jajka w zimie,a moje kury już dwa lata mają. Z zasady nigdy nie likwiduję do zera,tylko zawsze kupuję i dopiero starsze eliminuję zaczynają jak się  młode zaczynają nosić.Ten rok ze względu na nasz wyjazd jest inny,bo jak będzie okazja to M.będzie pracował po 12 godzin. Jeszcze na jagody do lasu chodzę codziennie chociaż na kilka godzinek.Jeszcze plewić już wypadałoby,dosłownie dnia brakuje.

13:40, szszyszka
Link Komentarze (5) »
sobota, 23 czerwca 2012

Dzisiaj się przełamałam i poszłam z M. na jagody.Trochę żałowałam ,że z M. poszłam bo to co przeżyłam to moje. U nas w lesie jest mnóstwo komarów. Bardzo źle mi się zbierało,nie przez komary ale przez mojego towarzysza. Ile wyzwisk leciało pod adresem tych krwiopijców,ile marudzenia kiedy pójdziemy do domu.Oj przeszłam swoje,oj przeszłam,nic nie odpoczęłam przecież mój M. przebił wszystkie moje dzieci w marudzeniu kiedy były małe. Żałowałam,że wzięłam go do lasu,ale usłyszałam dzisiaj takie informacje,że stwierdziłam,że sama nie pójdę. Podobno po lesie goni goły facet.Głupi jakiś czy co? Żmije jak żmije,ale kleszcze i komary.Co niektórym się w głowie poprzewracało.Mam wielką nadzieję,że osoba która widziała tego wariata zadzwoniła na policję i go złapali lub w najbliższym czasie złapią.

22:13, szszyszka
Link Komentarze (8) »
piątek, 22 czerwca 2012

Sprzątając na kopalni miałam w swoim rewirze parking na którym była restauracja i toalety dla kierowców. Baru nie sprzątałam gdyż to robili właściciele,sprzątałam toalety. Mimo,że to były toalety bardzo lubiłam tam sprzątać. Kierowcy w pewien sposób mnie szanowali,zostawiali zawsze porządek z wdzięczności ,że jest tak czysto. Muszę przyznać ,że od sprzątałam to stanowisko kiedy je objęłam. Wdzięczność właścicieli też odczuwałam bardzo często w formie czekolady czy kawy.Był czas ,że mimo moich i właścicieli baru protestów stanowisko mi zostało odebrane.Przyszedł ktoś inny nie dbający o te pomieszczenia. Były skargi więc wróciłam,od sprzątałam ku zadowoleniu wszystkich.Przeszłam kontrole sanepidu gdzie łazienki uzyskały 5 punktów. Później znowu zaczęto mówić o zmianie mi stanowiska.Organizm nie wytrzymał kolejnej szarpanki,przyszła choroba i zwolnienie lekarskie. Często myślę o osobach i pomieszczeniach gdzie sprzątałam,czy ktoś dba im o czystość,czy ci ludzie są zadowoleni z mojej zastępczyni. Wczoraj myślami chyba przyciągnęłam właścicielkę restauracji ponieważ zadzwoniła z prośbą o pomoc. Jest zrozpaczona ponieważ jest taki brud,że kierowcy sami chcą zawiadomić sanepid. Prosiła o numer do mojej przodowej ponieważ do dziewczyny która sprząta nie dociera o co się ją prosi. Numer jej dałam,dałam także numer prezesa kiedy by to nie skutkowało. Szkoda mi tej kobiety,próbuje utrzymać rodzinę z tej restauracji,nawet to co ugotuje i nie sprzedała odwozi codziennie do ośrodka dla bezdomnych. Przecież nie może być tak,że przez panią sprzątającą zamkną jej lokal. Czuję do tej kobiety taki sentyment,że gdybym nie była na zwolnieniu lekarskim pojechałabym i sama jej go posprzątała. Tak sobie myślę,że do sprzątania też trzeba mieć serce,nie da się odwalić fuszerki.Nie powinno się zatrudniać takich osób,które sprzątać nie chcą lub nie potrafią dobrze. Mogą komuś zrobić krzywdę tak jak w tym wypadku.

07:35, szszyszka
Link Komentarze (6) »
czwartek, 21 czerwca 2012

Dobrałam się dzisiaj do mojego ,,zwierza''do którego wrzucałam moje dwuzłotówki.Skarbonka nie była pełna ale połowa,jednak zwyciężyła ciekawość. Nie myślałam ,że tyle uzbieram,w środku było 350 zł.Co za ulga. Dzisiaj też Młoda sprzedała książki po Młodszym,więc też pieniędzy trochę w padło. Tak jak pisali inni w komentarzach niestety Młoda już nie mogła swoich sprzedać do szkoły średniej. Wielka szkoda,ale jest nadzieja,że może wszystko jakoś się ułoży,nie będzie tak tragicznie. Co do moich dwuzłotówek to będę je zbierać od nowa,z myślą o grudniowych świętach. Ja tych drobnych nie odczuję,a w grudniu jakaś większa pula wpadnie tak jak teraz.

14:33, szszyszka
Link Komentarze (9) »
środa, 20 czerwca 2012

Jak pech to pech inaczej tego nie można nazwać. Muszę wezwać w najbliższym czasie mechanika do pralki, coś bardzo się tłucze przy wirowaniu. Do tego siada komputer,non stop się wyłącza,przez nadmierne nagrzewanie,czyli też czeka go naprawa.Nie mam wyjścia trzeba szukać dodatkowego zarobku.

Jutro Młoda pojedzie sprzedać książki Młodego i swoje.Nie wiem co będzie z jej bo coś mówi,że mają wprowadzić nowsze wydania. Oczywiście znowu,czyli ani nie sprzeda swoich ani nie kupi starszych. Przechodziłam to już z Młodszym w tamtym roku,trzeba było wszystkie kupić nowe. Jak w tym roku trzeba będzie kupić do liceum nowe to załamka.Oni powariowali z książkami.Coś mi się zdaje,że pójdę też na jagody po to aby je sprzedać,trochę grosza wpadnie. Rany jak przychodzi czerwiec to już taki czas ,ze najwięcej pieniędzy wypływa.A to zaprawy,a to szkoła czyli książki,buty i ubrania,nie mówiąc o przyborach. Czyli już zaczynam panikować.Trochę żałuję,że złożyłam wypowiedzenie,ale z drugiej strony nie było szans tam wracać. Mam tylko nadzieję,że za urlop zapłacone będę miała uczciwe i nie będę się musiała ciągać po sądach pracy. Mam też nadzieję na sierpniową pracę przy opiece nad dziećmi. Jeżeli nie wyjdzie z tą opieką trzeba będzie uderzyć do zakładu pracy chronionej. Niby też sprzątanie ale ten plus ,że nie mają żadnej kopalni.Muszę jakoś to wszystko przeanalizować aby jak najłatwiej przejść przez to wszystko.Wierzę jednak ,ze jakoś dam radę a wszystko dzięki Młodym którzy starają się dorobić chociażby na jakieś ubrania. Jak to dobrze,że rozumieją powagę sytuacji a nie są takie rozkapryszone.

17:39, szszyszka
Link Komentarze (10) »
wtorek, 19 czerwca 2012

Jestem zmuszona przełamać strach przed żmijami.Pójdę do lasu tyko jak będzie trochę chłodniej,zresztą teraz i tak nie mam kiedy.Dzisiaj na targu,kobieta sprzedawała jagody,kiedy spytałam o cenę to pożałowałam. Może to dopiero początki ale 15 zł za litr nie jestem w stanie dać. Stwierdziłam,że sama sobie nazbieram.

Pogoda jak na razie dopisuje, więc korzystamy z okazji i od soboty kosimy łąkę.Znaczy się M.kosi,ja tylko rozrzucam.Rano sama,a popołudniu kiedy M.w pracy idę z Młodszym i Starszym,Młoda zajmuje się domem. Dzisiaj nawet udało nam się część siana zwieść z czego bardzo się cieszę. Na noc i jutro rano zapowiadają deszcze,ale mam nadzieję ,że jeszcze ze dwa dni wytrzyma.No może bez,aż takich upałów,miło by było.

19:57, szszyszka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 18 czerwca 2012

Dzisiaj nie było innego wyjścia jak iść do tanich ciuchów kupić sobie coś do ubrania.Udało mi się kupić długie spodnie za 7 zł,krótkie spodenki bawełniane za 5 zł oraz bluzeczkę za 0,70 gr. Tyle na razie musi mi starczyć.Patrząc na wydatki w tym miesiącu to,aż złapałam się za głowę.Fryzjer dla Młodszego i Starszego oraz dla mnie,fotograf dla Młodej(zgubiła legitymację), kupić skarpetki dla M. oraz Młodych,buty Starszemu,szewc.Strach pomyśleć ile na to wszystko pójdzie,niby drobnostki a jednak wyjdzie sporo. Jakby tego było mało trzeba jeszcze dołożyć ok tysiąca do naprawy samochodu. Czyli pójdą pieniądze przeznaczone na książki do szkoły. Jednym słowem nie mam na książki,więc trzeba będzie gdzieś dorobić w lipcu i sierpniu. Nie lubię takich sytuacji kiedy nie mają dzieci książek na wrzesień.Ja się stresuję a oni tym bardziej. Niestety nie mam innego wyjścia,samochód jest nam potrzebny.A gdzie jeszcze jakieś pieniądze na wyjazd do stolicy? Ręce opadają.

15:47, szszyszka
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2