RSS
wtorek, 30 czerwca 2015

Czym się różni zakład pracy chronionej od zwykłego zakładu pracy? Niczym. Pobierają pieniądze na osoby niepełnosprawne z PFERON-u,tak jak każdy zakład. Tysiąc złotych dotacji (zmniejszyli z 1500) za każdą zatrudnioną osobę niepełnosprawną ,za grupę ,,P" dalej obowiązuje ta kwota. Tych pieniędzy my jako zatrudnieni nigdy nie widzimy,dostaje te pieniądze zakład aby stworzyć sprzyjające warunki dla takich osób jak m.innymi ja. Kiedy osoba niepełnosprawna zaczyna korzystać ze swoich praw,jeździ do sanatorium,na rehabilitacje (trzytygodniowe),bierze zwolnienie lekarskie staje się nieopłacalna dla pracodawcy. Niestety tak straciła pracę jedna z koleżanek,była jedyną osobą na nasze ośrodki która brała to co jej się należało.Nie ukrywam,ludzie niepełnosprawni to trudni pracownicy. Mają większe prawa,dłuższy urlop o dziesięć dni,różne nastroje ,siły, możliwości.Dla ludzi niepełnosprawnych każdy dzień jest inny,jednego dnia zrobią wszystko,drugiego potrzebują pomocy. Za to właśnie firmy dostają dotację . Mówi się ,że sprzątaczki to ,te ,które nie mają wykształcenia,nic bardziej mylnego. Znam osoby po studiach,które pracują w tej branży tylko dlatego ,że mają stopień niepełnosprawności i on je ratuje przed bezrobociem lub pracą za 5 złotych na godzinę. Nie tylko osoby niepełnosprawne są wykorzystywani przez pracodawcę .Firmy sprzątające zatrudniające osoby niepełnosprawne zatrudniają też osoby które nie mają orzeczeń. Takie osoby nie mają też wesoło,praca na umowę zlecenie ,bez urlopów,zwolnień lekarskich z zarobkiem 600-800 złotych miesięcznie. Dziewczyny pracujące kilka lat w takich warunkach to wraki,siada kręgosłup,nerki(tu akurat nie wiem czemu,kilka przypadków znam).  

Ostatni dzień września jest dla mnie dniem który będzie decydujący.Nie wiem czy to będzie ostatni dzień mojej pracy,czy w tym dniu zdecyduję ile jeszcze przepracuję. Co będzie o tym decydować,wszystko. Zapłata za sprzątanie pola,do tej pory brak za poprzedni miesiąc,a następny się kończy.Wyrównanie za tydzień pracy ,gdyż z tą kwotą się nie godzę, a także jak będzie sprawa wyglądała z zamykaniem przychodni. Póki co kierownik milczy,nie odbiera telefonów,nie odpisuje na sms-y.Ja mam już to gdzieś to on przyjdzie pierwszy kiedy będzie chciał się dowiedzieć o listę towaru jaki nam potrzeba,czy okna pomyte lub która od i do kiedy ma urlop. Sorry nie mój to obowiązek,za pilnowanie tego nikt mi nie płaci,nie jestem kierowniczką.Skończyło się.

Nie jestem nierobem ,ani osobą użalającą się nad sobą ja po prostu chcę godnie żyć. Za ciężką pracę chcę mieć godziwe wynagrodzenie,lub stanowisko pracy adekwatne do moich sił związanych z chorobą.Być może tym wpisem wywołam burzę,trudno,z załamania weszłam w etap frustracji.

10:18, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 czerwca 2015

Kierownik milczy,nie odpisuje,że dołoży,kiedy też zapłaci za teren zewnętrzny,a ja mam chyba depresje. Nie mogę dojść do siebie,drażnią mnie ludzie,nie tylko obcy. Przeszkadzają mi M. Młodzież wszyscy,najchętniej zamknęłabym się na jakimś odludziu ,zero kontaktu z ludźmi.Wkurza mnie sąsiadka witająca się,koleżanki z pracy, rodzina wszystko co ludzkie dosłownie. Dokupiłam dwie szafki do kuchni i zamiast się cieszyć ,że się udało,to ja mam nerw,że muszę do piątku czekać.Mało tego,sprzedałam kolejne dwa mydła czyli zaczynają się pierwsi stali klienci,a ja mam zlewkę. W pracy otwieram,zamykam gabinet jak nigdy biurko,śmieci i po co reszta,czysto.Drugą już noc zamiast spać czuwam od drugiej nad ranem,analizuję ,przeliczam,co zrobić zwolnić,nie zwolnić. Niestety ciągle w głowie tłucze się myśl,że pracować jeszcze do jesieni muszę a i tak braknie. Tylko,że ja boję się ,że nie dam rady,może się wybiorę do jakiegoś lekarza specjalisty czyt.psychiatry o jakieś leki na wyciszenie emocji,nerwów.Urlopu nie wezmę,po pierwsze nie dostanę po drugie,nie chcę mam uzbierane dopiero dziesięć dni. Wolę mieć za urlop zapłacone po zwolnieniu się,o ile się zwolnię bo wiem ,że pieniędzy ze sprzedaży mydeł,jaj czy innego drobnego inwentarza a koszenie trawy też się skończy z latem. Nie starczy na odłożenie, starczy na życie na tym samym poziomie ,chyba. Tylko co z górą,jeszcze jakimiś meblami,nowymi oknami, wymianą drzwi. Zostanie zbieranie złomu w tym puszek i chyba sponsoring,tylko nie ma widoków ani na żelastwo a tym bardziej na sponsora. Co zrobić z moim zniechęceniem ,rezygnacją,z brakiem nadziei. Pracodawcy mogą sobie mówić co chcą,ja wiem jedno godziwy pieniąc w moim wypadku mobilizuje mnie,napędza,dodaje wigoru. Teraz się uśmiechnęłam bo właśnie uświadomiłam sobie ,że nazwałam najniższą krajową godziwym pieniądzem. Źle ze mną,bardzo źle.

07:17, szszyszka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 22 czerwca 2015

Przyszły pieniądze,patrzę i oczom nie wierzę. Oczy niedowiarki napełniają się łzami,które lecą po policzku. Dostałam wynagrodzenie,oj przepraszam ,dostaliśmy z Młodym.Uspakajam się,ocieram łzy i dzwonię do gościa. Nie odbiera ,normalka,więc piszę smsa ,że chyba się pomylił, za tydzień podwójnego stanowiska oraz sprzątania na około budynku 100 złotych. Odpisuje ,że to tylko za zastępstwo,za sprzątanie na zewnątrz innym razem. Odpisałam ,żeby nie przesadzał,przecież to był cały tydzień więc mało zapłacił. Nie odpisał i znając go nie odpisze. Młodszemu przelałam za trzy dni pracy 60 złotych,wiem,że liczył na więcej ,ja też. Dopłaci to mu dopłacę, nie chcę mu dać ze swojej puli ,ale to dlatego ,żeby przekonał się jak czasami wygląda życie. A ja gdybym nie zdecydowała się na kupno samochodu pewnie już dzisiaj pisałabym wypowiedzenie.Teraz w tej sytuacji jeszcze nie mogę. Upokorzona się czuję strasznie,Młody pewnie też. Nic mi nie wróci,zdrowia,sił ,zapłaty za leki przeciwbólowe.Jestem tanią siłą roboczą.

W sobotę byli odczyszczać,byli tylko,że nie odczyścili.Po prostu na brudne wykładziny i lastriko położyli akryl,kanty brudnawe,czarne od mopowania. Boję się jak w środę zobaczę się z dentystką,oberwie mi się(ktoś musi dostać więc czemu nie sprzątaczka).

20:00, szszyszka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 czerwca 2015

Dzieci obsypują nas prezentami Dzień Matki to prostownica ceramiczna,Dzień Ojca-buty. Widzą ile sobie odmawiamy dla dobra ogółu,z resztą Starszy często kupuje różne ważności do domu. Czasem aż głupio mi od niego jakiekolwiek pieniądze brać na życie ,Młoda żywi się sama,a to dlatego że przeskakuje z diety w dietę.Opłaca sobie szkołę i wyjazdy do niej co dwa tygodnie w weekendy. Z drugiej jednak strony zamiast drogich prezentów wolałabym więcej pomocy w domu i wokół niego,chociaż rozumiem też ,że mogą być wyczerpani pracą.Tylko ,że ja też jestem ,a może to ja wymagam za dużo. Chciałabym wszystko już mieć zrobione ,zakończone a tu guzik.Teren wokół domu nie wyrównany ,bo i tak będzie kopane pod studzienkę kanalizacyjną.Ogrodu brak ale to ja się uparłam,że nie będzie póki co z prostego powodu ,nie mam na niego czasu ,funduszy,chęci. Trzymam się remontu góry i nic innego mnie nie obchodzi,co inni powiedzą,że brzydko,że zaniedbane. Trudno przez dwa lata odkąd tu mieszkamy to i tak dużo żeśmy zrobili,tym bardziej,że wiecznie w jakichś dodatkowych pracach siedzimy.Młodzi niestety też wszystkiego nie zrobią,wędzarnia,wylewka,chlewik,klatki do tego wszystkiego trzeba doświadczenia. Oni jedynie mogą pomagać i się uczyć,tylko zdarza się tak,że zmiany nie pasują więc prace idą powoli.

Dzisiaj jest nie fajny dzień,dzień strat. Kwoka siedząca na jajach padła,nie wiem czemu rano była sztywna,jaja zaziębione.Szkoda kwoki,szkoda jaj. Do tego każda z kaczek straciła po jednej kaczuszce,sprawka kur w kurniku.Za rok chciałabym nowy kurnik i narzędziownie,czy dojdzie do realizacji planu,nie wiem jednak bym chciała. Kaczki by żyły osobno.Jedna strata która mnie cieszy to taka,że rano na progu domu znalazłam martwą mysz przyniesioną przez kotecka.

15:31, szszyszka
Link Komentarze (2) »
sobota, 20 czerwca 2015

Tyle wydałam na zakupy.Kupiłam 30 dkg szynki,30 dkg sera żółtego,pomidorów,ogórków śmietany dwa duże kubki,morele, 4 kg ziemniaków ,kalafior,2 opakowania hamburgerów,30 dkg boczku, 40 dkg wołowego na jutrzejszy rosół (dodam mięsa z kaczki i indyka),majonez,kukurydzę,fasolkę czerwoną,jogurty owocowe,2 duże chleby(które poszły do zamrażalnika),olej,3 laski kiełbasy, 2 budynie,zgrzewkę wody,nawet loda do podziału. Nie jest źle,do środy lub czwartku przeżyjemy. Zrobiłam sałatkę gyros,makaron, a także ciasto na maślance z morelami i zeszłorocznymi jagodami. Dobrze,że w domu jajka,mąka,mleko,masło,maślanka,mięsa,cukier,kawę,herbatę czyli nie jest tak źle. Dług mam jednak dzwonił kierownik,w poniedziałek przelewa pieniądze,we wtorek idę do kogoś sprzątać,czyli kołowrotek nadal pędzi. Bym zapomniała ,na następną sobotę zamówiłam zboże, zamówienie na jajka są więc i pieniądze się znajdą. Lubię jak trybiki się zazębiają i nie ma zatoru.

18:28, szszyszka
Link Komentarze (1) »

Życie na wsi kocham za spowolnione tempo,jestem tu mimo przeciwności losu spokojniejsza. Uwielbiam czas wiosna-lato za takie właśnie widoki,kojące serce.

Tu mamka z podrzuconymi kaczuszkami. Nasza pierwsza kaczucha tu na wsi,dar od nie żyjącego już sąsiada. W tamtym roku świetnie sobie poradziła z wysiadywaniem,ten rok był dla niej nie udany.Jednak adoptowane dzieci nie opuszczają jej na krok. Kiedy któremuś dziecku działa by się krzywda potrafi być agresywna.

Druga kaczucha,sama wysiedziała małe ,,bestyjki". Ta kaczka jest bardziej łagodna w obyciu,jednak też potrafi bronić pociech. Najbardziej cieszę się z faktu,że udało mi się to co chciałam osiągnąć. Będę miała brązowe kaczuchy.

15:45, szszyszka
Link Komentarze (2) »

Ruszyła pieniądze które są przeznaczone na kupno zboża,zostało z wizyty na targu rolnym. Wiadomo,pożyczyłam sama od siebie,oddać trzeba,oprócz zboża jeszcze wiele do zrobienia. Osobne ogrodzenie na maliny,siatka leśna jest,jednak palików brak,do tego jeszcze kupić ziemi.Dobrze,że to wszystko na jesień,więc jeszcze się dozbiera. Zakupy skromne tylko coś do kanapek,w końcu mięso w zamrażalniku . Mieliśmy bić indyczkę,właśnie mieliśmy ale M. jakiś nieprzytomny chodzi,długo śpi a ja później do pracy więc nie bardzo było jak. Dzisiaj M. do pracy idzie,cieszy się jak dziecko,dodatkowa praca tylko indyczka zostanie nam na jutro. Zła o to jestem. Dwie kaczki wodzą małe kaczusie,niech się chowają zdrowo,łącznie jest ich 16. Wiadomo,część dla nas ,część na sprzedaż zawsze to jakiś zysk dla nas. Starszy się wybudził zły,że pojechaliśmy sami bo chciał nam pieniądze wypłacić. Wrócił rano z nocki więc niech śpi ,ja tak całkiem bez pieniądza nie jestem.Tylko złość kierownika ,że się ociąga z płatnością,przecież wiedział ,że Młodszy miał pracować,a wiadomo,młodzież nie lubi czekać na pieniądze w nieskończoność . Nie mógł chociaż powiedzieć ile zapłaci,inaczej bym zaplanowała,Młodemu ze swoich bym dała,a mniej odłożyła. A teraz świecę oczami przed Młodszym dobrze,że chłopak cierpliwie czeka,ale widzę,że też się niecierpliwi bo liczy na sowity pieniądz. Może zostawi na przychodni kopertę z pieniędzmi,skoro dzisiaj maszynowo odczyszczają i kładą akryl. Nadzieja matką głupich.

Co oprócz tego.Pomału coraz częściej nie mogę się doczekać jesieni,coraz częściej myślę o zwolnieniu. Jednak co przyniesie jesień jeszcze nie wiem,jednak wszystko zależy od sytuacji jaka w pracy się ułoży. Teraz żyję latem,przetworami i listą zapasów jakie mam zrobić jakby nic się nie rozwiązało.Na razie trwam,na remont góry jeszcze trochę brakuje a wszystko przez to,że złamałam się ,zachciało mi się kupna samochodu. Na tą chwilę ,pożyteczna głupota,tylko budżet na remont nieźle uszczuplony.Cóż stało się ,zbieramy dalej.

09:21, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 czerwca 2015

Zła,rozżalona, zawiedziona ,tak zamykam tydzień oczekiwania na zapłatę. W portfelu 10 złotych na koncie drugie tyle bo wypłaty za dodatkową pracę jak nie było tak nie ma. Nie potrzebnie poszło tak dużo w oszczędności,myślałam dam radę,Starszy też dołoży do budżetu.Tak ,Starszy dołoży jednak na koniec miesiąca była ta kwota zaplanowana aby dotrwać do mojej wypłaty. Efekt jest jaki jest niby są pieniądze a jednak ich brak. W lodówce pustki pomidor,cebula,jajka i dwa mielone,dobrze,że posiadam coś w zamrażalniku i z kreatywnością też jestem za pan brat.Jednak na kierownika jestem strasznie zła,upomnieć się nie upomnę bo zauważyłam,że im więcej się go ciśnie tym mniej płaci.Szkoda mi tylko Młodszego,liczył na te pieniądze tym bardziej,że pracował ze mną przez trzy dni. Kurcze,my naprawdę nie zarabiamy tak dużo ,żeby czekać na drobne kwoty nie wiadomo ile. Budżet u nas zaplanowany co do grosika,opóźnienia wypłaty owocują właśnie takimi sytuacjami.

20:53, szszyszka
Link Dodaj komentarz »

Najgorszy okres przede mną.Może nie tak najgorszy jak najbardziej pracowity.Kaczce która zaziębiła jaja,podrzuciłam kupne kaczuszki,świetnie je przyjęła.Druga kaczka właśnie się kluje,na teraz jest pięć kaczuszek. Dwie kwoki siedzą na jajach,kurczaczki mają się kluć za około dziesięć dni.Królica ma też się kocić na koniec czerwca lub początkiem lipca. Czyli będzie bieganina z dopilnowaniem co komu do jedzenia,czy wszyscy mają,nic nie brakuje. Do tego słoiki,przetwory,zapasy ech niby to wszystko kocham,jednak kiedy dochodzi jeszcze praca to człowiek ledwo wyrabia na zakręcie mimo pomocy Młodych i M. Straszny żal ,że nie mogę się zająć tylko tym.

W pracy afera z praniem naszych ubrań. Nie wolno nam brać do domu i prać,trzeba wyprać w odkażających środkach.Ech we wrześniu stuknie trzy lata jak pracuję gdzie pracuję i w życiu nikt nam nie brał do prania ubrań. Jak dostałam buty i ubranie na początku,tak więcej nie dostałam,bluzeczka leciutko poplamiona chlorem,spodnie u dołu nogawki przetarte i potargane,buty od dwóch lat mają pękniętą podeszwę. Co zrobić kiedy doprosić się o nic nie idzie. A tak swoją drogą kiedyś zakłady pracy jeżeli nie prały ubrań roboczych a prał je pracownik płaciły za to. Czy teraz też płacą i w jakiej kwocie nie mam pojęcia ,gdyż odkąd pracuję paska wypłaty żadna na oczy nie widziała,a szkoda.

06:16, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 czerwca 2015

Młodszy złożył CV z podaniem gdyż jeszcze uczeń,do zakładu pracy M.  Czeka z niecierpliwością czy mu się uda czy nie. Nie ukrywamy,że M. próbował popchnąć te jego papiery,czy mu się uda zobaczymy.

A ja w pracy dostałam pochwałę od dentystki,bo doczyściłam podobno podłogę. Czym się pytam. Myłam jak zawsze,no z jedną różnicą,do wody wlałam trochę kiepskiego płynu do toalet. Ja różnicy nie widzę,ale może włączyła się u mnie rutyna,sama nie wiem.Wreszcie muszę się wziąć za mycie lamperii,bo czerwiec się kończy a ja nawet nie zaczęłam. Co do wymiany mopów,niestety doszłyśmy do wniosku,że musimy trochę po oszukiwać,firma zero zainteresowania,więc wpisałyśmy w zeszyt wymianę na czyste. Mopy z poprzedniego dnia pochowane,przyjdziemy do pracy i po kryjomu wypierzemy.Błędne koło,chory system inaczej tego nie da się nazwać.

07:28, szszyszka
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2