RSS
wtorek, 28 czerwca 2016

Kolejna wyprowadzka,tym razem Młodszego. Czy jestem gotowa na fakt,że kolejne dziecko mnie opuszcza,chyba nie. Jednak Młody się uparł ,uważa,że jest na to gotowy,więc niech spróbuje. Wczoraj oglądnął kawalerkę i podpisał umowę,desperat jakiś czy co. Oglądnęłam ,mieszkanko ładne ale fakt ,że kolejny dzieć mnie opuszcza,jakoś smutno mi się zrobiło.Mogło być gorzej ,mógł gdzieś wyjechać w świat,a tak to jest blisko i tam gdzie Młoda.Dzisiaj Młodzi idą na zakupy pierwszej potrzeby,co mogę to dałam,co uzbierałam na ich odejście z domu. Nie ma tego dużo jednak dostał jeszcze gotówkę na najpotrzebniejsze rzeczy więc co brakuje to dokupią. Młoda dostała to i jemu trzeba dać,wiem ile start kosztuje i chociaż tyle mogę pomóc.Poszłabym z nimi na te zakupy ale niestety popołudniu jestem w pracy,ale Młoda już wie co trzeba kupić i jak to wygląda więc jestem o te zakupy spokojna. 

Smutno mi i ciężko,ale trudno taka jest kolej rzeczy.

07:55, szszyszka
Link Komentarze (2) »
sobota, 25 czerwca 2016

Koniec z oknami ,umyłam wczoraj dwa ostatnie. Wczoraj zaczęły się jagody,oczywiście w lesie nie mogło mnie zabraknąć. Pierwsi klienci dzwonili z zamówieniem.

Co do zabiegu to na tą chwilę duży znak zapytania,kto wie czy nie trzeba go będzie przesunąć. Nie nie chodzi o prośbę kierownika,chodzi o M. Prawdopodobne odkleiła mu się śluzówka odbytu,to na razie tylko podejrzenie. Terminy do chirurga na sierpień,więc we wtorek idzie prywatnie do chirurga proktologa. Mam nadzieję,że póki co będzie próbował lekarz coś lekami zdziałać a nie od razu zabieg.Jeżeli będzie źle i zabieg miałby być natychmiast....no cóż ,nas dwóch nie może być o jednym czasie naprawianych. Mimo Młodych w domu,oni pracują po dziesięć godzin łącznie z sobotami,więc nie są wstanie wszystkiego zrobić.

06:58, szszyszka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 czerwca 2016

Rany,jak mnie te łapska bolą,śpię coraz mniej,jak to dobrze ,że jeszcze tylko dwa tygodnie do zabiegu. 

W pracy zostało mi do umycia 17 okien i zawieszenie 5 firan-na wymioty mnie na samą myśl zbiera. Młoda zaliczyła co miała zaliczyć w tej parszywej szkole więc może wkroczyć do mycia okien w piwnicy.Ma tylko 26 małych okienek,jednak bardzo brudnych,w poniedziałek zaczyna. Wtorek jest dniem wyjazdowym ,czeka nas wizyta kontrolna pooperacyjna Młodej z przed ośmiu lat.Rany jak to zleciało.

A ja znalazłam sobie ,,nowego bzika'' i uczę się robić kozie sery podpuszczkowe,na razie kiepski efekt bo wyszedł gorzkawy jednak wiem gdzie zrobiłam błąd.  W wolnym czasie pochłaniam wiedzę ,kupuję formy,podpuszczki,sole niejodowane. Właśnie ocieka nowy serek,robiony metodą ,,na spokojnie ,bez pośpiechu'', kiedyś pokaże zdjęcia moich początków. Dzisiaj w planach serek zalany oliwą z oliwek z dodatkiem suszonych pomidorów. Chodzi mi jeszcze po głowie z wieczornego mleka zrobić masę krówkową,czy krówki .A może by te cukierki nazwać kózki?Podobno i ser w oliwie i masę krówkową można włożyć do słoika i schować na zimę. Czyli czemu nie ,spróbować zawsze można. 

I popisane,palce cierpną ,ręce po łokieć bolą,ech,muszę wytrzymać.Pozdrawiam wszystkich gorąco.

16:34, szszyszka
Link Komentarze (3) »
sobota, 18 czerwca 2016

Program 500+ działa wyśmienicie. Gminy szukają pieniędzy i tym oto sposobem od następnego roku będziemy mieli obliczony nowy podatek od nieruchomości. Czy wychodek to nieruchomość? Wygląda na to ,że w naszej gminie tak:) 

20:40, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 czerwca 2016

Tak na chwileczkę,tak na momencik. Moja firma to już zupełne dno,wypadałoby się ewakuować,uciekać gdzie pieprz rośnie. Dziś kierownik zadzwonił z prośbą czy mogłabym termin zabiegu przełożyć. Gdy odpowiedziałam ,że nie ,usłyszałam,że sezon urlopowy i my dziewczyny mamy sobie znaleźć kogoś na zastępstwa. To po jaką chorobę trzy miesiące wcześniej go zawiadamiałam ,że mam zabieg,a po taką aby kogoś poszukał właśnie na zastępstwa. Oczywiście było pytanie jak długo będę chorowała . Totalne dno,więc mówię tu szczerze i otwarcie,będę chorowała tyle ile będzie trzeba. Co ja widzę w tej pracy ?Chyba tylko to,że bardzo mi godziny pracy odpowiadają zważywszy na fakt ,że mam zwierza o wdzięcznym imieniu Zuza ,którego trza o jednej porze doić. Nie ma to jak zrzucić odpowiedzialność na kozę:)),no cóż na kogoś trzeba w końcu sama siebie oskarżać o głupotę i ciągnięcie tego bajzlu nie będę.  Tak wszystkiemu winna moja biedna Zuza;)

19:25, szszyszka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 02 czerwca 2016

Dobrze,że nie da się doby wydłużyć bo i tak pewnie by mi jej brakło.

-opieka nad małymi kurczaczkami,królikami,a kolejna kwoka na dniach będzie kwoczą mamą,dwie następne trzeba nasadzić.

-dojenie Zuzki trzy razy dziennie,nieźle wystrzeliła muszę przyznać z pół litra mleka dziennie w tamtym roku teraz jest 3-3,5,dojona trzy razy dziennie. Nieźle to duży sukces dla mnie. Do tego odcycanie Harpii czyt. Małej,która drze się jeszcze i każe się miziać tulić ,ech stworzyłam potwora.

-jak zwykle w pracy 140 okien +26 piwnicznych do umycia,póki co jest nieźle kpiłam sobie szmatkę dałam 70 zł ale warta każdej złotówki. Dziennie myję ok 10 okien bez wysiłku tzn wysiłek jest lecz nie trzeba się namachać ręką bo wyciera się tylko na mokro. Miód ,malina:).

-teściowa chodząca o balkoniku na naszej głowie,mam nerw o to razem z M. przepisała mieszkanie za opiekę córce mieszkającej na drugim końcu polski. Nie chodzi tu o mieszkanie tylko o nasz czas. Absorbująca jest straszne dzwoni kilka razy dziennie żeby przyjechać bo czegoś potrzebuje,przez co męska praca stoi w miejscu i ani myśli drgnąć. Tej góry to ja się w życiu nie doczekam,a zależy mi na niej.

-moja mama ,której trzeba co jakiś czas pomóc m.in skosić działkę ,niby nic ale trzeba jechać 60 km w jedną stronę by to zrobić. Brat mieszka bliżej lecz ma to gdzieś. Czasem trzeba pomóc mamie finansowo a co za tym idzie to łapane dodatkowych sprzątań po ludziach.

-córka ,która ciągle mówi,,mamuś przyjedz'' na kawkę. Niby nic i jest mi strasznie miło tylko,że ja naprawdę nie mam czasu na tę kawkę więc wpadam na 10-15 min przed lub po pracy na przytulanki,rozmowy czy po prostu zjedzenie czekolady na energię do dalszego działania. Najbardziej boję się tego ,że będzie miała kiedyś żal ,że nie miałam dla niej czasu.

-pierwsze sianokosy za nami uf, teraz zaczynają się owoce czyli dodatkowy brak czasu.

-dochodzą jeszcze obiady które muszę porobić pozamrażać przed zabiegiem. Niestety Młodzi pracują fizycznie M.także więc będą przychodzić głodni pozbawieni sił od wysiłku,więc trzeba trochę sobie ułatwić.

-plewienie,tu mam problem jestem zarośnięta na ogrodzie ,w końcu trzeba zacząć plewić ,może w sobotę się uda do południa,popołudniu niestety trza do mamy,kosić grabić i trochę z nią posiedzieć. Chyba ,że Starszy będzie miał wolne to pojedzie z M.kosić,Młodszy akurat w czerwcu wszystkie soboty pracuje.

Nie mogę się doczekać 4 lipca,wtedy mam zabieg na cieśń i albo odpocznę,nadrobię zaległości,poczytam,pooglądam filmy..... albo zwariuję z braku możliwości pracy.E ,nie to mi nie grozi,zawsze coś sobie znajdę. Chociaż naprawdę chciałabym wreszcie siąść i poczytać ze zrozumieniem.

To by było tyle,z przykrością stwierdzam ,że i tak za długo mi to pisanie zajęło. Czy jest sens prowadzić dalej bloga? Z drugiej strony żal go zostawić.

 

07:40, szszyszka
Link Komentarze (7) »