RSS
wtorek, 30 lipca 2013

 Efekt pracy całymi dniami jest taki ,że ja i mój M. mamy zwolnienie lekarskie. Ja z poparzoną dłonią już wracam do pracy a małżonek jak dobrze pójdzie wraca po 15 sierpnia po kolejnej wizycie u neurologa i po wynikach tomografii komputerowej. Wszystko szybko i z pośpiechem skończyło się na tym,że wystrzelił mi słoik kiedy wyciągałam z pasteryzacji. M.siadł kręgosłup podobno jakieś zapalenie nerwu. Cały dom na barkach Młodzieży,ale dają radę jestem z nich dumna. W następny wekend czeka nas wcześniejsza przeprowadzka i zaczną się remonty.Jeszcze dobrze nie zaczęliśmy a już mamy dość.  Po ostatnich wydarzeniach nabrałam dystansu do pracy od dzwona do dzwona, że wszystko musi być na tip top. Nie nie musi. Bałagan w domu,mniej przetworów zrobionych czy inne sprawy nie załatwione, trudno. Zaczynam myśleć o sobie i rodzinie, z powrotem wracam do relaksu na fotelu z filiżanką kawy,czytając interesujące blogi,książki czy artykuły . Muszę znaleźć czas na uśmiech,przytulenie czy żarty gdzieś w tym młynie się zagubiłam.Jednak najważniejsze ,że się odnalazłam, pomału też się da iść do przodu. 

12:50, szszyszka
Link Komentarze (4) »