RSS
niedziela, 31 lipca 2016

Ostatnie dni były naprawdę super.Miałam gości,wnuki i siostrzeńce bardzo sympatycznej sąsiadki(tak tej niedawno poznanej). Goście byli z Australii i Szkocji,robiliśmy od podstaw ser na podpuszczce,karmiliśmy i głaskaliśmy króliki,oglądaliśmy kury. Wczoraj zawieźliśmy moich siostrzeńców do ich domu i stęsknionej mamy. Niestety co dobre szybko się kończy.Niestety zwolnienie się skończyło,ręka wygojona jak to powiedział lekarz więc czas wracać jutro do pracy. Rany ,jak ja nie chcę,znowu zostawiam coś co kocham na rzecz pieniędzy.

14:20, szszyszka
Link Komentarze (2) »
środa, 27 lipca 2016

Można powiedzieć ,że żyje wakacyjnym klimatem. Szwy ściągnięte,ręka jeszcze boli ,jednak jestem w stanie dużo zrobić,najgorzej przeforsować czego staram się unikać. Jutro wizyta kontrolna i najbardziej boleję nad tym,że pewnie trzeba będzie wracać do pracy. Tylko czy ta świeża rana ledwo wygojona wytrzyma w rękawiczkach gumowych?O rany jak mi się nie chce.Muszę? Czy naprawdę nie ma innej możliwości?Od dwóch tygodni mam gości w osobach siostrzeńców.Najpierw było ich trzech po tygodniu zostało dwóch i tak naprawdę ich pobyt sprawia mi tyle radości.Ech...moje już dorosłe i nie było komu dogadzać kulinarnie a teraz jak mówi M.dom odżył i mi się oczy cudownie szklą.Miło jest ,że mam dla kogo krzątać się po kuchni. Jeździmy nad wodę,do stadniny koni,byliśmy w parku linowym,na fajnych placach zabaw. Orliki,jazdy na rowerze i rolkach toż,to już codzienność. Jednak prawda jest taka,że chłopcy powinni być już dawno w domu u swojej mamy,w końcu 1 sierpnia jadą na kolonię. Denerwują się,czy dojadą bo...no właśnie ,mieszkamy na odcinku najbardziej zakorkowanym,z utrudnioną komunikacją ,z objazdami i drogami nieprzejezdnymi. Jeżeli ja dojadę do Krakowa ,jakoś pociągiem to niestety siostra nie jest w stanie. Chłopaki się denerwują a my przy okazji. Wygląda na to,że w niedziele trzeba będzie ich zawieźć. 

08:55, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lipca 2016

Mówiłam,prosiłam a wręcz błagałam,żeby się Młodszy nie wyprowadzał. Zobaczyłam go dopiero po półtorej tygodnia w niedziele. Sama skóra i kości ,nic nie je,bo nie ma siły sobie przygotować jedzenia,a pracuje po 10-12 godzin fizycznie w dzień w dzień. Powód,brak mebli które uparcie chce kupić za swoje,uparty Młody aż do bólu. Dziewczyna próbuje o niego dbać ale dla niej to też trudne ,gdyż nie nawet jej trudno mu wytłumaczyć ,że zapracuje się na śmierć. Więc założyłyśmy babski pakt aby Młodszemu pomóc. Dzisiaj jak go będziemy odwozić wyrobię sobie klucze,łatwiej mi będzie o niego zadbać niż kiedy muszę czekać aż już będzie w domu. Chciałam uszanować jego prywatność,jednak tak się nie da żyć jak on to robi.Razem z Dziewczyną będziemy pitrasiły w jego mini kuchni dania które bardzo szybko będzie mógł sobie podgrzać,oczywiście jeżeli będzie miał na to siłę. Dziewczyna też będzie częściej u niego przebywać jak sobie kupi wreszcie łóżko na które ma pieniądze ale nie ma czasu i sił aby iść do sklepu kupić,kółko się zamyka. Dzisiaj dostanie kopertę na te meble,czy tego chce czy nie.

09:25, szszyszka
Link Komentarze (3) »
piątek, 08 lipca 2016

Już nie jest wcale nudno,jest uroczo. Młoda która do mamci przyjechała na kawkę wczoraj,porozmawiałyśmy,powspominałyśmy,zdjęcia pooglądałyśmy. Mamcia jako mała dziewczynka,niewyobrażalne.Młoda zachwycała się słodką małą mamusią i babcią też niczego sobie,jak się wyraziła.

Później posadziłyśmy do doniczek na parapet lawendę ,zjadłyśmy ciasteczka i pojechała sobie do siebie. Z M.robimy soki ,kisimy ogórasy,chodzimy z kozami na spacerki,gotujemy ze Starszym obiady,no jak za starych dobrych czasów. Co prawda w domu bałagan bo ja jak nikogo nie ma najpierw narobię burdla ,a później próbuję pochować,posprzątać ,pozamiatać ale jeszcze kiepsko mi to idzie,chociaż ręka coraz bardziej sprawniejsza. Tylko sprawność palców nic nie pomoże skoro nosić w ręce mi nie wolno,gdyż szwy mogą się zerwać.Jednak daję radę,w zwolnionym tempie co prawda ale dzięki temu mam wyćwiczoną cierpliwość. Czasem niedomaganie kobiety się przydaje,aby wykrzesać z faceta co najlepsze :).

16:42, szszyszka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 05 lipca 2016

Nudzę się jak mops. Zebrałam maliny które zamroziłam,soki będą później robione,jak będę miała ku temu predyspozycje i więcej malin. Spryskałam znowu ziemniaki na stonkę,bo te bestie znowu się pojawiły w takiej ilości ,że głowa mała. Już mam w niektórych miejscach same badyle naci. Po plewiłam trochę na ogródku i co i nic,siedzę,o rany ściągnijcie mi już te szwy,takie beztroskie życie to chyba nie dla mnie.Kurcze ,co tu robić,siedzieć  czytać a może drzemać ,no nudy po prostu,tym bardziej ,że Młodych nie ma:(,M.niby ma urlop jednak pojechał na dodatkowe roboty. Na zmianie opatrunku dowiedziałam się,że ręka będzie długo opuchnięta,mam mimo to ruszać palcami dzięki temu m.innymi opuchlizna szybciej zejdzie. Muszę coś wymyślić inaczej mnie nuda zabije.

17:55, szszyszka
Link Komentarze (1) »

Już po wszystkim,ręka boli ale wszystko w porządku,dzisiaj jadę na zmianę opatrunku. Póki co to w miarę funkcjonuję tylko w zwolnionym tempie. Zwolnienie mam do 29 lipca,więc delektuję się tym ile mogę. Dziękuję wszystkim za pozytywne myśli,pozdrawiam.

07:01, szszyszka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 lipca 2016

Jutro o 15.40 mam zabieg,czy czuję się odrobiona z pracami,absolutnie nie. Wczoraj popadało wieczorem,a to był czas zaplanowany na plewienie ogródka. Jeszcze dzisiaj i jutro podciągnę do oporu różne prace,więc może uda mi się zakończyć wszystko na tip,top,eee wątpię.

Najciekawsze jest to ,że bezczelny kierownik w tamtym tygodniu przyjechał odczyszczać i pytał czy idę na urlop czy zwolnienie lekarskie. Co za facet,co za firma:( wyorać ,przeżuć i wyrzucić jak śmiecia.

Co będę robiła na wolnym,ano cóż pracowała...pokazując paluszkiem.Myślę o przemeblowaniu,malowaniu salonu, dekorowaniu .Przyjemności też będą.Wyjścia z kozami na łąki pełne kwiatów,o raju jak te łąki pachną kwieciem. Poznawaniem ludzi,ostatnio poznałam przesympatyczną sąsiadkę.Tak dopiero teraz ,po trzech latach poznałam sąsiadkę,nigdy nie było czasu,okazji a teraz proszę już myślimy o jakiejś kawce. A na domiar tego tak się jakoś dziwnie złożyło,że od dzisiaj mój M.ma urlop czyli mam pomocnika w razie czego.

08:06, szszyszka
Link Komentarze (3) »

Trochę zdjęć porobiłam,z nudów będąc z kozami na wypasie.Zdjęcia nie rewelacyjne ponieważ komórką robione. Jednak zdjęć kwiatów potrzebowałam,mam pomysł i spróbuję go zrealizować. Wywołam,oprawę w ramki i powieszę według koloru ścian w pomieszczeniach. Zdjęć jest więcej,jednak ba bloga wystarczy.

A tu już kozule na wypasie,ze względu na upały więcej siedzimy w lesie podjadając liście drzew. 

Nie ,nie katuję kóz,wracamy do domu,są zapięte w łańcuch dla ich i kierowców bezpieczeństwa.To jest boczna uliczka więc samochodów mało ,jednak musimy skręcić i przejść jakieś 20 metrów przy ulicy gdzie jeździ więcej samochodów,a na dokładkę jeżdżą czasem bardzo szybko.

Ostatnio na moją prośbę M.popołudniu gdy byłam w pracy poszedł z kozami na łąki.Trawa przy domu skoszona a kozy muszą coś jeść. Do południa poszedł ze mną ,pokazałam mu co i jak czyli gdzie chodzę,gdzie je odpinam z łańcucha. Efekt był taki,że do końca lasu doszedł z nimi i odpiął. Jak tylko to zrobił,kozy ani myślały brać się za jedzenie,tylko odwróciły się na racicach i pędem do domu. Mąż je goni,one tym bardziej zwiewają,sąsiedzi się śmieją a na koniec obietnica,że więcej się na to nie pisze. Ech,kozie humory,a gdy chodzę sama lub z M.słuchają się bez zarzutu.

07:47, szszyszka
Link Komentarze (3) »