RSS
czwartek, 30 sierpnia 2012

Mam nową pracę.Jutro jadę robić badania.Praca super lekka w porównaniu z poprzednią. Luźnie godziny pracy ale za to raz w miesiącu dwugodzinne dyżury w sobotę i w niedziele. Da się przeżyć.Szkoda tylko,że z powrotami jest tak tragicznie.Ostatni autobus o 20.00 a ok 19.00 niektóre gabinety dopiero zostają opuszczone. Czyli ostatnia godzina to będzie ,,dziki pęd''.Najważniejsze,żebym sobie jak najrozważniej pracę ułożyła. Od poniedziałku zostaję sama na stanowisku,to będzie stres.

Inna sprawa telefon od mojego byłego już szefa.Wczoraj zadzwonił,że pomylił mi dni urlopu i moje wypowiedzenie będzie od 24 sierpnia i za to wypisze porozumienie stron. Ciekawe czy specjalnie tak późno mnie zawiadomił. Myśle,że gdybym się nie zgodziła,jak nic by mi wpisał porzucenie pracy. Teraz czekam na świadectwo pracy i mam już za sobą tamten zakład. Ciekawi mnie tylko jaka niespodzianka czeka mnie na świadectwie.  

11:00, szszyszka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Dzisiaj zadzwonił telefon o pracę. Zaczynam trzydniową próbę sprzątanie ośrodka zdrowia,oczywiście będzie zaplacone. Mam wielką nadzieje,że mi się uda.Trochę się stresuję.

09:56, szszyszka
Link Komentarze (5) »
piątek, 24 sierpnia 2012

W nocy teściowa pojechała do swojej córki. Nie mam pojęcia ile jej nie będzie miesiąc,dwa a może do wiosny. W pierwotnym planie jest do maja przyszłego roku ale z moją teściową różnie bywa. Spakuje się i przyjedzie. Nie żebym coś miala do niej ale ostatnio dała nam trochę w kość. Odpoczniemy,nabierzemy dystansu do jej choroby. U córki będzie miała dobrze. Duży dom,zawsze ktoś tam się kręci a to wnuki lub prawnuki. Ona tam odżywa. Może to co piszę nie dobrze o nas świadczy ale niestety tam ma lepiej. Może temu ,że jest non stop z ludzmi, albo,że praktycznie każdą zachciankę jej spełniają,cóż mają do tego predyspozycje. A u nas? M.pracuje całymi dniami,Młodzi zaczynają swoje własne życie więc i zbyt często do babci nie zaglądali. Na ogół zawsze któryś z nich na chwilę zaszedł z wizytą,pomógł. Niestety już nie przesiadywali całymi dniami jak kiedyś. Hm,ja niestety tam u niej nie bywałam.Trochę żal,ale skoro na kobietę  działam jak płachta na byka to lepiej mi było pomagać z ukrycia. A to wysłać dziecko aby posprzatało,czy zrobić jej zakupy i podać przez kogoś. Tak było,jest i będzie.Dobrze,że chociaż pożegnała się z nami,przynajmniej nie martwimy się ,że coś jej się stało. 

08:20, szszyszka
Link Komentarze (3) »
czwartek, 23 sierpnia 2012

Kobieta sprząta w kościele,oczywiście ma za to płacone. Do jej obowiązków należy układanie bukietów(samouk,od podstaw) pod ołtarz,czasami jej się trafi ozdabianie kościola na ślub,też płacony jakiś grosik.Wszystko niby w porządku ,ale nie jest. Kobieta  uważa,że nikt nie ułoży kwiatów jak ona. Ksiądz chce zatrudnić inną panią by odciążyć,kościoł duży więc widzi ,że jest co robić. Ale wiecznie słyszy nie i nie. A co robi kobieta ?Straszne rzeczy,jeżeli chodzi o bukiety.Zbiera wiązanki ze cmentarza zaraz po pogrzebach i zanosi do kościoła pod ołtarz. Mało tego.Zawsze pod każdym kościołem a to krzyż ,czy jakaś figura,gdzie ludzie  czasem przynoszą kwiaty w ofierze. Z tamtąd też potrafi wziąść. Ostatnio przesadziła. Był ślub i państwo młodzi zostawili przy jednym z bocznych ołtarzów bukiet.Ofiarowali za swoje szczęście,bo jak to inaczej nazwać. A ona stwierdziła,że nie pasują do jej zrobionych bukietów i wzięła do domu. 

Ksiądz wie jak zdobywa kwiaty,prosi by tak nie robiła,że wystarczy jeden bukiet. Do niej to jednak nie dociera. Ona potrafi zrobić z jedenaście bukietów tak by było pod każdy obraz. Nie wiem czy ksiądz daje na kwiaty czy nie,ale nawet jakby dawał to ona potrafiłaby i tak bardzo szybko stracić tą pulę. Nie ważne,że mąż i dzieci się wstydzą.Nie ważne też,że ludzie się domyślają bo np.widzą swój bukiet w kościele a dali gdzie indziej. Ona wie najlepiej,że dużo kwiatów musi być i już.To,że ktoś dał gdzie indziej to przecież nie problem ponieważ to ten sam Bóg.

Rodzina podejrzewa chorobę psychiczną u tej pani,ale nic nie mogą poradzić na to. Do lekarza nie pójdzie bo poruszą i dopiero wyjdą z niej choroby. A jak pójdzie i dostanie leki to i tak nie bierze bo truć się nie będzie.Woli zioła i różne klasztorne mikstury.Acha jeszcze wodę święconą pije codziennie rano,dla zdrowia.Tak jest ze wszystkim,ale przykład który podałam chyba najbardziej mnie zgorszył.

 

 

 

09:15, szszyszka
Link Komentarze (7) »
środa, 22 sierpnia 2012

Ha,dzisiaj to zaszalałam,zadzwoniłam do pewnej firmy do której już zlożyłam papiery o pracę. Firma ta sama ale oddział inny.Pomyślałam ,że nie zaszkodzi. Rozmawiałam z bardzo uprzejmą panią i uzyskałam bardzo dużo. Otóż dobrze się składa,że jestem na wypowiedzeniu aż do końca miesiąca(słowa miłej pani),gdyż ona z panią prezes postara się tak wszystko ułożyć aby mnie zatrudnić. Wszystko to stwierdziła gdy opowiedziałam jej co w poprzedniej pracy robiłam. Była w szoku.Później gdy ona mi coś powiedziala to ja doznałam szoku. Okazało się,że z moją niepełnosprawnością nie wolno mi myć okien ich lekarz orzecznik nie wyrazi na to zgody. Ale jaja! No bo jak to inaczej nazwać. Już mam zapowiedziane,że będę u nich tylko sprzątać. Sama nie mogę w to uwierzyć,no bo jak w jednej firmie okien prawie setka do mycia a w drugiej całkowity zakaz. Mało tego do mojego miasteczka dojazd jest bardzo utrudniony,więc pójdę do tego samego obiektu co inna pani z mojej miejscowości,aby nam było łatwiej dojeżdżać.Dodatkowo gdybym dostała propozycję pracy z ich innego odziału to mam dać znać tej pani jaką decyzję podjęłam. To nie może być prawda,że aż tak by mi się poszczęściło.Zobaczymy na koniec miesiąca. 

16:20, szszyszka
Link Komentarze (4) »

Starszemu praca się sypie.Już trzeci dzień zakład zamknięty. Nie wie czemu. Siedzi w domu i łazi jak cień. Nie wszystko idzie po jego myśli. Chciał sobie coś ,wypasionego kupić'' po wypłacie a tu figa,już liczy że mu braknie. Niestety,jeszcze nie wie,jak bardzo często w swoim życiu natknie się na takie nieplanowane,,niespodzianki ''.

Ja dalej stoję w miejscu jeżeli chodzi o pracę.Robię się coraz bardziej zdesperowana. Chyba muszę bardziej się postarać tylko nie mam pojęcia jak.Na bezrobocie nie mogę się jeszcze zapisać gdyż oficjalnie do końca miesiąca pracuję. Czyli wrzesień będzie jeszcze ok gdyż będzie za urlopa później sama nie wiem.

07:39, szszyszka
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 sierpnia 2012

Dzisiaj przyszedł rachunek za prąd. Jest nadpłata co mnie bardzo cieszy. Różnica jaka zostaje poszła na konto oszczędnościowe,na które wpłacamy wszystkie różnice w nadpłaconych rachunkach. Niech będzie w razie gdyby M.stracił pracę, taka asekuracja. Wszystko pięknie więc skoro rachunek jest niższy o 55% to czemu energetyka podniosła nam rachunek o 16% w kolejnych miesiącach.Więc wyszło tak,że zamiast mniejsze rachunki to mamy większe na kolejne pół roku. Coś mi się zdaje,że energetyka nieźle naciąga swoich odbiorców. W takim razie trzeba będzie spisywać licznik co miesiąc.

16:01, szszyszka
Link Komentarze (6) »
czwartek, 16 sierpnia 2012

Dzisiaj kupiłam czternaście dwunasto-tygodniowych kokoszek. Niestety na tyle tylko mi starczyło. Zapłaciłam za nie 250 złotych. Jest coraz drożej.Chciałam kupić jeszcze ze cztery ale niestety finanse nie puściły. Tyle miałam uskładane za jajka i tyle musi starczyć,niestety. Pierwsze jajka powinnam mieć już pod koniec września,jak mówił sprzedawca. Powinnam,tylko nie będę miała,już to wiem,bo warunek jest taki,że powinnam karmić paszą a ja nie zamierzam. Nie nawidzę jajek od kur karmionych paszą. Odkąd wybiłam kury nie zjadłam jajka,nie przełknę. Może to kwestia przyzwyczajenia i z czasem byłoby lepiej,ale nie zamierzam sprawdzać. Co swoje to swoje,przynajmniej wiem co jem.  

19:29, szszyszka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 14 sierpnia 2012

Dzisiaj jestem dziwnie poddenerwowana.Na wszystkich warczę,wszystko mnie wkurza.Jakby tego było mało wszystko mi z rąk leci.Brakuje mi ruchu,całe dnie spędzam w kuchni. A to cukinie nadal rosną jakby nie miały dość.To znowu ogórki ,maliny,pieczarki i pomidory trzeba przetworzyć. Niby fajnie,jest na bieżąco do jedzenia a nawet coś na zimę zostanie,ale ja naprawdę mam już dość.Ile można siedzieć w jednym pomieszczeniu. Szału można dostać. Jutro święto,a mój M. obowiązkowo musi iść do pracy. Jakby mało było ,że pracuje już kolejny tydzień po dwanaście godzin. Najwyższa pora aby coś z ruszyło w sprawie mojej pracy. A tu jak na złość cisza.Wybieram się do mamy i wybrać się nie możemy.Przekładamy wyjazd z tygodnia na tydzień, czasu brak. Może w niedzielę się uda. Oby gdyż potrzebuję się wyrwać do ludzi.

16:44, szszyszka
Link Komentarze (4) »
niedziela, 12 sierpnia 2012

Wczoraj złożyłam kolejne CV do hurtowni przemysłowej. Na koniec miesiąca mają dać znać. Szczerze powiedziawszy nie za bardzo mnie taka praca by kręciła ale spróbować postanowiłam. Głównym atutem było to,że do pracy bym miała jakieś 100 metrów. To,że byłyby jakieś ciężkie rzeczy do dźwigania to o to się nie boję bo to bardziej sklep z cenami hurtowymi. Martwi mnie tylko kasa,panicznie boję się manka. Czemu w ogóle złożyłam? M.mnie namówił żebym spróbowała w końcu już kiedyś pracowałam w podobnym sklepie.Uważa ,że sobie dam radę tak jak wtedy dawałam,a ja nie jestem przekonana o słuszności tej decyzji.

19:25, szszyszka
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2