RSS
niedziela, 31 sierpnia 2014

Wczoraj zmarła moja babcia,nie chorowała na nic poważnego, starość,serce pomału przestawało bić.Miała 87 lat,przeżyła drugą wojnę jako młoda panienka,była wywieziona do Niemiec na przymusowe roboty.Urodziła dziewięcioro dzieci. Jedno z dzieci było owiane tajemnicą,o tym,że mam ciocię dowiedziałam się będąc już prawie dorosła. Okazało się,że moja babcia miała dziecko z Niemcem.Urodziła córkę którą oddała do adopcji komuś z rodziny.Nie wiem czy była ona owocem miłości czy gwałtu,tak naprawdę tego chyba nikt nie wie. Jednak tak sobie myślę,że może wiedzieć ta oddana do adopcji córka,moja babcia jakieś dziesięć lat temu spotkała się z nią jeden jedyny raz. Wcześniej nie utrzymywały kontaktów też podobno miała warunek postawiony,że wychowają jak swoją ale ma zakaz odwiedzin. Babcie chyba dręczyły wyrzuty,że ją oddała i dążyła do spotkania. Udało się podobno się spotkały babcia prosiła o wybaczenie a ona jej wybaczyła. Nie wiem o czym rozmawiały o spotkaniu matki z córką usłyszałam przez przypadek. Nie drążyłam tematu chciałam uszanować tajemnicę jaką babcia obdarzyła moją mamę. Kiedy pytałam moją siostrę czy zawiadomił ktoś tą ciocię była w szoku,bo ona o niej nie słyszała.Była małym dzieckiem kiedy ja byłam nastolatką i coś mi się zdaje ,że nikt mojego młodszego rodzeństwa o nieślubnym dziecku babci nie wie.Oj podejrzewam,że mama będzie miała co opowiadać po pewnym czasie.Babcia pochowała dwie córki i jednego syna oraz męża. Była otoczona synami,dwóch mieszkało z nią a jeden niedaleko w sąsiedniej wsi. Moja siostry mieszkały 30 km od niej,w mieście gdzie była w szpitalu. Nie zmarła sama,prawie były u niej zdążyły się pożegnać.Pogrzeb jutro o 15.00.

Teraz to ja mam problem jutro mam jechać do lekarza. To nie jest problem niby ale do tego lekarza muszę jechać 50 km. Mam na 9.20 jak mnie lekarka przyjmie to może będę na południe w domu. Mam taką nadzieję bo czeka nas 100 km drogi.Pożegnać już się nie pożegnamy ale mam nadzieję,że na mszę zdążymy.Nie mam jak odwołać wizyty bo to badania okresowe które miałam ważne do 30 sierpnia to po pierwsze,po drugie chociażbym chciała przesunąć to nie jestem wstanie bo weekend więc nikogo nie ma. Cała nadzieja,że uproszę o przepuszczenie mnie abym mogła wejść wcześniej.

 

07:32, szszyszka
Link Komentarze (3) »
piątek, 29 sierpnia 2014

Moje otoczenie,ba nawet budynek w którym pracuje,niby nie ma pracy,a jednak jest. Tak to prawda trzy różne prace i brak chętnych. Nie dziwię się jednak i napiszę dlaczego.

Praca nr 1. 

W obiekcie wydzielona pracownia ok 100 mkw. ,sprzątanie,okien 20. Praca podobno 2-3 a czasami i 4 godziny a czasem dłużej trzeba zostać bo kobieta prosi o zostanie i poczekanie bo coś na gazie się gotuje i trzeba o tej i o tej wyłączyć. Drapanie z metalowego stołu o dł 5 metrów gipsu i wosku,w dzień w dzień worki ze śmieciami warzące ok 15-20 kg. ZAROBEK: 350 złotych miesięcznie.

Praca nr 2.

Niby małe pomieszczenie ok 50 metrów 6 okien starych drewnianych tylko niestety ,praca raz na trzy miesiące. Czyli raz na trzy miesiące pomyć okna z rozkręcaniem,odszorować podłogi z linoleum oraz je nabłyszczyć. Wszystko zrobić to w trzy godziny. ZAROBEK: 7 złotych na godzinę czyli 21 złotych raz na trzy miesiące.

Praca nr.3

Sprzątanie wokół w dwóch obiektów gdzie jednopiętrowe budynki mają po 140 okien.To praca dla mężczyzny.Zamiatanie liści,koszenie trawy,zgrabienie,zamiatanie i odśnieżanie chodników,schodów i podjazdów,parkingów.Mycie lamp wewnątrz budynku. ZAROBEK W OKRESIE WIOSNA-LATO:400-500 złotych W OKRESIE JESIEŃ ZIMA: 800-900 złotych.

Niestety pracodawcy ubolewają ,że praca lekka a chętnych brakuje. Szukają i znajdują,jednak kiedy ludzie słyszą zarobek obracają się na pięcie ze słowami ,,mam jeszcze za co chleb kupić" Z jednej strony dziwię się ludziom bo przecież każdy grosz się przyda. Jednak jest druga strona medalu czy naprawdę trzeba tak upodlić drugiego człowieka dając mu takie pieniądze za które nie wyżywi rodziny.

 

 

 

 

 

20:23, szszyszka
Link Komentarze (1) »
środa, 27 sierpnia 2014

Może się wreszcie udało i po roku poniewierki po dorywczych pracach i ,,śmieciówkach" Starszy będzie miał pracę. Trochę to dla mnie dziwne bo niby przez agencje pracy ale jutro ma zrobić badania . Zarobek nie powalający 8,50 brutto ale podobno przy pierwszej pracy takie są. W poniedziałek ma przyjść do pracy i podpisać umowę,zobaczymy jaką,ale mam nadzieję ,że się nie mylę co do umowy bo jeszcze nie słyszałam aby na zleceniu robił ktoś badania.

Bardzo bym się cieszyła ,że w końcu mu się udało bo powiem szczerze ,że jego ostatniej pracy miałam dość.Zresztą chyba wszyscy,przed wczoraj chłopak był jedenaście godzin w pracy.Nie licząc dojazdów,bo z dojazdami go w domu nie było od 7,00 rano do 21,00. Kosił i zbierał trawę,gdy kosił to w jednej ręce trzymał kanapkę i jadł,picia brakło szef kupił mu na koniec po iluś tam godzinach cole.Wszystko zrozumiem,ale skoro ja sobie robię przerwę to przyzwoitość szefa nakazuje zawołać innych żeby też odpoczęli.Teraz czekamy na wypłatę ,ciekawe ile za ten dzień dostanie.Mam nadzieję,że minimum 70 złotych, mam wielką nadzieję,gdyż ostatnio jak byli Młodszy ze Starszym na cały dzień to coś im zaniżył.Młodszy się wkurzył i stwierdził,że więcej nie pojedzie z tym gościem. Starszy niestety jest tak zdesperowany brakiem pracy więc poszedł kiedy po niego zadzwonił.

Ciekawe co będzie ze mną.W poniedziałek mam być na badaniach okresowych,trochę kontrowersyjnie ale chcę aby prosić lekarkę aby wpisała mi poziom zero czyli zakaz mycia okien.Nie wiem,czy to przejdzie gdyż przychodnia jest jako spółka z naszą firmą. Mam też już dość 70 okien + 10 w piwnicy co kwartał to dla mnie za dużo. Jeszcze gdyby płacili to co innego,przyjdę w sobotę lub wzięłabym córkę i zawsze jej i mi jakiś grosz by wpadł.Odmówić nie mogę bo brak przeciwwskazań a firma ponoć w kryzysie. Szkoda,że jak któraś z nas miała kryzys zdrowotny to firma nie pomaga a wręcz zwalnia. Owszem czasem dadzą kogoś dodatkowego do mycia okien,nie powiem tylko gdzie tu sprawiedliwość.W tedy tej osobie płacą 300 za moje piętro i drugie tyle za parter. Czyli co jednym można zapłacić śmieszne pieniądze a innym nie?Nie wiem co będzie,jak się to wszystko rozwiąże,z czego zrezygnuję czy z pracy jak każą mi znowu w gratisie myć okna czy z dodatkowych prac. Sama nie wiem co gorsze. Jedno jest pewne takiej ilości nie mam siły myć,czyżby przyszło przemęczenie.

12:23, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 sierpnia 2014

1 kg filetów

3 cebule

1 słoik ogórków konserwowych

1 słoik papryki konserwowej

Zalewa:

2 szklanki wody

1/2 szklanki oleju

6 łyżek octu

3 łyżki ketchupu

mały przecier

3 łyżki cukru

sól,pieprz,ziele,liść

Zalewę zagotować i lekko ostudzić.

Godzinę przed smażeniem doprawić rybę solą i pieprzem.Cebulę kroimy w talarki i smażymy,ogórki,paprykę kroimy w paski.Robimy ciasto naleśnikowe,obtaczamy rybę i smażymy.Ostudzoną rybę układamy warstwami ryba-cebula-ogórki-papryka.Każdą warstwę zalewamy ciepłą zalewą.Smacznego.

Do tej ryby wykorzystuję sałatkę paprykowo-ogórkową.

Lato się chyba skończyło mimo,że  jeszcze kalendarzowe trwa jeszcze z miesiąc. Kończą się niestety ogórki i miejsce w zamrażalniku. Z resztek ogórków postanowiłam zrobić sałatkę.Lubię ją jest nie droga a w zimie używam jej do kanapek,jako dodatek do obiadu a nawet po przemieleniu lub drobniutki pokrojeniu i dodaniu do majonezu mam jako sos tatarski do polania jajek jak mają przyjść goście. Co prawda sos tatarski nie ma papryki a pieczarki ale to mój taki domowy patent na niespodziewanych gości.Może komuś się przepis przyda.

4 kg małych ogórków pokrojonych wzdłuż

5 sztuk czerwonej papryki

6 dużych cebul pokrojonych w talarki.

Wszystko zalać solanką na 3 godziny,od czasu do czasu przemieszać.

Solanka: 1 szklanka soli i 9 szklanek wody zagotować,wystudzić zalać sałatkę.

Po 3 godzinach wylać solankę odsączyć na durszlaku i wkładać do słoików.Na spód każdego słoika dać ziele angielskie i kawałek liścia laurowego. 

Zalewa: 3 szklanki cukru

4,5 szklanki wody

3 szklanki octu.

Zalewę zagotować i zalać sałatkę gorącą zalewą. Pasteryzować kilka minut.

Wyszło mi tyle słoiczków. Niestety chyba za słabo upchałam sałatkę i musiałam dwukrotnie dorobić zalewy z 1/3 porcji.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Koniec mojego sześciodniowego urlopu,całe szczęście ,że już koniec. Mam doła jestem urobiona po łokcie i miło jest wrócić do pracy.Mój urlop polegał na robieniu dżemów,soków,kompotów,sałatek,kiszeniu ogórków,kopaniu ziemniaków(jeszcze nie wszystko i dobrze ,że dużo nie mamy ale ok 100 kg już jest w worku w spiżarce). Dopilnowaniu 20 kurczaków brojlerów,40 kur i 20 kaczek o królikach nie wspomnę bo tego akurat mamy mało ok.15-tu.Jeżeli chodzi o zwierzynę to to akurat lubię ale jak się ma maleńkie kurczątka i kaczusie to jednak jest uciążliwe. Każdemu coś innego do zjedzenia trzeba dać,a te małe skubańce non stop przez dziurki w płocie uciekają,raz kaczusie zwiały na wieś. Jest wesoło a jakże nie ma być skoro baba w szlafroku główną ulicą kaczki goni. Uf zamrażalnik zapełniony dobrodziejstwem,słoiki stoją pełne w spiżarce czyli mogę spać spokojnie i czekać zimy. O kurcze no nie do końca jeszcze drzewo i węgiel na zimę ,żeby nic mi snu z powiek nie ściągało.

Zrezygnowałam z codziennego zakupu mleka i serów kozich,to niestety rujnowało nas finansowo.W miesiącu lipcu wydaliśmy na to prawie 500 złotych,to dużo.Mimo,że nadganiałam swoimi produktami to mimo to i tak odczuliśmy to w kieszeni. Kupujemy dalej ale tak bardziej umiarkowanie, 1,5 litra mleka co 2-3 dni w zupełności nam wystarcza.

Jutro wracam do pracy.

19:24, szszyszka
Link Komentarze (2) »