RSS
wtorek, 27 września 2016

Kierownik,jego prawa i lewa ręka ,ich trzech ja jedna. Jak to tak ,martwili się za co będę żyła. Nie mogli zrozumieć ,że idę na tzw swoje i będę kozy pasła:). Próbowali mnie wyliczyć co do zysków i strat. Próbowali przekonać,że to moje ,,hobby" to dużo cięższa praca .Tym mnie chcieli przekonać? Wytłumaczyłam,że nie rozmawiają z nowicjuszką ,że od ponad roku wszystko kalkuluję,że praca przy tym moim ,,hobby" jest dużo łatwiejsza ,spokojniejsza,dająca mi radość,że zdrowie mam tak zszarpane,że muszę odpocząć. Nie mogli pojąć tego bo przecież na ośrodku nie mamy trudno,że firma idzie nam na rękę ...tia ,w cudownej firmie pracuję a jakże :). 

Już po wszystkim,nie ma powrotu,a ja nareszcie czuję ,że jestem  szczęśliwa będąc można powiedzieć bezrobotna.Kurcze, leń ze mnie straszny. Już mam plany, już śmigam po stronach z narzędziami,opalarka szlifierka i pilarka coś malutkiego dla kobiety. Oleje,sodę kaustyczna już trzeba kupować. Różne kultury bakterii ,podpuszczka już zamówione. Będzie zabawa w drewnie z mydłami i gatunkami serów,poza tym krzątanina w kuchni,ciasta,potrawy och jakie mam plany:)

05:45, szszyszka
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 września 2016

Wczoraj przywieźli watę szklaną i profile.Dziś M.rozmawiał z panem od ociepleń,że materiał kupiony,czekamy:) Kiedy przyjdzie?Tego nie wiem ,gdyż sama z nim rozmawiałam ,że jak będzie miał wolne terminy. A ja bym chciała już ,natychmiast.Jutro przychodzi zobaczyć na przygotowane miejsce pod ganek,który też będzie robił:). 

Jutro też czeka mnie rozmowa z kierownikiem,dlaczego?Po co?A czemu? Nic mnie już nie przekona o zmianie zdania jednak boję się tej rozmowy. Mimo ,że chciałabym przepracować do końca umowy,w domu są naciski abym zrezygnowała wcześniej.Wiadomo,jesień,automatycznie większy bród,większe tempo pracy gdyż przychodnia standardowo do 18.00 musi być wysprzątana. W lecie doszło jeszcze dwóch lekarzy którzy przyjmują do godziny Zero. Czyli odbije się wszystko na moim zdrowiu,pośpiech,stres,ubieraniu kurtki na polu na spocone ciało bo pielęgniarki tupią nóżkami bo się spieszą,bo ich godziny pracy minęły. Z drugiej strony trzyma mnie tam jeszcze pieniądz, mały bo mały ale pieniądz.Więc liczę już nie miesiące do końca lecz tygodnie,ba nawet dni. Niecierpliwie czekam końca do kiedy wytrzymam.Trzymajcie kciuki jutro za mnie,za moją jutrzejszą rozmowę.

15:00, szszyszka
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 września 2016

Małymi kroczkami,pomalutku,szykuję się do odejścia z pracy.Poważnie,kierownik został już poinformowany o tym fakcie.Nie wiem czy się przejął ale w poniedziałek się widzimy. Nic mnie już nie przekona pracuję max do końca roku. Idę pracować na swoje tzn.kozy paść:). Nareszcie to zrobiłam podjęłam decyzję i jest mi z tym dobrze.Zero zawirowań ,nieprzemyślanych decyzji stoję twardo na ziemi i wiem,że będą okresy ,że będzie ciężko z pieniędzmi tym bardziej,że non stop coś nowego wymyślam jeżeli chodzi o remonty. Wiem,że damy radę. 

Wczoraj umyłam ostatnie okno na ten kwartał ale też ostatnie ze względu na to ,że w grudniu już chociażbym jeszcze pracowała okien nie będę myć. Koniec i na uczczenie tej decyzji miałam ochotę to ostatnie okienko stłuc (stare drewniane). Ot taki symboliczny gest jak szampan rozbijany na chrzest łodzi tak w moim wypadku byłoby okno symbol końca wyzysku.

W sobotę przywożą watę szklaną,profile i folię do ocieplenia dachu. Za dwa tygodnie będzie brakujący materiał na ganek,płyty OSB,okno,drzwi oraz blacha na dach. Gdy tylko panowie skończą ocieplać a prawdę mówiąc nie wiem kiedy zaczną jeszcze,wejdzie elektryk pociągnąć prąd. Kolejne prace to montaż płyt kartonowo-gipsowych które trzeba kupić oraz stawianie ścianek. Niestety na razie tyle,trzeba znowu dozbierać pieniądze. Z grubszych rzeczy zostanie zrobienie schodów oraz podłączyć centralne. Bułka z masłem ,prawda:(. 

Cieszę się zimną pogodą jak nigdy,przecież jedną nogą jestem już wolna.

08:02, szszyszka
Link Komentarze (2) »