RSS
wtorek, 30 października 2012

Czyli pogłoski okazały się prawdziwe.Wczoraj przyszli malarze. Muszę powiedzieć,że nawet to nie wygląda tragicznie. Panowie wyłożyli podłogę tekturą,szpary zakryli taśmą klejącą.Fakt więcej  mycia, jednak będzie się roznosić,mogę nie zdążać na autobus i to będzie dla mnie duże utrudnieniem.Piwnica też w remoncie i ma być posprzątana na połowę listopada,prosiła o to przełożona. Koleżanka namawia mnie na przychodzenie w soboty,mi to znowu nie pasuje,soboty potrzebuje wolne. Wolę przyjeżdżać dwie godziny wcześniej w następnym tygodniu.Jest jeszcze opcja ,że firma da nam kogoś na czas remontu do pomocy.

Wczoraj koleżanka chciała mi zapłacić za sobotnią pomoc,odmówiłam. M.mówi,że źle zrobiłam,że powinnam pieniądze wziąść.Nie chciałam,nigdy nie biorę ,efekt tego że jestem jak pogotowie darmowej pomocy. Może dla tego co jakiś czas czuję się przytłoczona pomaganiem innym. 

09:23, szszyszka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 października 2012

Dzisiaj się dowiedziałam ,że we Wszystkich Świętych idę na dyżur do całodobowej przychodni. Bardzo się z tego faktu cieszę.Mimo,że jedziemy 60 km na cmentarz to jednak będę miała z głowy dyżur w grudniowe święta czy Nowy Rok. Jeszcze zostanie mi zawiadomić ciocie,że będziemy trochę później i niestety chyba nie odwiedzimy wszystkich. Wszyscy to siostry z rodzinami mojego ojca.Niestety po jego śmierci kontakt moja mama z nimi zerwała. A,że wtedy byłam małym dzieckiem to przyszło jej to chyba dużo łatwiej. Nie mam pojęcia co stało się między rodziną ojca a mamą ale muszę przyznać,że nie mówią o sobie zbyt dobrze. Trochę mam żal do mamy o to,że nie zabiegała o to abym utrzymywała kontakty. Przecież tam jest moja chrzestna i ciotki które najbardziej lubię. Najstarsza siostra taty pamięta czasy jak wybuchła wojna zawsze nam opowiada jakieś ciekawe historie. Zawsze czeka na nas przepyszne ciasto drożdżowe.Druga  to moja chrzestna,zawsze mi mówi ,żebym przyjeżdżała do niej ile razu będę na cmentarzu.Nie chcę się narzucać więc jestem u niej raz może dwa razy w roku.Od niej dostaję dużo cennych rad kulinarnych i nie tylko,dużo rozmawiamy o życiu.Trzecia siostra ojca była moją ulubioną ciocią z dzieciństwa.Nigdy nie widziałam,żeby ktoś miał tyle cierpliwości co ona. Uwielbiam przebywać u każdej z tych cioć,bije od nich tyle ciepła,życzliwości i zrozumienia.Czasem mi żal ,że tak rzadko je widuję,ale tak jak pisałam mama kontakt zatraciła.Ja będąc już dorosła staram się jednak utrzymać. Jednak to są sporadyczne wizyty,powód jest taki ,że nie chciałabym się narzucać.

16:23, szszyszka
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 października 2012

Jestem zła,wściekła i rozgoryczona sama na siebie. Po co u licha jestem jak ,,dobry samarytanin'',po co tego ludzi nauczyłam. Często słyszę jaka ty zaradna jesteś ile to potrafisz.I co mam z tego? Wieczne wykorzystywanie przez drugiego człowieka. Wyrzucę swoją komórkę w cholerę albo zmienię numer i będą go znać tylko dzieci i M. Jakby to nie pomogło,przestanę wychodzić z domu,a co w akcie desperacji człowiek zrobi wszystko.Oczywiście zamknę się na cztery spusty i będę udawać,że mnie nie ma.Nie mam wyjścia.Mam dość a ten wpis to chyba upust mojej frustracji.

No jak tu nie być wściekłym.Odmówiłam sprzątania na sobotę za zapłatą.Kobieta naciskała na piątek,zgodziłam się,a że wyszło jak wyszło trudno.W nocy dzwoni koleżanka,wyciszony telefon spałam,mogłam nie słyszeć. Rano dzwoni ponownie.Myślałam,że chodzi o pożyczenie pieniędzy.Guzik nic z tego.Ona ma szkolenie a robotnicy skończą wcześnie i trzeba posprzątać pewien obiekt gdzie pracuje,bo później zaczną schodzić się ludzie. I co robię ja? A cóż bym mogła innego jak nie powiedzieć , pewnie będę w domu jak będzie potrzeba to podejdę. Fakt pracy może na 15 minut,bo szybciutko tylko w jednym miejscu zamieść i zetrzeć ławki.Ale samo to muszę na ustaloną godzinę zostawić swoje zajęcie ,cokolwiek bym robiła,aby pomóc komuś. Czasami nienawidzę siebie za to,że rzucam swoje aby komuś było łatwiej. Czuję,że sama sobie i swojej rodzinie robię tym krzywdę. A co by było gdyby np któreś z Młodych wpadło na pomysł ,żebyśmy gdzieś pojechali?Znowu musiałabym któremuś odmówić ,własnej rodzinie po pomocy potrzebuje ktoś obcy. Jak odmówię czy to z jakiegoś ważnego powodu czy z jakiejś błahostki przeżywam z kilka dni. Brzydko się wyrażę ale przez tą moją dobroć(chyba że ją sobie ubzdurałam)na wymioty mi się zbiera.

Mam dość:

-Wiecznie pożyczania ode mnie pieniędzy,bo ja wiecznie mam.Nie oddawania pieniędzy w terminie,nawet takich drobnych sum jak 10-20 zł. Ja żeby mieć jakieś oszczędności często rezygnujemy z wielu rzeczy.

-Bycia na każde zawołanie wszystkich znajomych,a to posprzątać,przypilnować dzieci,wyprowadzić psa(tym bardziej,że wiedzą jak często jestem zabiegana i mam prawo też odpocząć).

Są chwile kiedy chciałabym być najbardziej samolubną osobą na świecie. 

 

11:10, szszyszka
Link Komentarze (4) »

Co do wczorajszego dnia to mam mieszane uczucia.Z jednej strony bardzo się źle czuje z faktem,że kogoś zawiodłam. Z drugiej jednak strony cieszę się ,ze wyszło jak wyszło. Okazało się,że w przychodni jest remont w piwnicy.Wszystko było białe,trzeba było myć korytarze kila razy. Nie było lekko kiedy ból dokucza.Jednak na marudzenie nie mogłam sobie pozwolić,przecież jeszcze miesiąc do końca mojej umowy,a bardzo mi zależy na dalszej pracy. Podobno mają malować moje piętro,bardzo się zdziwiłam.O tej porze roku? A moje plany o tym aby pomału robić generalne porządki w domu? Nic nie da się na tą chwilę planować. 

 

07:13, szszyszka
Link Komentarze (3) »
piątek, 26 października 2012

Trudno,nie zarobię dzisiaj tych 40 złotych.Chwyciło mi plecy i niestety musiałam wysłać wcześnie  rano wiadomością,że nie dojadę na sprzątanie.Pewnie ta pani jest zła,że tak na ostatnią chwilę,ale już jej kiedyś mówiłam,że u mnie tak bywa z jesienno- zimową porą.Trudno,mam nadzieję,że sobie wroga nie narobiłam. Najgorsze jest w tym wszystkim to,że w listopadzie nie dam rady do niej już jeździć.Ale chyba ona tego nie zrozumie.

 Właśnie dostałam odpowiedz na moją wiadomość. Ona nic nie rozumie. Napisała,że jutro od samego rana ma gości ale pod kontekstem ,że na jutro się nie umawiamy.A przecież mówiłam wyraźnie,że w sobotę nie dam rady. Kobieta robi się natarczywa,więc już wiem,że w listopadzie będzie mnie nękać. A listopad to niestety miesiąc wyjazdów, już zaczynam u siebie w domu porządki przedświąteczne no i buraczków chciałabym jeszcze pozaprawiać.Ja muszę mieć siłę na to.W tygodniu sprzątanie też nie wchodzi w grę,na przychodni coraz więcej brudu się roznosi,więcej wysiłku trzeba włożyć w pracę. Ja muszę zadbać o swoją pracę,ta która mnie i moją rodzinę utrzymuje.

Mówi się,że biedny nie powinien wybrzydzać tylko brać co popadnie. Taką zasadę przyjmuję.Biorę co się da ale czasami muszę powiedzieć STOP. Czasami nie daję rady.Moje życie  nie może kręcić się wiecznie wokół pracy. Najgorzej jest wtedy kiedy druga osoba nie słucha tego co mówię. Czuję,że weszłam w wielkie g...no  i nie umiem się z niego wygrzebać.

07:47, szszyszka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 25 października 2012

Zaniedbuję ostatnimi czasy tego mojego bloga. Niestety brak czasu,jestem jakoś mało zorganizowana. U mnie jak na razie wszystko dobrze. Co prawd pożegnałam się już z dodatkową pracą,a tu trzeba chodzić dalej. Szczerze to jestem o to zła. Było ustalone ,że do października i na taką opcję się godziłam. A tu się przeciąga,ja jednak mam swoje zaległości które muszę nadgonić.Dawniej miałam porobione i zamrożone zapasy na szybkie obiady typu pierogi,krokiety,fasolkę po bretońsku czy bigos. Zawsze to robiłam w soboty.A teraz pędzę do pracy i nie mam na to czasu. Kobieta się wycwaniła powiem szczerze. Kiedy nie mogę przyjść w sobotę prosi o przyjście w piątek przed pracą.Tak jak na przykład w tym tygodniu. Jestem zła sama na siebie.Nie dość ,że będę wykończona szła do pracy to jeszcze nie umiem kategorycznie powiedzieć ,nie. Znowu się kłania brak asertywności. Ja wiem,że dużo zyskałam tej pracy,zarobiłam i jestem wdzięczna. Ale uważam ,że powinniśmy trzymać się terminów jakie ustaliliśmy na początku.To był uczciwy układ. Tylko,że ten układ zaczyna się robić nieuczciwy. Dlaczego? Ja mam uczucie,że kobieta nic w domu nie robi gdyż wie ,ze ja przyjdę i takim sposobem dostaję np.tygodniowe garnki do mycia(talerze i kubki myje zmywarka),czy odczyszczanie wanny po całym tygodniu tym bardziej,że duża rodzina.Dla mnie to nie fer. Mąż namawia mnie ,żebym podniosła stawkę,że nie mam wyjścia. Bo wtedy dla tej kobiety będzie za drogo i zacznie być bardziej zorganizowana i będzie sprzątać sama.A ja to widzę tak,że do maja naprawdę podziękowałabym za pracę.

07:25, szszyszka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 16 października 2012

Zawiść ludzka nie zna granic,niestety tu pomału w nowej pracy mnie też dopada. Raz w miesiącu mam dyżury sobotnio-niedzielne w innej przychodni. Ok godzę się na to i uważam,że to uczciwy układ. Firma nie pilnuje naszych godzin pracy a w zamian za to oczekuje takich dyżurów. 

W sobotę i w niedziele byłam ,posprzątałam i pojechałam do domu, samo sprzątanie zajęło mi 1,5 godzinki.Hol,zabiegówka ,toalety i pokój lekarski,nie ma tego dużo. Pojechałam o 6.00 rano wróciłam o 8.30.Fajnie bo wszyscy jeszcze spali i dzień miałam nie zniszczony. A wczoraj wyszła afera bo jedna taka stwierdziła ,że nie byłam na dyżurze,że nie posprzątałam. Tak się zdenerwowałam,że zadzwoniłam do kierownika.Powiedziałam,że przecież nie pojechałam tylko po to ,żeby listę podpisać i wrócić do domu,że są świadkowie w osobach kierowców,pielęgniarek i lekarzy ,że posprzątałam. Jednak to co usłyszałam zaskoczyło mnie totalnie.Jakże inaczej podszedł do sprawy w porównaniu z poprzednią firmą. Tam byłabym winna i nie byłoby tłumaczeń. Tu zaś mam się tą panią nie przejmować gdyż jak to określił coś się z nią dzieje i często różnym osobą się od niej dostaje. Cieszę się,że sprawa się wyjaśniła,tylko szkoda , że nie obyło się bez tabletki na uspokojenie. Teraz już będę wiedziała,że oskarżeń tej kobiety mam nie brać sobie do serca.Jak dobrze,że z tą osobą nie pracuję,ale współczuję tej która jest zmuszona do współpracy.

12:35, szszyszka
Link Komentarze (5) »
sobota, 13 października 2012

Dzisiaj prawdopodobnie po raz ostatni byłam w dodatkowej pracy.Uf całe szczęście. Nie to,że marudzę ale jednak człowiek jak ma wolną sobotę to jednak odpocznie. Nie jest uwiązany,że musi iść do kogoś posprzątać a swoje zaniedbać. Z drugiej jednak strony szkoda mi pieniędzy których nie zarobię. Muszę powiedzieć ,że jednak uzbierałaby się niezła kwota(miesięczna wypłata) gdybym co pewien czas tego nie wypłacała.Teraz żałuję ale następnym razem będę mądrzejsza. Owszem zawołają jeszcze w grudniu ale do maja mam praktycznie z głowy dodatkowy zarobek. Mam nadzieję,że jeszcze jedna pani sobie o mnie przypomni jak przyjdzie czas mycia okien.Ale wszystko okaże się około grudnia. 

15:36, szszyszka
Link Komentarze (6) »
piątek, 12 października 2012

Kontynuacja wczorajszego wpisu. Dostało mi się i to bardzo od koleżanki o której wczoraj pisałam. Nie chodzi wcale o alkohol,oj nie.

Do naszego kantorka przychodzi siostra przełożona,siedzimy we dwie. Pyta czy któraś z nas pali,zaprzeczamy.Więc prosi abyśmy zwróciły koleżance uwagę,że jest wydzielona palarnia na dole. Kazała też abyśmy się szanowały i nie siedziały w takim śmierdzącym dymem pomieszczeniu. No niby ma rację bo fakt,pali i niczym się nie przejmuje,nie spyta czy nam przeszkadza a przeszkadza,tym bardziej ,że są osoby z astmą.  Więc zebrałam się na odwagę i przy najbliższej okazji mówię koleżance ,że siostra przełożona prosiła,żeby paliła w wydzielonym miejscu. No i dostało mi się i to przy pacjentach,że dlaczego jej nie broniłam,że nie powiedziałam,że pacjenci też palą w toaletach a nawet piją alkohol. No wiecie co,ma kobieta tupet,nie dość  ,że krzyczała,na korytarzu,ludzie patrzą,to jeszcze oczekiwała,że niepaląca będzie broniła prawa palącej do kopcenia gdzie popadnie. No cóż ani nic nie wspomnę o jej piciu,wroga sobie zrobić bardzo łatwo,a ja mam wrażenie ,że jej zdaniem przesadziłam.Sprawa beznadziejna,palić dalej będzie bo ma najdłuższy staż w ośrodku i my mamy gówno do gadania(cytat).Pić zresztą też,bo dzisiaj nie była lepsza.Doszłam do wniosku,że chyba lepiej siedzieć cicho,kłótni mi nie trzeba. Wroga robić sobie nie chcę.

A jutro i niedzielę idę na dwugodzinny dyżur do innej przychodni całodobowej. Układ uczciwy,ale tak mi się nie chce.Poleniuchowałabym,poczytała zaległe blogi.Ach,marudzę,a to nie jest dobre. 

21:21, szszyszka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 października 2012

Co zrobić z osobą która do pracy przychodzi pod wpływem alkoholu w mniejszym lub większym stopniu.Jakby tego było mało,pije w pracy. Pracuje pod inną firmą lecz na tym samym obiekcie. Muszę przyznać,że nie jest to dla mnie komfortowa sytuacja. Dzisiaj było mi wstyd kiedy klęła i wyzywała jedną z lekarek. Pech chciał,ze owa osoba była w gabinecie.Mało tego poszła sprzątać jej gabinet. Czy ona myśli,że nikt nie widzi w jakim ona często jest stanie.Dogadujemy się super bez względu na jej stan,ale czuję niesmak. Kiedyś narobi nie tylko sobie problemów ale nam także.Na razie wszyscy udają,ze nie widzą jej stanu.Ja także.

21:34, szszyszka
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2