RSS
czwartek, 30 października 2014

Mam zatwierdzony urlop oficjalnie,tak więc ,,wakacje" mam od 12 listopada do 16 grudnia.SUPER,odpocznę,jednak nie zrelaksuję bo M. W planach miałam wyjazd w listopadzie do siostry do Londynu.Jednak nic z tego chyba nie wyjdzie bo wiadomo M. jednak będę spokojniejsza będąc na miejscu blisko niego.Czas pokaże co będzie. Drugie zwycięstwo w pracy to ta tam...mamy pana do sprzątania na zewnątrz. Od listopada ma być,miał być dzisiaj żeby mu pokazać gdzie jest co i jak ale nie przyszedł.Mam nadzieję ,że się nie rozmyślił. 

A jutro z samego rana szamponetka koloryzująca,niestety farba w tej chwili zbyt droga a o pasemkach mogę sobie pomarzyć. Maseczki Młoda fundła mi aż cztery. Zwariowała?A może to ja tak źle wyglądam. Chyba jednak ja tak źle wyglądam kolor twarzy ziemisty,sińce pod oczami.Już dawno tak nie wyglądałam okropnie,przyznaję się bez bicia.

19:45, szszyszka
Link Komentarze (3) »
środa, 29 października 2014

Już po wizycie i powiem tyle,że lekarka się mocno zdenerwowała. Jak się określiła po oglądnięciu tomografu to nie mieli prawa wypuścić mojego M.ze szpitala.Ma leżeć plackiem i się nie ruszać bo opiłki kości mogą zacząć schodzić w nieodpowiednie miejsce czy jakoś tak. Płyn który o którym była mowa ,że jest niebezpiecznie jeżeli zacznie kapać nosem to płyn mózgowy. Była zszokowana głupotą lekarza. Mój M.co tydzień ma się pojawiać na kontrolnych wizytach.Jakiekolwiek przeźroczyste płyny z nosa w formie kapania lub opuchlizna to natychmiast szpital.Antybiotyków nie zmieniła i całe szczęście to znaczy że jakieś dobre wypisali.Czyli robi się ciekawie w negatywnym słowa znaczeniu.

12:24, szszyszka
Link Komentarze (3) »

Tak sobie myślę,że człowiek przyciśnięty do muru potrafi wykrzesać z siebie jeszcze jakąś energię. Sytuacja mnie zmusiła do powrotu na rower. Jednak lekarstwa pochłonęły sporą część budżetu jaki mi został,a nie wiem co jeszcze mnie czeka.Dzisiaj M.idzie do laryngologa aby zobaczyła czy okolice czołowe-nosowe są w porządku,jak będzie jeszcze trzeba dokupić jakieś leki to w chyba się załamię. Na koncie nie ma nawet setki,dobrze,że Młoda ma mi coś oddać po wypłacie a wypłata ostatniego.Cała nadzieja w sprzedaży jaj,może jakąś kaczkę się uda,to jedyny ratunek do wypłaty. Nie mam jeszcze kupionych zniczy,kwiatów na groby,a do tego pojedziemy środkami komunikacji. Pojadę tylko z Młodszym,nie stać mnie chyba na więcej a zresztą ktoś musi z M.zostać. Mam ochotę przełożyć wyjazd na czas mojego urlopu o ile go dostanę ale u Taty nie byłam już rok czasu.Wstyd,ale ten rok był na prawdę dla nas ciężki. Przychodził weekend to człowiek patrzył tylko odpoczynku.A tak z innej beczki,to koleżanka z pracy chciała pożyczyć 10 złotych.Serio,wie o mojej sytuacji,że teraz kasy poszło,ma już ustrojone groby,kupione znicze. Chyba trzeba mieć jakieś poczucie taktu,ona takowego nie posiada.Ona ma już we krwi zakodowane ,że kilka dni przed wypłatą musi pożyczyć choćby symbolicznie.

07:28, szszyszka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 października 2014

Jak mam inaczej nazwać to co robi mój kierownik. Na początku roku powiedziałam,że biorę długi urlop w listopadzie. Dwa miesiące temu przypominałam i usłyszałam ,że dużo czasu,urlop dostanę. Na odczyszczaniu dwa tygodnie temu nie było problemu. Dzisiaj usłyszałam,że zwariowałam,że biorę taki długi urlop i mam poszukać sobie zastępstwo.Albo ja jestem głupia ,że wierzę i kierownikowi ufam,czy jest idiotą albo idiotę zgrywa. Tłumaczę,że jadę do córki do Anglii i mam kupiony bilet(ot takie kłamstewko bo inaczej się nie da widocznie),a on mi wyjeżdża,że bilet można odsprzedać. Cały czas mówię,że muszę zregenerować siły i nawet te pięć tygodni to dla mnie mało,przecież mam grupę,tak wyglądają zakłady pracy chronionej niestety. Druga sprawa kiedy mój kierownik z siebie głupka robi zresztą też ze mnie. Otóż kasa za okna,obiecał,kazał przypomnieć a teraz mi wmawia,że musi najpierw dyrektora spytać. O urlop i o kasę mam przypomnieć się po weekendzie no aż mnie skręca z nerwów.

20:20, szszyszka
Link Komentarze (3) »

Po wizycie u okulisty wiemy,że nie jest źle. Oku nic nie zagraża póki co,jednak martwi ją to,że kiedy M.patrzy kątem oka to widzi podwójnie. Jednak będzie to leczone jak oko w pełni się wygoi a opuchlizna zejdzie. Ogólnie jest bardzo dobrze(odpukać by nie zapeszyć),chyba mamy jakiegoś Anioła Stróża,czuwającego nad nami.M.chodzi obolały o kulach,zaczynają wychodzić obtłuczenia ale to nic,to tylko tyle.

Za to u mnie jak na złość kiedy pracy jest podwójnie to od wczoraj zrobił mi się jakiś ropień na palcu obok paznokcia u nogi. Nie wiem jak się go mam pozbyć bo kuleję,a jednak głupio mi w tej sytuacji kuleć. Podejrzewam,że moja wina bo kilka dni temu za bardzo przycięłam ten paznokieć. Jak to wyleczyć? 

06:09, szszyszka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 27 października 2014

To była chwila nieuwagi i wypadek.Już mam pomału dość,chyba głową muru nie przebiję. Mam w domu M. z połamanymi kośćmi czaszkowo-twarzowymi, z niebezpieczeństwem utraty wzroku. Ogólnie nieźle bo w domu i znowu tylko tyle,jednak gdyby coś się działo to szpitala okulistycznego natychmiast,a to nie dobrze.Szpital 80 km od nas i brak transportu w zasięgu. Póki co dzisiaj wizyta u okulisty,za trzy dni wizyta u laryngologa a za dwa tygodnie u ortopedy. A w tym wszystkim to może grozić utrata pracy przez mojego M. jednak na tą chwilę się nie przejmuję,najważniejszy jest wzrok i jego kręgosłup a później będę się martwić o resztę czyli finanse i pracę. Jakoś muszę wytrwać finansowo,nie wiem jeszcze jak ale muszę.

09:40, szszyszka
Link Komentarze (9) »
niedziela, 26 października 2014

Zmiana czasu nie działa na mnie korzystnie. Wszyscy się cieszą bo godzinę dłużej pośpią a ja,no cóż w takim wypadku od czwartej na nogach. Zapaliłam w piecu,piję kawę,próbuję coś poczytać to na necie to jakąś książkę ale i  panikuję. Dlaczego panikuję,ano dlatego ,że ma przyjechać facet z banku odhaczyć prace które mieliśmy wykonać po wzięciu kredytu. Miało to być pół roku temu ale jakoś bankowi zeszło i dopiero teraz się pojawiają. Obiadu wczoraj nagotowałam na dzisiaj żeby móc dłużej panikować.A tak poważnie to z obiadem tak jakoś wyszło,była świeża fasolka bo zerwałam resztki to stwierdziliśmy ,że wyjątkowo nie będzie rosołu. Tak siedzę i się zastanawiam co będzie jak bank nie zatwierdzi,weźmie a my na buk? Wiem,że nie będzie źle ale jednak coś tli,jakiś strach,niepewność.Panikuje,oby do środy bo chyba wtedy będzie,a z resztą będzie jeszcze dzwonił.

06:22, szszyszka
Link Komentarze (2) »
sobota, 25 października 2014

Tak się zastanawiam,czy weszła ta ustawa która daje agencji 3 tysiące za to,że podpisze umowę o pracę z młodym człowiekiem do trzydziestego roku życia.Jeżeli tak to gów...na ustawa chyba dla złodziei. Starszy podpisał umowę na trzy miesiące,szkoda tylko,że już trzeci tydzień nie idzie do pracy. Siedzi w domu i teraz ani się zarejestrować na bezrobocie ani szukać innej pracy,a ktoś za to kasę wziął i jak dla mnie to niemałą. Dzwonił do agencji co ma robić a oni ,ze ma czekać na wiadomość bo oficjalnie pracuje,nieoficjalnie siedzi w domu,bo na razie nie ma tyle zleceń . A ja czuję czarną rozpacz siedzimy w zawieszeniu,praktycznie koniec miesiąca a chłopak przepracował osiem dni.Bilet miesięczny leży nieużywany,pieniądze wyrzucone w błoto .Ostatnio bodajże Duda powiedział w Sejmie ,że praca w Polsce to luksus. A ja przytoczę słowa młodej dziewczyny rówieśniczki Starszego która często wyjeżdża na prace sezonowe,,w Europie człowiek pracuje by żyć w Polsce by przeżyć"

06:11, szszyszka
Link Komentarze (5) »
piątek, 24 października 2014

U mnie od pewnego czasu zaczął się okres wegetacji życiowej,już nie ,,żyję"jak to określam ,wegetuję.Co roku to samo,wiecznie zmęczona,wszystko boli,kręgosłup wiecznie o sobie daje znać.Gdzie jest ta kobieta która nie potrzebowała wolnego,robiła przetwory,chodziła do dwóch prac, jeździła rowerem dziennie 14km,zakupy,prace domowe,obrządek zwierzyny(a wierzcie mi przy małych kaczusiach i kurczątkach jest co robić),pracowała na ogrodzie i bez urlopu.Tej kobiety już nie ma,odeszła,wróci w kwietniu przyszłego roku.Męczę się wszystkim,nawet porannym wstawaniem,łypiąc złośliwie na M.bo znowu o piątej zaczął chrapać.Poranna kąpiel,kawa a ja już marzę aby ten dzień się skończył,a tu jednak dużo jeszcze przede mną dnia.Tu nie chodzi oto,że taka wstrętna deszczowa pogoda,że za dużo wzięłam na siebie wcześniej .To taki okres ,kiedy kręgosłup daje o sobie znać najbardziej,kiedy leżenie,chodzenie czy siedzenie boli. Nogi odmawiają posłuszeństwa,są zbyt leniwe ,żeby się podnieść w czasie chodzenia,bo po co przecież szurając też człowiek się porusza. Nienawiść to dobre słowo na mój okres wegetacji.Tak już mam od kilku lat i chociażbym wyluzowała w ciepłe miesiące, to nic nie da. U mnie energii nie da się zostawić na zapas,próbowałam.Z utęsknieniem czekam na mój wymarzony pięciotygodniowy urlop i zagryzę jak go nie dostanę. Ustnie zatwierdzony jest,tylko,że niestety ustnie a z kierownikiem różnie bywa.

06:33, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 października 2014

Starszy już drugi tydzień nie pracuje. Ma umowę do końca listopada,niestety ma zlecenie a jak nie ma na tyle pracy to pracują tylko ci co mają umowę o pracę. Drugi tydzień w plecy a bilet miesięczny trzeba było kupić. Prosiłam ,żeby zadzwonił porozmawiał bo jednak już pół wypłaty w plecy. Posłuchał i dzwonił,podobno od następnego tygodnia zaczyna zakład ruszać pełną parą,mam nadzieję. Starszy się cieszy bo dostał ,,porządną" wypłatę,oj on jeszcze dużo musi się nauczyć. Samo mówi za siebie skoro zwykły szarak cieszy się ,że dostał najniższą krajową. Do jakiego stanu Ci rządzący nas doprowadzili.

06:42, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3