RSS
środa, 04 października 2017

Strona zrzutki dla Dawida.

zrzutka.pl/d64kfc

Stronę założyła siostra Dawida,nie jakaś obca osoba. Jeżeli ktoś ma ochotę może wpłacić,rodzina będzie wdzięczna,za każdą złotówkę.Niestety koniec zbierania za dwa dni.Serdecznie Wszystkim dziękuję w imieniu rodziny Dawida.Pozdrawiam.

15:43, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 października 2017

Trzy razy zjadło wpis.Jak się człowiek wreszcie zmobilizował to ...czwarty raz już nie będę pisała.Może jutro...Miłego dnia życzę.

09:44, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 października 2017

Pewnie tego blogu nikt nie czyta,jednak muszę to napisać,chodzi o chłopaka  Dawida Szydło który podpalił las w Czarnogórze. To naprawdę świetny chłopak,skromny,miły serdeczny,zawsze służący pomocą i radą. Znam go osobiście skąd spytacie? Był animatorem w Oazie ,opiekował się Młodszym i Młodą kiedy uczęszczali na spotkania Oazy. Później na pewien czas drogi się rozeszły gdyż Młodzi z Oazy zrezygnowali,a my też się przeprowadziliśmy. Spotkałam go kilka lat temu bodajże cztery wracając z pracy autobusem . Dawid studiował w Katowicach,nie mieszkał tam,dojeżdżał codziennie na studia z domu 45 km ,ze względów czysto ekonomicznych. Tworzył cudowne prace,pracował też w Oratorium z trudną młodzieżą w Oświęcimiu. To nie jest krewny pani Premier w żadnym wypadku. Nie ma jeszcze z tego co widzę nr konta ,gdyż jak pisze siostra muszą najpierw zgłosić zbiórkę do ministerstwa. Dawidowi trzeba pomóc ,ponieważ on w całym swoim młodym życiu pomagał innym. Liczy się każdy grosz w tej zbiórce. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję w imieniu rodziny. 

20:48, szszyszka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Ciężko mi wejść na bloga bo o czym pisać ,moje życie jest jakieś takie monotonne,tzn. dla mnie cudowne jednak dla kogoś postronnego po prostu nudne.Ale cenie sobie fakt ,że robię leniwie,bez pośpiechu,bez patrzenia w zegarek,szkoda tylko,że mam wiecznie zarośnięty ogródek:).Jedzenia kiedy mam ochotę a nie wtedy kiedy mam na posiłek czas.Minus tego taki ,że mi się utyło,ale jeżeli czasem człowiek był dniami na kromeczce chleba lub kilku jabłkach na dzień ,do tego jazda na rowerze 15-20 km,to figurę trzymał:) Od ostatniego wpisu coś się zmieniło,pracuje jako niania dwójki dzieci. Nie jest mi to na rękę w miesiącach letnich ,ale cóż obiecałam pomóc ,aby ich mama mogła iść do pracy,to pomogę. Dzieci grzeczne więc nie mogę narzekać i zaczyna się rok szkolny,chłopiec do szkoły,dziewczynka do przedszkola więc też odejdzie kilka godzin i nie ukrywam ,że bardzo się z tego cieszę.

Dziś miały być sianokosy ,coś mi mówiło,żeby się wstrzymać z dzwonienie o koszenie i miałam chyba rację ,bo przed chwilą lunęło. Martwię się ,bo odmówiłam na ten tydzień pilnowanie i czy zdążę ,czy pogoda się wyklaruje.Poprzednie były w maju gdzie zebraliśmy 120 kostek siana,więc w tym roku siano mam swoje. Miałam czas zająć się tym osobiście ,nie drżąc czy dostanę urlop czy nie.

Oto moja grzybnia pieczarek,wróciłam do hodowli po czterech latach:).Póki co zbiory nie imponujące chyba wyszłam z wprawy :). Dziś zostały dokupione kolejne trzy kostki,mam nadzieję ,że będzie lepiej,chociaż przy dwóch poprzednich ciągle mam nadzieję bo zalążki są(to białe).

 

 

Zdjęcie które obiecałam sobie wstawić na bloga dawno,dawno temu w kwietniu.Zuza i potomstwo,dwa małe capki:)

 

19:41, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 lipca 2017

Siedzę sobie w domu czasem tęskniąc za pracą zarobkową ,wiadomo pieniądz był pewny. Dobrze,że tylko czasem.Co teraz robię ,hmm imam się każdego zajęcia jakie się trafi a to na godzinkę dwie pilnowanie ,a to czasem sprzątanie. Jakiś zarobek wskoczy z jaj ,serów,mleka,mięsiwa czy ze zbierania jagód. Nie ukrywajmy,żyjemy dużo skromniej bo oszczędzać trzeba nadal,jednak jestem szczęśliwa,żyję tak jak zawsze chciałam.Dobrze,że rodzina się nie buntuje;). 

Nie wszystko przez ten czas jest tak cudowne i bezproblemowe.Trochę kłopotów przeżywała Młoda,no ale to już jej życie i ja mogę tylko stanąć z boku wyczuć moment kiedy będę mogła pomóc dobrą radą ,finansowo lub czasem wystarczy przytulenie . Nie chcę być nachalna ani natarczywa ale musi dziecko wiedzieć ,że matka czuwa,jak zawsze.

17:24, szszyszka
Link Komentarze (5) »
środa, 15 lutego 2017

Mimo,że nie pracuję strasznie mi ciężko zmobilizować się do pisania,dodania zdjęć.Wiem jestem okropna,ale wpakowałam się w bagno porządków domowych i pomalutku idę do przodu.Nie pracuję od nowego roku ?Czemu nie chciałam dużej pracować? Byłam zmęczona tą wieczną bieganiną w domu bieg,w pracy bieg ileż można. Niestety efekt pomagania Młodym ,zaowocował brakami w moim portfelu,a tu remont ciągle trwa. Nic to,moment był najlepszy,żeby wreszcie odejść więc odeszłam. Co teraz robię?Siedzę w domu i chyba się nudzę tak naprawdę ale jeszcze nie czas na większą aktywność. Póki co ponudzę się jeszcze. W każdym bądź razie powiedziałam kierownikowi ,że na zastępstwa mogę przyjść (będzie odmiana od powolnego życia). Cenę krzyknęłam zaporową 18 zł za godzinę więc istnieje prawdopodobieństwo ,że mnie nie zawoła:) 

19:35, szszyszka
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 stycznia 2017

Nadeszła ta chwila kiedy w moim życiu nadeszły zmiany,ale o tym już za kilka dni.Muszę się zebrać w sobie i porobić kilka fotek,a do tego potrzebny jest spokój a póki weekend to go nie posiadam. Trzech facetów w domu jednak absorbuje,tak trzech gdyż Młodszy wrócił do domu.Ups,z jedną zmianą się wygadałam:).

 

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzę.

07:37, szszyszka
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 grudnia 2016

Niech te święta będą czasem,kiedy wszystkie nieporozumienia i kłótnie odchodzą w zapomnienie.         Niech w tych magicznych chwilach najważniejsza będzie miłość,wsparcie i wzajemne zrozumienie,a także radość z czasu spędzonego w gronie najbliższych.                                                               Niech to Boże Narodzenie będzie okazją do chwili zadumy i odpoczynku od codziennego pośpiechu i natłoku obowiązków.Życzę wszystkim jeszcze tu zaglądającym dobrego roku 2017. 

                                                                                                                 Szszyszka.

P.s. Do zobaczenie w Nowy Roku.

05:07, szszyszka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 listopada 2016

Milczę,jakoś ciężko mi się zmobilizować,czuję się przytłoczona. Od dwóch tygodni mam urlop,próbuję coś nadrobić na obejściu ale przy tym zimnie ciężko mi się ogarnąć. Nie żyję,wegetuję,nie znoszę zimna i pomału mam nie mam już siły do tego wszystkiego. Ogródek nie skopany,chyba trzeba zakasać rękawy i go samemu skopać,ech,ciężko będzie z tym obornikiem. Wstyd,naprawdę wstyd.Mam czasem wrażenie ,ze M.jest niewydolny życiowo.Kupiłam sobie pilarkę ,opalarkę i mam ochotę na inne sprzęty,w całej tej radości pocięłam drzewo tzn.obrzynki drzew. Drzewa mamy,węgla niestety jeszcze nie,Starszemu jakoś opornie zakup idzie.Trzymam go za słowo,gdyż sam wyszedł z propozycją kupna.Póki co palimy drzewem w końcu kilka kubików jest. 

Co jeszcze nowego u mnie.Tworzy się ganek,można powiedzieć ,że połowa za nami.Niestety poszła na ten wiatrołap masa oszczędności i wygląda na to ,że boazeria na ściany wewnątrz  musi poczekać bo mnie na nią po prostu nie będzie stać. Zostanę z ohydnym widokiem płyt OSB,gdyż wiatrołap będzie z płyt.Całe szczęście ,że chociaż na zewnątrz będzie otynkowany.A na górze dalej nie dokończona podłoga. Już mi ręce opadają,rzucę tego chłopa w diabły,znowu muszę kijem szturchać żeby skończył mały kawałek podłogi:(. Zapomniałam mamy wreszcie garaż,wreszcie mam gdzie schować rowery.

A na koniec coś o kozie. Wczoraj naszą Zuzkę wpakowaliśmy do kombika i zawieźliśmy do kawalera. Zuzka grzecznie sobie stała zafascynowana widok min kierowców bezcenny.Aż dziw,że nikt nie spowodował wypadku. Teraz czekamy trzy tygodnie czy się udało czy trzeba ,,przyjemność"powtórzyć. Zuzce jazda tak się spodobała,że dzisiaj już nie siedziała na wycieraczce tylko kombinowała przy samochodzie jak wejść do środka.

17:39, szszyszka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 10 października 2016

Było dobrze ,było,do czasu aż mój M. poparzył sobie ręce i nogę gorącym olejem. Czy faceci naprawdę nie mogą uważać na to co robią. Tyle razy pyszczę żeby pilnować garnków,nie przypalać.Po co.Wiecznie przypalony grill elektryczny,ciągle nie mieszane podgrzewane danie, za bardzo rozgrzany olej. Po co tego wszystkiego pilnować,no po co? Po to ,że jak będzie się wkładało frytki w koszyczku do tak rozgrzanego oleju,to ,żeby ten olej nagle gwałtownie nie poszedł w górę. Dwie i pół godziny trzymania dłoni w zimnej wodzie,noga dużo krócej. Efekt taki ,że poparzenia II stopnia na dłoniach,zwolnienie lekarskie.Ech,już czasami jestem tym zmęczona,znowu wszystko na mojej głowie. Ciekawa jestem jak długo utrzyma swoją pracę skoro wiecznie jakieś wypadki po nim chodzą. Jestem tym po prostu zmęczona.A ja z tym wszystkim na głowie znowu nie pójdę do lekarza,znowu odwołam fryzjera,znowu będę padać na twarz. Wybaczcie mam nerwy straszne, a kłócić się nie chce,żeby nie było ,że jestem wredna i nie czuła. Jestem po prostu wiecznymi chorobami i wypadkami M.zmęczona.

09:21, szszyszka
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55