RSS
poniedziałek, 03 października 2016

Taki oto wczoraj prezent dostałam od M. Prezent urodzinowy,co prawda wcześniej o miesiąc ,no ale kto by tam liczył:))

Jestem trochę skrępowana bo nie jestem przyzwyczajona do tak drogich prezentów. Prezenty w tej kwocie wolę dawać (o ile mnie stać)niż brać. M. kupił też odkurzacz ,pytał jaki a ja że chciałabym piorący i powiedział,,prosisz,masz" ,tak więc mam odkurzacz piorący i wagę kuchenną na baterie paluszki bo ta na płaskie mnie wykończy.Ciągle trzeba było kupować nową,bo przy moim ciągłym ważeniu,odmierzaniu non stop się wyładowywała.

06:01, szszyszka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 27 września 2016

Kierownik,jego prawa i lewa ręka ,ich trzech ja jedna. Jak to tak ,martwili się za co będę żyła. Nie mogli zrozumieć ,że idę na tzw swoje i będę kozy pasła:). Próbowali mnie wyliczyć co do zysków i strat. Próbowali przekonać,że to moje ,,hobby" to dużo cięższa praca .Tym mnie chcieli przekonać? Wytłumaczyłam,że nie rozmawiają z nowicjuszką ,że od ponad roku wszystko kalkuluję,że praca przy tym moim ,,hobby" jest dużo łatwiejsza ,spokojniejsza,dająca mi radość,że zdrowie mam tak zszarpane,że muszę odpocząć. Nie mogli pojąć tego bo przecież na ośrodku nie mamy trudno,że firma idzie nam na rękę ...tia ,w cudownej firmie pracuję a jakże :). 

Już po wszystkim,nie ma powrotu,a ja nareszcie czuję ,że jestem  szczęśliwa będąc można powiedzieć bezrobotna.Kurcze, leń ze mnie straszny. Już mam plany, już śmigam po stronach z narzędziami,opalarka szlifierka i pilarka coś malutkiego dla kobiety. Oleje,sodę kaustyczna już trzeba kupować. Różne kultury bakterii ,podpuszczka już zamówione. Będzie zabawa w drewnie z mydłami i gatunkami serów,poza tym krzątanina w kuchni,ciasta,potrawy och jakie mam plany:)

05:45, szszyszka
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 września 2016

Wczoraj przywieźli watę szklaną i profile.Dziś M.rozmawiał z panem od ociepleń,że materiał kupiony,czekamy:) Kiedy przyjdzie?Tego nie wiem ,gdyż sama z nim rozmawiałam ,że jak będzie miał wolne terminy. A ja bym chciała już ,natychmiast.Jutro przychodzi zobaczyć na przygotowane miejsce pod ganek,który też będzie robił:). 

Jutro też czeka mnie rozmowa z kierownikiem,dlaczego?Po co?A czemu? Nic mnie już nie przekona o zmianie zdania jednak boję się tej rozmowy. Mimo ,że chciałabym przepracować do końca umowy,w domu są naciski abym zrezygnowała wcześniej.Wiadomo,jesień,automatycznie większy bród,większe tempo pracy gdyż przychodnia standardowo do 18.00 musi być wysprzątana. W lecie doszło jeszcze dwóch lekarzy którzy przyjmują do godziny Zero. Czyli odbije się wszystko na moim zdrowiu,pośpiech,stres,ubieraniu kurtki na polu na spocone ciało bo pielęgniarki tupią nóżkami bo się spieszą,bo ich godziny pracy minęły. Z drugiej strony trzyma mnie tam jeszcze pieniądz, mały bo mały ale pieniądz.Więc liczę już nie miesiące do końca lecz tygodnie,ba nawet dni. Niecierpliwie czekam końca do kiedy wytrzymam.Trzymajcie kciuki jutro za mnie,za moją jutrzejszą rozmowę.

15:00, szszyszka
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 września 2016

Małymi kroczkami,pomalutku,szykuję się do odejścia z pracy.Poważnie,kierownik został już poinformowany o tym fakcie.Nie wiem czy się przejął ale w poniedziałek się widzimy. Nic mnie już nie przekona pracuję max do końca roku. Idę pracować na swoje tzn.kozy paść:). Nareszcie to zrobiłam podjęłam decyzję i jest mi z tym dobrze.Zero zawirowań ,nieprzemyślanych decyzji stoję twardo na ziemi i wiem,że będą okresy ,że będzie ciężko z pieniędzmi tym bardziej,że non stop coś nowego wymyślam jeżeli chodzi o remonty. Wiem,że damy radę. 

Wczoraj umyłam ostatnie okno na ten kwartał ale też ostatnie ze względu na to ,że w grudniu już chociażbym jeszcze pracowała okien nie będę myć. Koniec i na uczczenie tej decyzji miałam ochotę to ostatnie okienko stłuc (stare drewniane). Ot taki symboliczny gest jak szampan rozbijany na chrzest łodzi tak w moim wypadku byłoby okno symbol końca wyzysku.

W sobotę przywożą watę szklaną,profile i folię do ocieplenia dachu. Za dwa tygodnie będzie brakujący materiał na ganek,płyty OSB,okno,drzwi oraz blacha na dach. Gdy tylko panowie skończą ocieplać a prawdę mówiąc nie wiem kiedy zaczną jeszcze,wejdzie elektryk pociągnąć prąd. Kolejne prace to montaż płyt kartonowo-gipsowych które trzeba kupić oraz stawianie ścianek. Niestety na razie tyle,trzeba znowu dozbierać pieniądze. Z grubszych rzeczy zostanie zrobienie schodów oraz podłączyć centralne. Bułka z masłem ,prawda:(. 

Cieszę się zimną pogodą jak nigdy,przecież jedną nogą jestem już wolna.

08:02, szszyszka
Link Komentarze (2) »
środa, 31 sierpnia 2016

Ten miesiąc i kolejne trzy będą trudne pod względem finansowym. Została nas trójka w domu i żyjemy z tego co zarobie tak pokątnie ze sprzedaży mleka,sera ,jaj czy mięsa drobiowego. Na razie było z górki bo były zapasy ale one się skończyły. Właśnie wyciągnęłam ostatnią porcję mięsa na obiad,zostały same kury rosołowe. W portfelu co prawda 50 zł jednak mój M.w swojej genialności w padł na pomysł zakupów w L. za 100 zł ,żeby dostać talon za 20. Teraz nic nie kupuję,najwyżej minimum i próbuję ustukać tą drugą setkę ,żeby wykorzystać ten nieszczęsny bon. Proste,prawda? Guzik prawda ,kury się nie noszą i mam około 10 jaj dziennie. Czyli tak naprawdę trochę ponad minimum dla nas ,przecież na makaron,bułki,ciasta do kanapek  też potrzebne jajka.Więc jedni klienci cierpliwie czekają ,inni przychodzą z pretensjami ,no szlak jakby to ode mnie zależało. Dzisiaj na przykład mam kobiecie zawieźć jaja,ser i mleko no i mam problem,ser zrobiony,mleko jest lub będzie a jaj 6 ,a kobieta bierze ok 30 jaj tygodniowo. Znowu będę musiała dzielić i dostanie 10 ,a gdzie jeszcze kolejne pięć osób które chcą na sobotę:(. Czemu człowiek się tak katuje? A temu,że głupia ja zamówiłam robotników co prawda na listopad ale jeszcze nie mam materiałów,waty,drewna,blachy,płyt a między czasie musimy kupić garaż blaszak. Więc to wszystko musimy kupić z naszych wypłat i prac dodatkowych,więc jest jak jest. Ciśniemy i to ostro ale potrzebujemy zrobić te prace,żebym mogła zmienić coś ze swoją pracą,żebym mogła wreszcie rzucić to w cholerę skoro nie szanuje się pracownika ,to zostaną bez niego. A ja nie będę miała tej szarpanki,zwolnić się ,nie zwolnić. Teraz tylko zależy jak nam pójdzie zaciskanie pasa.

06:56, szszyszka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 sierpnia 2016

Powiem tak ,jestem zmęczona,nadrabiam zaległości po zabiegowe,jeszcze niestety. Niecałe dwa tygodnie po zabiegu przyjechali siostrzeńcy,niby na trochę ale niestety ŚDM i efekt taki ,że drogi pozamykane,busy niejeżdżące ,pociągi przeładowane i wizyta przeciągnęła się do dwóch tygodni.A dzieciakom atrakcji trzeba było zapewnić. Później powrót do pracy,co nie ukrywam,że było to dla mnie dość dużym szokiem.Skończyło się to depresyjnie,bo wracałam tam gdzie wcale nie chciałam.Dwa tygodnie mi zajęło uregulowanie swojej psychiki ,tłumacząc sobie,że nie mogę tak po prostu płakać z faktu ,że idę do pracy. W końcu stwierdziłam,że potrzebuję motoru napędowego ,jakiegoś wyzwania. Konsekwencją tej decyzji jest to,że muszę pracować nadal i ciężej,oszczędzać na maxa, bo w listopadzie mam zamówionych robotników. Będę mi robić wiatrołap ,kłaść drugą warstwę waty na poddaszu i wykańczać płytami. Niby to wszystko można było zrobić samemu,jednak ja mam dość wiecznie przeciągających się robót. Zawsze coś wypadnie,zawsze jakaś dodatkowa praca wskoczy której żal odmówić bo dodatkowy pieniądz.Niestety jest to kosztem prac związanych z domem.Spora część pieniędzy się też rozeszła,gdyż priorytetem była pomoc dzieciom po przeprowadzce aby miały lepszy start. A to pralka,a to meble,kupić drobny sprzęt i inne drobiazgi to znowu pożyczka na grę.Gra to luksus,więc tego sponsorować nie miałam zamiaru jednak pożyczyć mogłam,oddawane jest w ratach. Jeszce nie ma września,jednak ja już zaczęłam myć okna w pracy,w ciągu czterech dni umyłam 37 okien. Ledwo żyję,wstaję ok 5 rano albo i przed bo druga ręka czasami spać nie daje i kończę dzień ok 22.Wiem ,że to nie są jakieś tragiczne godziny,inni chodzą później spać ale ja muszę jakoś funkcjonować,wypocząć bo w ciągu dnia jedyny odpoczynek to wyjście z ,,gadami" na wypas,gdzie mam możliwość sobie siąść albo i nie. Wszystko zależy od humoru Zuzki bo Małej wszystko jedno ,ważne ,że ma pełno trawy:). Dochodzą do tego wszystkiego wyprawy na grzyby, co niby powinno być relaksem jednak jak się wszystko robi na czas to już relaks nie jest.

Nakręcam się i napędzam jak parowóz tylko zaczyna opału brakować,jadę na jakichś resztkach,z resztą nie tylko ja M.tak samo. W sierpniu zaszalałam i rękami panów budowlańców został wytynkowany budynek w którym mieszkają zwierzęta. Kupiliśmy na tartaku obrzynki z czego zmajstrowaliśmy nowe ogrodzenie dla kur. Teraz tylko kupić bejce i pomalować. 

Dzisiaj niby niedziela,niestety parowóz dostał takiego rozpędu,że skończę kopać ostatnie dwie grządki ziemniaków a na miejsce po nich posadzić fasolkę szparagową ,może jeszcze wyrośnie.Później posprzątam w domu i wreszcie zasłużony odpoczynek czyli wyjazd do lasu na grzyby wreszcie bez zegarka w ręku. A obiad? No cóż nie będzie Starszy niech sobie coś sam upichci ,mi się nie chce:). No tak ,zapomniałam o moim M.też ma po odpoczynku. Musi trochę porobić przy klatkach dla królików,wylać wylewkę założyć siatkę i finito, z żoną na grzyby pojedzie. Nie ma lekko facet ze mną ale jak mu się wcześniej robić nie chciało to kuję żelazo póki gorące;)

05:51, szszyszka
Link Komentarze (4) »
niedziela, 31 lipca 2016

Ostatnie dni były naprawdę super.Miałam gości,wnuki i siostrzeńce bardzo sympatycznej sąsiadki(tak tej niedawno poznanej). Goście byli z Australii i Szkocji,robiliśmy od podstaw ser na podpuszczce,karmiliśmy i głaskaliśmy króliki,oglądaliśmy kury. Wczoraj zawieźliśmy moich siostrzeńców do ich domu i stęsknionej mamy. Niestety co dobre szybko się kończy.Niestety zwolnienie się skończyło,ręka wygojona jak to powiedział lekarz więc czas wracać jutro do pracy. Rany ,jak ja nie chcę,znowu zostawiam coś co kocham na rzecz pieniędzy.

14:20, szszyszka
Link Komentarze (2) »
środa, 27 lipca 2016

Można powiedzieć ,że żyje wakacyjnym klimatem. Szwy ściągnięte,ręka jeszcze boli ,jednak jestem w stanie dużo zrobić,najgorzej przeforsować czego staram się unikać. Jutro wizyta kontrolna i najbardziej boleję nad tym,że pewnie trzeba będzie wracać do pracy. Tylko czy ta świeża rana ledwo wygojona wytrzyma w rękawiczkach gumowych?O rany jak mi się nie chce.Muszę? Czy naprawdę nie ma innej możliwości?Od dwóch tygodni mam gości w osobach siostrzeńców.Najpierw było ich trzech po tygodniu zostało dwóch i tak naprawdę ich pobyt sprawia mi tyle radości.Ech...moje już dorosłe i nie było komu dogadzać kulinarnie a teraz jak mówi M.dom odżył i mi się oczy cudownie szklą.Miło jest ,że mam dla kogo krzątać się po kuchni. Jeździmy nad wodę,do stadniny koni,byliśmy w parku linowym,na fajnych placach zabaw. Orliki,jazdy na rowerze i rolkach toż,to już codzienność. Jednak prawda jest taka,że chłopcy powinni być już dawno w domu u swojej mamy,w końcu 1 sierpnia jadą na kolonię. Denerwują się,czy dojadą bo...no właśnie ,mieszkamy na odcinku najbardziej zakorkowanym,z utrudnioną komunikacją ,z objazdami i drogami nieprzejezdnymi. Jeżeli ja dojadę do Krakowa ,jakoś pociągiem to niestety siostra nie jest w stanie. Chłopaki się denerwują a my przy okazji. Wygląda na to,że w niedziele trzeba będzie ich zawieźć. 

08:55, szszyszka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lipca 2016

Mówiłam,prosiłam a wręcz błagałam,żeby się Młodszy nie wyprowadzał. Zobaczyłam go dopiero po półtorej tygodnia w niedziele. Sama skóra i kości ,nic nie je,bo nie ma siły sobie przygotować jedzenia,a pracuje po 10-12 godzin fizycznie w dzień w dzień. Powód,brak mebli które uparcie chce kupić za swoje,uparty Młody aż do bólu. Dziewczyna próbuje o niego dbać ale dla niej to też trudne ,gdyż nie nawet jej trudno mu wytłumaczyć ,że zapracuje się na śmierć. Więc założyłyśmy babski pakt aby Młodszemu pomóc. Dzisiaj jak go będziemy odwozić wyrobię sobie klucze,łatwiej mi będzie o niego zadbać niż kiedy muszę czekać aż już będzie w domu. Chciałam uszanować jego prywatność,jednak tak się nie da żyć jak on to robi.Razem z Dziewczyną będziemy pitrasiły w jego mini kuchni dania które bardzo szybko będzie mógł sobie podgrzać,oczywiście jeżeli będzie miał na to siłę. Dziewczyna też będzie częściej u niego przebywać jak sobie kupi wreszcie łóżko na które ma pieniądze ale nie ma czasu i sił aby iść do sklepu kupić,kółko się zamyka. Dzisiaj dostanie kopertę na te meble,czy tego chce czy nie.

09:25, szszyszka
Link Komentarze (3) »
piątek, 08 lipca 2016

Już nie jest wcale nudno,jest uroczo. Młoda która do mamci przyjechała na kawkę wczoraj,porozmawiałyśmy,powspominałyśmy,zdjęcia pooglądałyśmy. Mamcia jako mała dziewczynka,niewyobrażalne.Młoda zachwycała się słodką małą mamusią i babcią też niczego sobie,jak się wyraziła.

Później posadziłyśmy do doniczek na parapet lawendę ,zjadłyśmy ciasteczka i pojechała sobie do siebie. Z M.robimy soki ,kisimy ogórasy,chodzimy z kozami na spacerki,gotujemy ze Starszym obiady,no jak za starych dobrych czasów. Co prawda w domu bałagan bo ja jak nikogo nie ma najpierw narobię burdla ,a później próbuję pochować,posprzątać ,pozamiatać ale jeszcze kiepsko mi to idzie,chociaż ręka coraz bardziej sprawniejsza. Tylko sprawność palców nic nie pomoże skoro nosić w ręce mi nie wolno,gdyż szwy mogą się zerwać.Jednak daję radę,w zwolnionym tempie co prawda ale dzięki temu mam wyćwiczoną cierpliwość. Czasem niedomaganie kobiety się przydaje,aby wykrzesać z faceta co najlepsze :).

16:42, szszyszka
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55